Filozofia dla młodych
Jeśli chcemy zbudować swoje życie, musimy zacząć od fundamentów. Filozofia zawsze była fundamentem dla ludzkiego życia. Niech tak pozostanie.
8.02.2026
Rozważania o sztuce /wstęp
Sztukę
należy przyjąć albo odrzucić
Jestem filozofem i nieustannie zmagam się z rozumieniem rzeczywistości. Błagam i walczę o rozumienie, lecz z tym bywa różnie. Dlatego zastanawiam się czasami, czy to rozumienie jest człowiekowi potrzebne do życia?
Weźmy na
przykład taką sztukę. Artysta coś tworzy, ale czy do aktu twórczego potrzebne
jest mu rozumienie? Można zapytać dalej, czy artysta naprawdę rozumie sam
siebie, bo to umożliwia mu tworzenie? Czy artysta rozumie swoją twórczość?
Przyglądając się artystom możemy stwierdzić, że dla nich ważniejszy jest sam
akt twórczy niż rozumienie tej twórczości. Przecież to krytycy wysilają się
później, żeby zrozumieć powstające arcydzieła. Ale czy to w ogóle ma jakiś
sens?
Przeczytałem
kolejne rozważania na temat działalności twórczej Witkacego, które chciały
uporządkować i zrozumieć jego dokonania. Oczywiście wydobywały ważne elementy
jego sztuki i życia. Ale nagle stwierdziłem, że Witkacego nie sposób zrozumieć,
co więcej, wcale nie ma takiej potrzeby. Ponieważ sam Twórca nie rozumiał
siebie, bo gdyby zrozumiał siebie, przestałby tworzyć. On po prostu żył i
tworzył. Trzeba pamiętać, że wszelka twórczość (nie jakieś rzemiosło) bierze
się z niczego, czyli nie wiadomo skąd. Wszelkie analizy i dywagacje krytyków
coś nam pokazują i tłumaczą, ale tak naprawdę stajemy wobec dzieła Mistrza i
albo je przyjmiemy, albo odrzucimy. Dlatego tutaj nie ma potrzeby rozumienia
czegokolwiek. Zrozumieć można jedynie rzeczywistość (to, co jest realne).
Sztuki nie trzeba wcale rozumieć. Sztukę należy albo przyjąć (wprost
pochłonąć), albo odrzucić (pominąć). Taka właśnie jest rola publiczności.
Artysta to jest ktoś, kto potrafi coś stworzyć. Ważny jest sam akt twórczy. Siła twórcza, która drzemie w człowieku. Oczywiście artysta przemyca jakieś swoje przeczucia lub przewidzenia, jakieś przeżycia lub przemyślenia. Ale to jest tylko otoczka aktu twórczego.
Rozważania o sztuce /1
Artysta jest
twórcą, ale to nie znaczy, że ma tworzyć z niczego. Artysta musi przeżyć
upodobanie piękna, aby doświadczyć prawdziwego pathosu. Twórcza fantazja (phantasia) powinna być oparta na
przeżyciu patetycznym. Inaczej fantazja zostanie pozbawiona życia, a cała
twórczość stanie się martwa, ponieważ wymyślona fantazja jest twórcza, lecz
jest pozbawiona życia (tego ciepła i radości życia). Sztuka pozbawiona radości
życia staje się demoniczna.
Artysta musi przeżyć patetyczność życia, gdyż życie jest czymś wzniosłym. Ta patetyczność dotyczy ucieleśnionego piękna. Mówimy, że piękno jest wzniosłe i patetyczne, czyli obdarzone pathosem, gdyż piękno wywołuje w naszej uczuciowości przeżycie pathosu. Pathos oznacza fascynację pięknem życia. Piękno życia jest bowiem patetyczne. A już najbardziej patetyczne jest życie wieczne i nieśmiertelność. Dlatego tak bardzo przeżywamy zmartwychwstanie Chrystusa. Zmartwychwstały Chrystus staje się jakby samym Pathosem. Dlatego też czymś jak najbardziej patetycznym jest oddać życie za przyjaciół swoich albo nawet za kogoś nieznanego (jak św. Maksymilian).
Pathos ożywia dzieło sztuki. Gdy zabraknie pathosu sztuka staje się zimna i martwa albo lekka i przyjemna. Taka sztuka jedynie wymyśla swoje dzieła, zaś wymyślone dzieła zatracają swój żywy sens twórczy. Mogą być dobrze przemyślaną kompozycją. Będą też zmierzać w stronę czystej formy (proponowanej przez Witkacego). Takim pomyślanym pięknem dysponują idealne figury geometryczne (np. wielokąty foremne, czyli równoboczne), zaś takie piękno już Pitagoras przypisywał liczbom i stosunkom liczbowym. Jednak takie piękno myśli nie ma w sobie żadnego życia, a to znaczy, że jest demoniczne a nie humanistyczne.
Nie wolno odrywać piękna od życia, gdyż wówczas pozostają nam tylko formalne zasady w postaci symetrii i geometrii (równoboczne figury). Piękno geometrii jest w stanie zachwycić nasze myślenie. Wtedy cieszy nas proporcjonalność figur, gdy je oglądamy. Wydaje się, że dostrzegamy w tym jakąś doskonałość. Dla nas trójkąt równoboczny, kwadrat lub koło zdają się być proporcjonalnie doskonałe. Ale to nie jest doskonałość estetyczna.
Gdy twierdzimy, że zachwyca nas taka symetryczna proporcjonalność, może jest to jedynie efekt posiadania przez nas dwojga oczu. Czyżby więc nasze uwarunkowania zmysłowe narzucały nam pewien kanon piękna? Przecież nie powiemy, że samo piękno jest symetryczne. Przyznajemy zaś, że rzeczy symetryczne są piękne. Czyżby zatem o pięknie decydował podział? Z pewnością symetryczne jest to, co możemy podzielić na dwie równe części. Jednak sama podzielność nie stanowi piękna. W czym więc ukryte jest piękno? Gdzie ono występuje? Gdzie można je spotkać?
Platon umieścił piękno w świecie idei. Takie piękno miało być czymś idealnym. Jednak późniejsza filozofia scholastyczna uznała piękno za własność transcendentalną bytu. Dziś przypisujemy te własności istnieniu bytu. Dlatego piękno byłoby czymś jak najbardziej realnym, a nie idealnym. Można by mówić o idealnej realności, jak chcieliby teologowie w stosunku do wszystkiego, co pochodzi od Boga. Bóg stworzył realne byty jako piękne, czyli obdarzone właśnie własnością piękna. To transcendentalne piękno jest własnością niezbywalną i nieprzekazywalną. Jest to własność istnieniowa, czyli cechująca sam stworzony akt istnienia.
W naturze to piękno jest powiązane z mocą ożywczą (z jakimś życiem egzystencjalnym), a dalej z duszą ożywiającą ciało. To znaczy, że to, co potocznie nazywamy życiem, stanowi obraz piękna. Mówiąc bardziej współczesnym językiem, biologiczne życie jest już materialnym obrazem piękna egzystencjalnego. Można też stwierdzić, że cielesne piękno jest obrazem piękna egzystencjalnego. My widzimy jedynie piękno cielesne, chociaż już od początku filozofowie zdawali sobie sprawę, że istnieje jakieś doskonałe piękno (doskonałe idealnie lub realnie). Platon w swojej metaforze jaskini dawał do zrozumienia, że cielesne i materialne piękno jest tylko cieniem lub widmem doskonałego piękna idei. Pitagoras poszukiwał doskonałego piękna w liczbach, zaś jego następcy poszukiwali go w figurach geometrycznych. Ale w tym wypadku chodzi o piękno formalne w odróżnieniu od piękna materialnego. Wydaje się, że takie piękno formalne (czyli intencjonalne, jak by powiedzieli fenomenologowie) można uznać tylko za piękno idealne. Natomiast piękno egzystencjalne jest pięknem realnym.
Liczba 1 jest pięknym pomysłem. Plotyn uważał, że jedność pod postacią Jednego jest czymś najdoskonalszym. Ale to jest pomysł absolutnie idealistyczny. Taki czysty egoizm, gdyż myśląc o sobie samym myślę zawsze pod postacią jedynki (jedności), czyli czegoś jednego. Ja sam = 1. Dopiero gdy pomyślę o kimś innym, wtedy zaczynam dodawać (1 + 1 = 2) i zjawia się dwójka (2). Dwójka nie jest jedynką. Dwójka jest już negacją jedynki (2 ≠ 1). Dwójka jest dodatkiem i podwojeniem. Właśnie dzięki takiemu podwojeniu zjawia się symetria, gdyż można już coś podzielić na dwa (1/2 = ½). Z powodu podwojenia możemy mówić o połowie. Wtedy pojawia się już wspólna miara i współmierność (symetria). Symetria z kolei wyznacza odpowiedniość, gdy jedno odpowiada czemuś drugiemu.
Artysta powinien znać miarę, czyli umiar (modus = metrum lub mensura). Powinien znać układ i porządek (ordo) oraz powinien znać postać i kształt (species = forma). To są zasady wskazane przez Augustyna. Można je zastosować w teorii sztuki. Ale jak dzisiaj artysta ma sięgać do tak trudnych rzeczy? Dużo łatwiej jest nie kierować się niczym. Przy całkowitej dowolności twórczej wszelkie zasady i kanony sztuki (tworzenia) odchodzą w zapomnienie. Tak naprawdę artysta nie wie, co ma dziś robić. Z tego porzucenia wiedzy i umiejętności (czyli dawniej sztuki = techne) artysta pragnie stworzyć coś nowego. Dlatego powstają nowe twory – czyli potwory lub potworki sztuki, właściwie sztuczne potwory. Wszystkie te twory karmią się wymyślonym pięknem (dawniej powiedzielibyśmy – wydumanym). Ale takie wymyślone lub pomyślane piękno zabija samo życie piękna realnego. Tylko żywe piękno ma sens i znaczenie. Piękno pozbawione życia staje się martwe i przestaje działać na nasze uczucia. Uczucia zostały stworzone po to, żeby przeżywać piękno i życie, czyli żeby przeżywać piękno życia, a nie żeby przeżywać różne pomyślane twory (pomysły). Raduje nas zawsze przeżywane życie, a nie wymyślone przyjemności.
Sztuka musi być zatem przeżywana uczuciowo, a nie wymyślana pojęciowo (czyli idealistycznie, w zakresie sensów i znaczeń). Jeśli w dziele sztuki brak choćby iskierki życia i przeżycia artysty, to powstaje coś zupełnie pozornego (czyli artystyczny kicz). Kicz jest pozorem sztuki. Kicz nie jest czymś prymitywnym, ponieważ prymitywne dzieła mogą zawierać ogromny ładunek emocjonalny. Przecież sztuka prymitywna, podobnie jak rysunki dzieci, wyrasta z głębokich przeżyć. Dlatego taka sztuka staje się bezpośrednim wyrazem życia (przeżywania życia). Właśnie przeżycie życia wyrażone w dziele sztuki jest przeżyciem artystycznym. Jest tym, co łączy artystę z odbiorcą. Ale oni oboje muszą doświadczyć życia, a nie tylko myśleć o swoim myśleniu.
Dlatego powiemy, że dzieci przeżywają świat i wszystko, co je otacza w sposób artystyczny. Potrzebują tylko możliwości dla wyrazu swoich przeżyć. Przeżycia dziecka nie są jeszcze skażone myśleniem. Dziecko niczego nie wymyśla, ono wyraża po prostu swoje przeżycia i emocje. Dlatego dziecko jest najczęściej doskonałym artystą.
Natomiast kicz artystyczny tylko pozoruje sztukę. Dziś w sztuce kicz ma najczęściej podłoże ideologiczne (bez względu na rodzaj ideologii, gdyż ideologią może stać się prawie wszystko). Wszelkie próby wymyślania sztuki od nowa prowadzą na ogół do kiczu. Kicz jest dziś obecny zarówno w sztuce, jak i w modzie. Jest wszechobecny w mass mediach oraz w polityce, gdyż polityka z reguły jest ideologiczna. Takim politycznym kiczem było wystąpienie rządu w roli szalikowców. Super przedstawienie, a w efekcie straszny kicz.
Rozważania o sztuce /2
Poezja
i ideologia
Może kogoś zaskoczy takie zestawienie. Ale stosując dialektyczną logikę Hegla chyba najlepiej można zrozumieć istotę obu przeciwieństw. Zarówno poezja jak i ideologia zmierzają do uwiedzenia ludzkiej duchowości (rząd dusz) poprzez ładne słowo. Chcą przekonać do siebie człowieka stosując najbardziej wyrafinowane techniki wypowiedzi. A przecież pomimo wielokrotnego zbliżania się i oddalania od siebie czujemy, że istnieje między nimi przepaść. Na czym ta różnica polega?
Wszystko bierze się ze zdolności i potrzeby komunikacji między ludźmi. Komunikacja polega na przekazie słowa. Człowiek przemawia do człowieka. Filozofia jednak każe nam uznać, że to osoba przemawia do osoby. Wiadomo, że słowo jest czymś najważniejszym dla poezji. Ale przecież ideologia w swojej propagandzie również posługuje się słowem. Powstaje więc pytanie, czy to jest to samo słowo?
Gdy spojrzymy na tę sprawę z perspektywy wypowiedzi językowej, to nie da się wskazać żadnej różnicy. I poezja i propaganda stanowią pewną wypowiedź. Trzeba jednak zaznaczyć, że w wypowiedzi językowej zarówno prawda jak kłamstwo posiadają formalnie tę samą wartość przekazu czegoś, chociaż przekazują nam różne treści. Ta formalna równoważność na gruncie systemu językowego jest na tyle myląca, że często nie odróżniamy przekazu propagandowego od poznania prawdy realności.
Patrząc na to z jeszcze innej strony trzeba zaznaczyć, że zarówno poezja jak ideologia posługują się mową symboliczną. Chodzi przede wszystkim o tworzenie różnych nowych lub odtwarzanie starych symboli. Jednak ideologia posługuje się najczęściej „pustymi symbolami”, czyli właściwie „diabolami” (greckie diabolein oznacza oderwanie i odłączenie od rzeczywistości). Dlatego wszystkie dwudziestowieczne ideologie kończyły się diaboliczną praktyką.
Poezja zmierza do tworzenia nowych znaczeń i sensów. To prowadzi do powstania
nowej symboliki. Jednak w przypadku poezji symbole muszą pozostawać z związku z
poznawaną rzeczywistością. Jeżeli poeta pragnie wymyślić swoją poezję, to
niestety przeradza się ona w ideologię lub propagandę. Przed propagandą i
ideologią może ochronić poetów wrażliwość osobista, czyli przeżywanie realności
człowieka i otaczającego go świata. Chodzi przede wszystkim o przeżywanie
osobowego piękna człowieka. Czasami jest to przeżycie zagrożenia, czasami
fascynacji i pochwały. Często też chodzi o przeżywanie piękna przyrody, czy
nawet techniki. Dlatego w przypadku poezji wszelkie osobista wrażliwość
przeżywania poety, i szerzej każdego artysty, prowadzi do stworzenia symboli
zakorzenionych w realnym świecie. Natomiast wszelkie próby wymyślania czegoś
nowego kończą się powstaniem „pustej symboliki”, czyli ostatecznie
niebezpiecznych „diaboli”, które są oderwane od realności.
Poezja korzysta z prawdziwego symbolizmu, natomiast ideologiczna propaganda korzysta z odwrotności symbolizmu, czyli w gruncie rzeczy z diabolizmu. „Symbolizm” ideologii jest więc oszukańczy, gdyż nie odnosi się do niczego realnego, lecz próbuje związać ludzi z samymi znakami „symboliczno-diabolicznymi” (patrz nazizm i komunizm). Gdyby poezja postępowała w ten sposób, wtedy od razu by upadła albo stała się doskonałą propagandą. Tego właśnie obawiał się Platon. Co ratuje poezję przed propagandowym wydźwiękiem, to właśnie przeżywanie realności, czyli piękna i życia. Przeżywanie odbywa się w naszej uczuciowości, ale takie uczuciowe przezywanie ma wymiar duchowy a nie tylko cielesny, jak w przypadku przyjemności. To duchowe przeżywanie stanowi nasz kontakt z własnością piękna zawartą w każdym realnym bycie. To przeżywanie dotyka także bezpośrednio samego życia będącego egzystencjalną własnością człowieka. Dlatego można powiedzieć, że przeżywanie (pathos), z którego poezja czerpie swoje siły, ratuje ją przed ideologicznymi wymysłami, czyli przed działaniami propagandowymi. Jeżeli poezja zrezygnuje z takiego przeżywania życia i piękna, to wówczas zagubi swój sens i przestaje oddziaływać swoim urokiem. Poezja musi pilnować, żeby nie ześlizgnąć się w stronę propagandy ideologicznej, bo wtedy popadnie w diabolizm.
