5.10.2018

Filozof zamyślony


https://jarusz55.blogspot.com/

Zobrazowanie i wysłowienie świata



Zmysły dają nam przestrzenny obraz świata. Człowiek potrzebuje takiego zobrazowania świata, gdyż to daje mu poczucie zadomowienia. Dom to jest miejsce, które zobrazowaliśmy sobie na własne potrzeby. Człowiek tworzy swój dom i zagospodarowuje przestrzeń tworząc obraz swojego własnego miejsca na ziemi. Odbieramy otaczający nas świat najpierw poprzez obrazy (wyobrażenia zmysłowe). Dlatego taką furorę zrobił film i TV jako zobrazowanie świata (niemal codzienne w przypadku telewizji). Dawniej tę funkcję oczywiście w mniej dostępnym zakresie pełniło malarstwo i grafika.
Natomiast umysł daje nam możliwość wysłowienia świata. Dzięki temu powstawały opowieści o świecie. Taką rolę spełniała od zawsze literatura i poezja. Wysłowienie świata pozwala człowiekowi odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości. Nazwanie czegoś zawsze było związane ze zrozumieniem. Jest to kolejny sposób zadomowienia się w otaczającym nas świecie. Ale okazuje się, że wysłowienie czegoś staje się zarazem zadomowieniem się lub zamieszkiwaniem w świecie możliwości a nie tylko realności.
Stworzenie języka jako wysłowienie tego, co się dokoła nas dzieje, pozwoliło człowiekowi przekroczyć granice realności w kierunku możliwości, czyli tego, co się kryje po drugiej stronie lustra (zob. Alicja w krainie czarów). Słowo prawdy, jakim dysponuje usprawniony umysł, pilnuje go, żeby trzymał się realności, ale język, który jest już narzędziem myślenia, przenosi nas poza rzeczywistość w świat iluzji, wyobraźni, artystycznego kłamstwa i oszustwa, w świat ułudy i pozoru. Może jest to ucieczka umysłu przed odpowiedzialnością za prawdę? Nasze myślenie lubi sobie pozwolić na więcej, lecz to więcej oznacza tutaj nieprawdę i kłamstwo. Zadziwiające jest to, ze człowiek czuje się wolny wtedy, gdy ucieka od rzeczywistości w krainę możliwości (którą, nazywa krainą czarów). No cóż wolność jest tylko możliwością, jak stwierdził to św. Anzelm dawno, dawno temu.
Nauczyliśmy się wysławiać i obrazować (czyli przedstawiać sobie w języku i obrazach) świat możliwości. Zabiegając o zupełną wolność w tym zakresie doprowadziliśmy do oderwania się człowieka od tego, co realne i rzeczywiste. Dzisiaj już na co dzień zanurzamy się w świat możliwości zapominając, że człowiek powinien żyć w realnym świecie (w realu, jak mówi młodzież). Ale rzeczywistość wydaje się nam nieciekawa i ponura. Człowiek pragnie zabawy i rozrywki, dlatego wybiera świat możliwości (świat wirtualny). Jednak taka ucieczka od realności, co wydaje się nam zdobywaniem wolności, nie może przynieść niczego dobrego. Czymś dobrym jest bowiem realność ze swoim istnieniem, a nie wolność jako czysta możliwość. Każda możliwość, aby stać się czymś dobrym, musi zostać wypełniona przez realną aktywność. Ani wyobraźnia tworząca zmysłowe obrazy, ani myślący umysł, który kreuje swój język, nie dysponują realną zasadą działania. Wyobrażamy sobie coś albo coś wymyślamy w sposób całkowicie dowolny. Znika wtedy element poznawczy, zaś wolność działania (wolność jako możliwość) oferuje nam dowolną twórczość. Tak powstaje sztuka, technika i technologia, malarstwo i grafika, film i fotografia, gra w karty lub gry komputerowe, opera lub teledyski.

3.09.2018

Z możliwości nie ma przejścia do realności



Z możliwości nie ma przejścia do realności. Taka była główna zasada scholastycznej metafizyki. Posługiwał się nią Tomasz z Akwinu. Ale czasy realistycznej metafizyki dość szybko się skończyły. Przyszedł bowiem Kartezjusz i wywrócił wszystko do góry nogami. Zaczął filozofowanie od myślenia, czyli od czystej możliwości. Ponadto uznał, że można swobodnie przejść od myślenia do realności świata (ale tylko dzięki swobodnemu myśleniu). Co ciekawe następcy dali się zwieść takiej „precyzji myślenia”. Odtąd możliwość zaczęła rządzić ludzkim życiem i działaniem.
Człowiek żyjący w jakimś państwie, czyli obywatel tego państwa, musi mieć zagwarantowaną swobodę działania. Nie chodzi jednak o swobodę działania w imię nieokreślonej wolności, czyli samej możliwości działania, lecz w imię aktywności wyraźnie określonej i nastawionej na rozwój osobowy. Ponieważ głównym celem społecznym wspólnoty państwowej powinien być rozwój osobowy obywateli, a więc przede wszystkim rozwój moralny.
Jak na tym tle wygląda działalność zawodowa? Otóż działalność zawodowa jest jakby dodatkiem i nie może stanowić jedynej doskonałości człowieka. Rozwój i działanie zawodowe są efektem współpracy gospodarczej całej społeczności danego państwa. Ludzie współdziałając w celu zagospodarowania swojego kraju i zapewnienia rozwoju ekonomicznego podejmują różnorodne prace zawodowe. Jednak osobowy rozwój człowieka nie polega na pracy i sukcesach zawodowych, gdyż przy takim podejściu do sprawy bardzo łatwo jest popaść w uzależnienie od posiadania dóbr materialnych (przysłowiowe „mieć”, a nie „być”). Nagromadzenie różnych dóbr i rzeczy nie świadczy wcale o doskonałości człowieka, a tym bardziej o doskonałości jego człowieczeństwa. Liczyć się musi bycie człowiekiem i jego osobowe człowieczeństwo (bycie osobą). Ludzka tożsamość jest wyznaczona przez osobowe bycie. Bycie osobą to jest właśnie bycie sobą. Osoba wyznacza i kształtuje nasze człowieczeństwo. To osoba kreuje człowieka.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie chodzi o negowanie czy odrzucanie rozwoju zawodowego, ale chodzi o pokazanie właściwej hierarchii w dążeniu człowieka do doskonałości. Jeżeli na pierwszym miejscu stawiamy rozwój osobowy, to będziemy wtedy patrzyli na rozwój zawodowy z lepszej perspektywy. W takiej sytuacji każdy człowiek będzie w stanie sam pokierować swoim rozwojem zawodowym. Gdy jednak ulegniemy propagandzie, że czymś najdoskonalszym jest rozwój zawodowy, wtedy nie ma już powrotu do rozwoju osobowego. Zaczyna dominować perspektywa „mieć”, lecz od „mieć” nie da się przeskoczyć do „być”. Nie ma bowiem żadnego przejścia od posiadanych rzeczy do bycia osobą. Możemy o tym zapomnieć. Natomiast nasze bycie osobą w znakomity sposób reguluje rozwój zawodowy nie pozwalając na jego dominację. Sukces zawodowy nie jest sukcesem naszej osoby. To jest sukces naszej świadomości. Otóż świadomość toczy nieustanną walkę o dominację i zwycięstwo nad osobą. Świadomość mami nas obietnicą wolności działania, ale rzeczywistą wolnością (czyli mocą woli) jest osobowa aktywność człowieka.
Dopiero aktywność osoby posiada odpowiednią moc sprawczą do urzeczywistnienia prawdziwego człowieczeństwa. Takie prawdziwe i realne człowieczeństwo (czyli osobowa tożsamość) powstaje we współdziałaniu z innymi osobami, czyli realizuje się we wspólnocie osobowej. Człowiek jest bowiem osobą powołaną do życia wspólnotowego, czyli życia w rodzinie. Rodzina jest pierwszym i najważniejszym środowiskiem człowieka. Jeśli zniszczymy to środowisko rodzinne, to nie zostanie nam już nic z naszego rzeczywistego człowieczeństwa. Pogrążymy się w szalonych możliwościach twórczych marząc, że uda się nam stworzyć na nowo człowieka, czyli samego siebie. Jednak nasze świadomościowe myślenie nie ma mocy sprawczej i może nas mamić tylko wolnością twórczą, czyli samą możliwością. Z możliwości nie ma przejścia do realności (ab posse ad esse non est exire), jak uczy realistyczna metafizyka.