4.04.2026

Jezus zstąpił do piekieł

Jezus „zstąpił do piekieł”, żeby przedstawić starożytnym nadzieję na życie wieczne. W tej piekielnej poczekalni Platon przechadzał się pod rękę z Arystotelesem. Powiada do niego:

– Widziałeś, objawił się mój świat idei w postaci Słowa Bożego zwiastującego wybawienie!

Aryst.: – Żaden świat idei tylko Syn Człowieczy  zstąpił z ziemi do nas.

Plat.: – Ale przecież świecił blaskiem idealnego świata. A poza tym objawił nam słowo prawdy i życia wiecznego, czego na ziemi nie mogliśmy doświadczyć.

Aryst.: – Być może świadczy to o boskim pochodzeniu człowieka. Jego dusza błyszczała boskim światłem, ale cielesność była jak najbardziej materialna.

Plat.: – Dla mnie było to ucieleśnienie idei człowieka, o której marzyłem od początku. Prawdziwa idea człowieczeństwa jest w stanie rozświetlić nawet czarną materię.

Aryst.: – Ty chyba wierzysz w cuda! To była tylko czysta i przezroczysta forma duchowa. Być może czysta forma człowieczeństwa, która ożywia nasze ciała.

Plat.: – To dlaczego nie błyszczymy jak On?

Aryst.: – Bo nasze dusze są zbyt mocno związane z materią cielesną. Nasze brudna cielesność przesłania duchowe światło.

Plat.: – To znaczy, że nigdy nie będziemy tak doskonali jak On. Nasze człowieczeństwo jest ograniczone przez materialne ciało.

Aryst.: – Połączenie naszej duszy i ciała jest ograniczone, ale powinniśmy się doskonalić przez cały czas ziemskiego życia. My nie chcemy jednak o tym pamiętać!

Plat.: – Ja głosiłem to wyraźnie, lecz mało kto chciał tego słuchać. On zaś ma za sobą Słowo Boże, więc może ludzie Go posłuchają.

Aryst.: – Posłuchają albo i nie posłuchają. Wiesz przecież, że ludzie nie chcą się wysilać.

Plat.: – Ale wydawało się, że z Niego płynie doskonałość na wszystkich ludzi. Tylko to, co boskie może nas udoskonalić.

Aryst.: – To, co płynie z góry – od Boga z nieba – musi jeszcze zostać przyjęte na dole – przez ludzi. Gdyby to był deszcz złota, wszyscy zabijaliby się, żeby coś dla siebie złapać. Lecz moc duchowa jest niewidoczna, dlatego mało kto się nią przejmuje. Jedni niczego nie potrzebują, a inni chcą wszystko osiągnąć własną praca i wytrwałością. Niewielu stać na czerpanie z Boskiej Mocy.

Plat.: – Chodźmy do tawerny, napijemy się dobrego wina.

Aryst.: – A wiesz, słyszałem, że On zamienił wodę w wino!

Plat.: – To ciekawe. Chyba Boska Moc jest nadzwyczaj skuteczna.

Aryst. – Co więcej, On zostawił nam chleb i wino jako źródło swej Mocy. Jego wyznawcy ofiarują i konsekrują chleb i wino na pamiątkę Jego obecności na ziemi.

Plat.: – To chyba powinniśmy spróbować tej uczty, jeśli ma ona moc doskonalenia człowieka.

Aryst.: – Ja jestem raczej sceptyczny.

Plat.: – A ja wierzę w Boską Moc chleba i wina. Chodźmy na wieczerzę do tych chrześcijan. Może doznamy objawienia Bożej woli. Wtedy wszystko stanie się dla nas jasne!

26.03.2026

Ważna sprawa nadprzyrodzoności

Poważnym błędem naszych czasów jest zupełne pomijanie nadprzyrodzonej realności. Wszystko traktuje się jako rozwój naturalny (ale rozwój czego??? albo materii, albo życia). Nauka pomija kwestię początku pojawiających się postaci realności. To oznacza, że nie wolno pytać o przyczynę stworzenia kosmosu albo życia. No dobrze, niech nauka zajmuje się swoimi badaniami. Ale okazuje się, że takie podejście odbija się echem na poznaniu i rozumieniu człowieka. Najważniejszą dziś sprawą jest rozumienie człowieka -- czy mamy do czynienia z tylko bytem naturalnym, czy jednak z kimś nadprzyrodzonym. 

Moja filozofia metafizyczna podejmuje badania dotyczące realności człowieka. Dzięki temu dochodzę do wniosku, że człowiek jest przede wszystkim kimś nadprzyrodzonym. Człowiek jest najpierw osobą i życiem wiecznym. Są to bowiem podmioty egzystencjalne zawarte w ludzkim istnieniu. I to dzięki aktywności tych podmiotów egzystencjalnych powstaje dopiero sfera istotowa (esencjalna), czyli to, co nazywamy duszą (władze duchowe) i ciałem (organizm cielesny). Otóż przez całe wieki pojmowano człowieka jako złożonego jedynie z duszy i ciała. To powodowało, że całą realność człowieka sprowadzano tylko do duszy i ciała. W związku z tym przypisywano zwłaszcza duszy zupełnie nadzwyczajne możliwości. Co więcej, teologia chrześcijańska przyjmowała tezę, że to Bóg stwarza ludzką duszę, co sprawiało, że przypisywano duszy postać realności nadprzyrodzonej. Ale to jest niedopuszczalny błąd. Dlatego należy zupełnie zmienić pojmowanie realności nadprzyrodzonej człowieka.

Twierdzimy więc, że w człowieku czymś nadprzyrodzonym jest osoba oraz życie wieczne, które stanowią podmiotowości egzystencjalne. Idąc za poglądami Tomasza z Akwinu przyjmujemy, że Bóg stwarza istnienie człowieka (a nie istotę) wraz z jego wyposażeniem egzystencjalnym. Dlatego czymś najdoskonalszym jest porządek istnienia (actus existendi), a co za tym idzie czymś nadprzyrodzonym jest podmiotowość osoby i życia, które są zawarte w istnieniu. Dopiero takie rozumienie realności człowieka wyjaśnia nasze ludzkie życie i naszą aktywność (moralną i religijną).

Oczywiście na dzisiaj mamy do czynienia z degradacją człowieka do porządku naturalnego. To oznacza, że po narodzeniu nie występuje bezpośredni wpływ nadprzyrodzonej realności osoby i życia wiecznego. Ponieważ w wyniku wcześniejszych perturbacji ludzkiej działalności doszło do zerwania wpływu i powiązania aktów osobowych z władzami duchowymi. To spowodowało powstanie i pojawienie się całkiem nowych działań duchowych. Umysł zaczął kierować się myśleniem, wola stała się wolnością wyboru (liberum arbitrium), zaś uczuciowość zatraciła zdolność przeżywania  życia (piękna naszego ludzkiego życia). Należy jednak zaznaczyć, że pojawienie się tych pomniejszych duchowych działań nie sprowadziło człowieka do poziomu działań naturalnych. Wprost przeciwnie te czysto duchowe działania (bez wsparcia aktywności osobowej) stały się podstawą otwarcia zupełnie nowej przestrzeni społecznej, czy rozwoju kultury (techniki i sztuki). A to już pozwoliło człowiekowi rozwinąć znakomity postęp cywilizacyjny, który pozwolił nam opanować świat przyrodniczy i zbudować nowe otoczenie cywilizacyjne usprawniające nasze ziemskie życie. W ten sposób rozwój technologiczny i produkcyjny zdominował nasze życie spychając na margines porządek moralny i religijny. Człowiek stracił zupełnie pamięć o swojej nadprzyrodzoności. 

Jeżeli człowiek nie powróci do życia nadprzyrodzonego, czyli życia osobowego (moralnego i religijnego), to zostanie radykalnie przywalony rozwojem cywilizacyjnym (wojenną technologią zniszczenia). 

18.03.2026

Jeszcze o AI

Badaczka starożytnych języków stwierdziła:

Ponadto AI głównie odtwarza znane już informacje, zamiast naprawdę "myśleć". – Program tylko zmienia pewne frazy i słowa, sugerując inteligencję. W rzeczywistości to symulacja inteligencji. Program nie myśli naprawdę – przypomina badaczka.