Jeśli chcemy zbudować swoje życie, musimy zacząć od fundamentów. Filozofia zawsze była fundamentem dla ludzkiego życia. Niech tak pozostanie.
15.03.2019
Trzeba rozprawić się z teorią świadomości /12
Świadomość moralna człowieka
Człowiek zjawia się na tej ziemi z powodu
swojej osoby, ale działa tutaj wspólnie z innymi dzięki swojej świadomości –
dzięki myślącemu rozumowi i wolnej woli. Dlatego filozofowie uważali, że
podstawą działania człowieka jest ludzka natura – rozumna i wolna. Ta rozumność
i wolność przejawia się w działaniu naszej świadomości. Trzeba więc zbadać
zasady działania ludzkiej świadomości, aby zrozumieć nasze błędy i sukcesy.
Mówimy, że człowiek
jest świadomością. Człowiek jest bytem świadomym. Jest świadomy samego siebie,
swojego działania i tego, co go otacza. To znaczy, że w sposób intencjonalny
ogarnia to wszystko. Uświadomienie sobie tego wszystkiego jest zdolnością
pomyślenia o tym i wyobrażenia sobie tego wszystkiego.
Ale człowiek jest
bytem realnym. Jest otoczony realnymi bytami. Człowiek jest realnym bytem
zamieszkującym wśród innych realnych bytów. Należy do świata realnego. Człowiek
posiada również zdolność poznawczą. Poznaje rzeczywistość. Jednak poznając
rzeczywistość tworzy w sobie pomyślany obraz tej rzeczywistości. Człowiek ma
możliwość poznawania i pojmowania rzeczywistości, czyli rozumienia realnych
bytów. Pojmuje i ogarnia poznane byty w sposób pojęciowy. W swoim działaniu
człowiek posługuje się poznaniem rzeczywistości. Posługuje się swoja wiedzą,
czyli pojmowaniem i rozumieniem rzeczywistości (realnych bytów). Człowiek
posługuje się swoją świadomością. Dlatego powiemy, że do działania człowiekowi
potrzebna jest świadomość. Ale jakiej świadomości potrzebuje człowiek?
Człowiek potrzebuje
na pewno świadomości moralnej. Do tego, żeby postępować moralnie człowiek
potrzebuje poznania i rozumienia zasad moralnych. Potrzebuje możliwości oceny
swojego działania i postępowania. Za źródło ocen moralnych uważane jest
sumienie – czyli właśnie świadomość moralna (łacińskie conscientia). Jak
powstaje nasza świadomość moralna? Czy ma ona charakter wrodzony, czy jest
czymś nabytym i powstaje na zasadzie doświadczenia?
Moralna świadomość człowieka musi mieć swój
początek. Skoro rządzi ona ludzkim postępowaniem, to musi posiadać zasady,
które określałyby nasze działanie. Świadomość moralna będzie więc poznaniem i
rozumieniem zasad moralnych, czyli zasad moralnego postępowania. Dla podjęcia
działania w rzeczywistości człowiek musi spotkać się z tą rzeczywistością.
Konieczne jest poznanie i rozumienie rzeczywistości, zwłaszcza realności samego
człowieka.
Rozumienie jest wewnętrznym wyposażeniem
władzy poznawczej, czyli rozumu. Będzie to skutek przyjęcia słowa prawdy.
Przyjęcie i zadomowienie się słowa prawdy w rozumie owocuje rozumieniem.
Dlatego władzę poznawczą człowieka nazywamy rozumem. A samemu człowiekowi
przypisujemy rozumność.
Słowo prawdy jest skutkiem aktywności bytowej
prawdy. Jeśli słowo prawdy będzie skutkiem aktywności osobowej prawdy
człowieka, to zaowocuje ono rozumieniem prawdy o człowieku, czyli rozumieniem
samego człowieka. Bez takiego rozumienia będziemy mieli jedynie wiedzę
empiryczną, czyli kojarzenie danych zmysłowych (wrażeń).
Rozumienie jest niezbędnym wyposażeniem
rozumu. Bez słowa prawdy i rozumienia nie ma poznania intelektualnego
(intelektu). Ale to rozumienie nie jest jakimś zewnętrznym oglądem
intelektualnym albo świadomościową naocznością. Rozumienie jest oparte na
słowie prawdy, a więc na realnym i bezpośrednim oddziaływaniu prawdy bytu.
Rozumienie jest zatem oglądem samej prawdy jako własności istnienia. Jest
czytaniem wewnątrz bytu (inter legere=intellegere). Rozumienie przenika
więc do wnętrza bytu albo po prostu jego prawda ujawnia się na zewnątrz w intelekcie.
Można powiedzieć, że rozumiemy samą prawdę
bytu, a nie jakieś poznawcze treści (taką lub inną species). Rozumienie
dotyczy zatem realnych bytów w samej ich realności (w ich istnieniu), a nie
naszego ujęcia poznawczego. Słowo obrazuje bowiem samą realność. Obrazuje
prawdę istnienia. Dlatego powiemy, że rozumiemy rzeczywistość dzięki zdobyciu i
przyjęciu bytowej prawdy, a nie dzięki konstrukcji poznawczych treści
(kojarzeniu wrażeń lub scaleniu wyobrażeń). To przyjęcie prawdy w postaci słowa
prawdy daje nam rozumienie rzeczywistości. Tym rozumieniem staje się słowo
prawdy. A zatem to prawda daje rozumienie, a nie poznanie zmysłowe. Zmysły mogą
jedynie potwierdzać nasze rozumienie.
Tak więc rozumienie staje się słowem, a słowo
rozumieniem. Dlatego słowo i rozumienie są związane bezpośrednio z prawdą bytu.
Są one skutkiem oddziaływania tej prawdy na rozum (intelekt). Dlatego mówimy,
że intelekt (rozum) jest zdolny oglądać, czyli rozumieć, prawdę. Dopiero to
rozumienie-słowo może zostać przedstawione
i wypowiedziane przez rozum. Na tym zdaje się polegać dialogiczność człowieka,
czyli zdolność mowy. Rozumienie ma postać słowa wewnętrznego, które może zostać
wypowiedziane na zewnątrz. Na tym polega ludzka zdolność mówienia (zdolność
przedstawiania poznania). Podstawą mowy jest więc rozumienie prawdy jako słowo
prawdy. Jest to słowo, które możemy wypowiedzieć.
Słowo prawdy jest
związane z rozumieniem rzeczywistości. Ale słowo prawdy przynosi nam jeszcze
jeden wymiar poznania rzeczywistości. Słowo prawdy rodzi się w naszym
intelekcie pod wpływem oddziaływania realnego bytu. Ukazuje nam prawdę bytu.
Jeśli słowo prawdy ukazuje nam prawdę człowieka (prawdę o człowieku), to staje
się od razu jakimś nakazem moralnym. Rozumienie człowieka nakazuje nam odpowiednie
odniesienie do niego.
Dlatego powiemy, że świadomość moralna
wyrasta z przyjęcia słowa prawdy stanowiącego dla nas nakaz moralny. Słowo
prawdy rozpoznające i ujmujące człowieka jako osobę wyznacza nakaz szacunku i
miłości wobec osoby oraz potrzebę moralnego odniesienia do niej. W swoich
analizach Wojtyła ujął to w postaci normy personalistycznej, która stwierdza,
że osoba jest takim dobrem (czyli dobrem bezwzględnym), któremu należy się
miłość.
Doświadczenie osobowe człowieka musi zostać
przez nas, właściwie przez nasz rozum, przełożone na specyficzną wiedzę o
moralności (czyli zbiór sądów praktycznych albo moralnych). Ta wiedza dotyczy
ogólnych zasad moralnych oraz różnych konkretnych norm postępowania. Jest ona
sformułowana w postaci różnych sądów praktycznych. Zbiór sądów praktycznych
tworzy naszą świadomość moralną. Wola doświadcza dobra osobowego i przyjmuje je
jako zasadę swojego działania. Afirmacja woli wobec osobowego dobra zostaje
przełożona na nakaz moralny wyrażony i wypowiedziany w postaci sądu
praktycznego. Stąd nakaz moralny czynienia dobra zostaje wyrażony w sądzie:
„czyń dobro” albo „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” albo „szanuj każdego
człowieka”. Takie sądy moralne współtworzą i określają naszą świadomość
moralną. Mamy więc sądy ogólne lub najogólniejsze zwane nakazami sumienia, ale
mamy również sądy szczegółowe (np. „mów zawsze proszę i dziękuję” lub „pomagaj
starszym osobom”).
Doświadczenie
osobowe buduje więc naszą świadomość moralną. Jestem osobą, która żyje wśród
innych osób, i dlatego mam postępować moralnie. Świadomość moralna jest więc
oparta na doświadczeniu osobowej prawdy, osobowego dobra i osobowego piękna.
Będzie to przyjęcie osobowego doświadczenia i próba przełożenia go na konkretne
normy i zasady postępowania, ale właśnie postępowania moralnego.
Jestem świadomy, to
znaczy, że staram się uświadomić sobie i zrozumieć własne postępowanie.
Zastanawiam się, co chcę robić i co osiągnąć. Staram się określić dla siebie
cele i zadania własnego życia. Jednocześnie tworzę sobie obraz lub wyobrażenie
świata ludzkiego. Nawet szerzej, tworzę swój światopogląd jako obraz i
rozumienie otaczającego mnie świata. Ale przede wszystkim powinienem się
odnieść do rozumienia samego siebie, a poprzez to także do zrozumienia innych
ludzi.
Jeżeli w budowaniu
obrazu własnego świata – w naszym światopoglądzie, zabraknie zasad moralnych,
wówczas pojawia się dowolność, czyli relatywizm. Gdy zabraknie punktów
odniesienia do rzeczywistości, wtedy górę biorą dowolne stwierdzenia, które
odnosimy do różnych sytuacji i wydarzeń. Pojawiają się wówczas jedynie oceny
sytuacyjne: „jak byś postąpił w danej sytuacji?”. Otóż powinniśmy zawsze
odwoływać się do jakiejś zasady moralnej (np. do dekalogu lub poszanowania
osoby). Jeśli nie stać nas na zastosowanie zasady moralnej, to wtedy oceniamy
daną sytuację w sposób dowolny albo „niezależny”. Ale takie oceny pozostają
oderwane od rzeczywistości (od natury człowieka i prawa naturalnego albo od
realności osoby i nakazu moralnego). Powstaje tzw. „etyka sytuacyjna”, czyli
ostatecznie zbiór dowolnych ocen moralnych sformułowanych przez człowieka dla
własnych potrzeb (najczęściej w formie usprawiedliwienia własnego
postępowania). Wówczas znika istota moralności, czyli jej charakter normatywny
i powinnościowy wobec dobra osobowego.
Trzeba rozprawić się z teorią świadomości /13
Człowiek potrzebuje osobowej aktywności
Człowiek potrzebuje osobowej aktywności.
Potrzebuje relacji osobowych nawiązywanych w rodzinie. Ponieważ człowiek
powinien żyć jako osoba. Ale człowiek potrzebuje również wytworzenia w sobie
świadomości moralnej, czyli normatywnego pola do działania. Człowiek musi mieć
możliwość wyrażenia swojej osobowej aktywności w działaniu zewnętrznym. Do tego
właśnie służy nam świadomość moralna. Świadomość moralna obejmuje więc zbiór
norm i zasad moralnych, które człowiek przyjmuje i realizuje w swoim działaniu.
Świadomość obejmuje więc wartości moralne przyjmowane przez konkretnego
człowieka. Scheler nazywał to światem wartości zawartym w naszej świadomości.
Świadomość moralna
czuwa nad naszym postępowaniem. Człowiek chętniej posługuje się swoim myśleniem
niż rzeczywistością. Dlatego tak bardzo potrzebne są w naszym myśleniu właściwe
zasady moralne, czyli normy i wartości. Świadomość moralna powinna być zbiorem
takich zasad. Zbiór zasad postępowania jako norm i wartości przyjętych przez
naszą świadomość tworzy prawo moralne. Jest to Kantowskie „prawo moralne we
mnie”, czyli w każdym człowieku. Prawo przyjęte i określone przez mój rozum.
Prawo moralne będzie zbiorem norm i zasad sformułowanych jako sądy praktyczne
naszego rozumu. Będą to normy i zasady, którymi chcę się kierować i którymi
faktycznie kieruję się w swoim życiu.
Prawo moralne jest
zatem uświadomieniem sobie osobowych zasad moralnych. Są to osobowe zasady
działania – czyli prawda, dobro i piękno. Prawo moralne nie może być dowolnie
ustanowione przez nasze myślenie. Ono ma wynikać z osobowych praw i zasad,
czyli z samej osobowej realności człowieka. Jak w przyrodzie odkrywamy
działające prawa fizyki, tak samo w osobie powinniśmy odkryć działające prawo
moralne. Tutaj nie ma innej możliwości. Osoba żyje według prawa moralnego, tak
jak przyroda działa według praw fizyki. Prawo moralne może być oparte jedynie
na osobowej realności człowieka. Ale musimy umieć rozpoznać tę realność jako
osobową godność (czyli szczególną osobową rangę podmiotowości istnienia).
Jeżeli więc doświadczymy i poznamy samą realność osoby, to bez problemów
odnajdziemy i zrozumiemy moralne zasady, chociażby personalistyczną normę
Wojtyły, a dzięki temu zdołamy sformułować odpowiednie prawo moralne (np.
„człowiekowi należy się najwyższy szacunek”).
Tak właśnie
powstaje nasza świadomość moralna. Dlatego możemy powiedzieć, że świadomość ta
jest efektem przyjęcia słowa prawdy jako poznawczego doświadczenia osoby. Osobę
bowiem – ludzką lub boską – poznajemy dzięki słowu prawdy. Jeśli poznaliśmy
osobę, to konsekwencją tego poznania będzie powstanie świadomości moralnej. A
więc cała moralność zaczyna się od przyjęcia słowa prawdy, czyli od poznania
samej osobowej prawdy.
Świadomość moralna
nie opiera się zatem na myśleniu, ale na przyjętej prawdzie – na słowie prawdy.
To ze słowa prawdy, które staje się nakazem moralnym, rodzi się świadomość
moralna i moralne postępowanie człowieka. Dlatego Kościół i Papieże tak uparcie
podkreślają rolę prawdy w życiu moralnym człowieka. To pokazuje zarazem, że
świadomość moralna nie jest jakąś autonomią naszego rozumu, ale jest
współtworzona przez prawdę (przez osobową prawdę człowieka). Dlatego nie może
tutaj być mowy o zabsolutyzowanej wolności, gdyż tutaj potrzebna jest sama
moralność. Świadomość moralna nie jest więc wolnością człowieka, ale staje się
moralnością albo podstawą tej moralności. A to już znaczy, że prawdziwa wolność
jest moralnością, zaś moralność jest wypełnieniem wolności człowieka jako
osoby. Osoba jest wolna, gdy postępuje moralnie, czyli tak jak powinna
postępować. Dlatego to osoba jest ostatecznym podmiotem moralnym. To w osobie
rodzi się nasza moralność. Ale moralność wyrasta z osoby najpierw jako
świadomość moralna, aby później stać się już realnym postępowaniem moralnym. Świadomość
moralna stanowi bezpośrednie przełożenie aktów osoby na zewnętrzne postępowanie
moralne. To świadomość moralna wyznacza rozumne i wolne działanie człowieka.
Dlatego o działaniu moralnym mówimy, że jest świadome i dobrowolne (zob. u
Woronieckiego).
Dzisiaj ludziom
brakuje świadomości moralnej, gdyż zamienili ją na dowolność myślenia (na
cogito jako świadomość myślącą). Otóż świadomość moralna nie może być
myśleniem. Ona powinna być raczej wiarą (wyznaniem wiary – credo). Świadomość
moralna powinna być moralnym wyznaniem wiary. To ma być wiara w człowieka,
wiara w osobę człowieka. Wiara w człowieka posiada bowiem wymiar moralny,
natomiast wiara w Boga ma wymiar religijny. Wiara w Boga przejawia się jako
religia lub kult religijny, a wiara w człowieka staje się moralnością. Dziś
potrzeba nam wiary w Boga, ale jeszcze bardziej potrzeba nam wiary w człowieka.
Potrzeba nam moralności. Gdyż bez moralności zginie człowiek – zarówno
pojedyncza osoba, jak i wspólnota osób, czyli rodzina.
Jako wspólnota
osobowa rodzina stanowi w pierwszym rzędzie wspólnotę moralną. To właśnie w
rodzinie człowiek poznaje moralność, nasiąka i żyje nią. Na tym polega
wychowanie człowieka. Wychowanie człowieka powinno być wychowaniem do
moralności i do religijności. Dopiero wtedy będzie to wychowanie osobowe.
Wychowanie i
tworzenie duchowego wnętrza człowieka musimy zacząć od budowy świadomości
moralnej. Jeżeli natomiast budowanie świadomości zaczynamy od razu od wiedzy
empirycznej, to zaprzepaścimy całkowicie ów wymiar moralny. Stworzymy wówczas w
umyśle dziecka system wiedzy abstrakcyjnej, czyli wiedzy pojęciowej opartej na
danych zmysłowych. To będzie wiedza skojarzona na bazie treści zmysłowych
(wrażeń i wydarzeń). Powstanie wtedy pewien obraz świata złożony z drobnych
elementów jak w układance puzzli. Powstanie taka empiryczna świadomość, jak
chcieli Locke i Hume.
Ale w takim
empirycznym obrazie świata nie będzie miejsca na prawdziwą moralność, gdyż
doświadczenie zmysłowe nie przynosi nam żadnych zasad moralnych poza
przyjemnością. Dlatego na podstawie wiedzy empirycznej możemy stworzyć sobie
system hedonistycznego utylitaryzmu. Liczy się dla mnie to, co korzystne i
dostępne, czyli przyjemność. Akceptowany altruizm sprawia, że liczy się nie
tylko moja przyjemność, ale także przyjemność innych ludzi dookoła. Wszyscy
powinni żyć przyjemnie i bezkonfliktowo. W takim układzie przyjemność staje się
dobrem wspólnym.
Ale hedonistyczna
świadomość moralna nie obejmuje całego człowieka. Po prostu nie dotyczy
osobowej realności, a jedynie realności cielesnej. Ciało jest oczywiście dla
człowieka czymś realnym, ale nie jest całym człowiekiem. W przypadku człowieka
musimy znaleźć takie dobro, które będzie ogarniało całą realność człowieka.
Takim dobrem może być jedynie dobro osobowe, gdyż nawet dobro rozumu nie
dotyczy całego człowieka, jeżeli np. uznamy za nie nasze myślenie. Myślenie lub
wiedza nie mogą być uważane za pełne i wyłączne dobro człowieka.
Dlatego świadomość
moralna powinna być budowana wokół pełnego i bezwzględnego dobra człowieka (bonum
honestum). Najlepiej gdy jest budowana na godności osobowej. Godność osoby
ludzkiej ogarnia bowiem wszystkie osobowe własności istnienia – prawdę, dobro i
piękno. Dlatego naszą świadomość moralną musimy zbudować na prawdzie i słowie
prawdy, dalej na dobru i czynie dobra, a wreszcie na pięknie i przeżyciu
piękna.
To tworzenie
świadomości moralnej nazywane jest inaczej budowaniem charakteru. Jest to
powstawanie duchowej podmiotowości, która powinna mieć wymiar etyczny. Będzie
to powstawanie czegoś, co ma łączyć naszą osobę ze światem zewnętrznym. Osoba
jako najgłębsza podmiotowość człowieka musi znaleźć dla siebie drogę do
ujawnienia się na zewnątrz. Tą drogą jest utworzenie i wychowanie charakteru
moralnego. Dla naszej osoby, dla osoby każdego człowieka, musimy znaleźć
zewnętrzne działania w postaci mówienia prawdy, czynienia dobra oraz
przeżywania piękna. Nasza osobowa aktywność musi się objawić poprzez moralną
świadomość, czyli sumienie jako osąd moralny. Ona musi się ujawnić w słowie
prawdy wypowiadanym do innych osób, w czynie dobra podejmowanym wobec innych
osób oraz w przeżywaniu piękna, którym obdarzamy inne osoby.
Można powiedzieć,
że nie mamy czasu, gdy kogoś spotykamy, sięgać za każdym razem bezpośrednio do
samej aktywności osoby. Ale zawsze mamy możliwość działania na podstawie
świadomości moralnej, gdyż stanowi ona jakieś duchowe wsparcie i usprawnienie
dla moralnego działania. Gdy chcemy poznać wzajemnie swoją duchowość, wówczas
odwołujemy się do świadomości moralnej, czyli do świata wartości, który
wyznajemy. Ten świat świadomości moralnej ujawniamy w działaniu innym ludziom i
to ofiarujemy im w pierwszym rzędzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
