1.09.2012

Skąd się wzięło ludzkie myślenie


Skąd się wzięło ludzkie myślenie? Na pewno nie pochodzi od Boga. On dał nam prawdę, która sprawiła nasz umysł i obdarzyła go słowem. Dzięki temu umysł poznał prawdę, co spowodowało, że mógł ją widzieć w każdej realnej rzeczy (w każdym stworzeniu). Ale ktoś podsunął człowiekowi kłamstwo. Pozbawił go tym samym słowa prawdy. Odebrał mu kontakt z prawdą realności, czyli pozbawił go poznania rzeczywistości. Umysł obdarty ze słowa prawdy (dla Adama było to żywe Słowo Boże) stał się pustką świadomości. Zaczął więc myśleć i wymyślać przeróżne rzeczy. Zaczął w ten sposób tworzyć swój świat wyobrażeniowy (zjawiskowy albo fenomenalny). Husserl podjął próbę zbadania tego świadomościowego świata fenomenów. To tak jakby badać świat złudzeń i pozorów. Tym przecież zawsze zajmowała się literatura, czasami z dużo lepszym skutkiem niż filozofia. Z kolei filozofia musi identyfikować i badać to, co realne. Jak najbardziej realne.  

Otóż myślenie po cichu i powoli okrada nas z realności. Najpierw zabrało nam słowo i mowę zastępując je językiem, a właściwie różnymi językami. Na początku człowiek dysponował tylko słowem prawdy, które miało moc głoszenia całej prawdy i całej realności. Posiadając takie słowo człowiek znał całą prawdę swojej ludzkiej egzystencji (osobowego istnienia). Po prostu znał osobową prawdę.

Słowo było darem osoby dla osoby. Słowo wypowiadało osobę. Tak pojmował fundamentalne słowo Buber. Słowo kontaktowało osobę z osobą. Można powiedzieć, że dawało nam osobę. Było mieszkaniem osoby albo można powiedzieć, że było jakby obecnością osoby. Osoba zamieszkiwała w nas dzięki słowu.

Ale nagle słowo zginęło z naszego umysłu i pojawiło się myślenie. Myślenie zjawiło się u nas jako negacja realności, a przede wszystkim jako negacja osoby. Myślenie zabrało nam dar słowa, dlatego w to miejsce wymyśliliśmy sobie język. Może w ten sposób myślenie chciało zagłuszyć sumienie (czyli mowę sumienia będąca głosem osoby). Musimy pamiętać, że język nie kontaktuje nas z rzeczywistością. Myślenie nie zna realności, dlatego ukrywa w języku swoją niewiedzę. (Wiem, że nic nie wiem) Zatem z analizy języka nie wynika żadna wiedza o rzeczywistości. Udaje się nam zanalizować co najwyżej własne myślenie. Ale czy kiedykolwiek dowiemy się, co miał na myśli poeta wołając: Wesoły jestem, wesoły! Tylko on sam wie naprawdę, co myślał i czy w ogóle o czymś myślał.

Niestety język przesłonił nam całą rzeczywistość. Zwłaszcza tę osobową. Nawet osobowe słowo, o którym pisał Buber, zostało skażone wersją językową. Fundamentalne słowo – Kocham Cię! Dzisiaj niemal w każdej piosence słyszymy: I love you. Kocham Cię stało się zwykłym pozdrowieniem. Tekstem nic nie znaczącym, nadużywanym na co dzień i od święta. A przecież osobowe słowo było na początku darem osoby dla osoby. Dzisiaj już na koniec staje się początkiem gry seksualnej. Młodzi najczęściej się usprawiedliwiają: No bo przecież my się kochamy! Mamy więc do czynienia z jakąś okrutną degradacją słowa, które zamieniło się w język (w bezsensowny przekaz językowy). W ten sposób diabeł pokazał nam język. Chyba już nie wiemy, co znaczy słowo Kocham Cię, skoro chcemy kochać szybkie samochody i modne stroje.

Posługując się językiem mamy coś na myśli, ale to jest moment, ulotna chwila. Nie ma nic bardziej ulotnego niż myślenie. Coś sobie pomyślałem i już to przeminęło. Widać dokładnie, że myślenie jest zaprzeczeniem (odwrotnością?) realności trwałej i niezmiennej. Toteż język i myślenie nie zaprowadzą nas nigdy do źródła realności. One oferują nam to, co złudne i przemijające. Dają nam pozory, tylko pozory.

Pozorność języka jest wszechobecna w mediach i polityce. Politycy i redaktorzy prześcigają się w wymyślaniu tego, co ktoś miał na myśli. Dochodzimy już do takich absurdów, dzięki którym język staje się narkotykiem, bez którego nie można żyć. Wszystko jedno, czy będzie to język nienawiści, czy język miłości. Dzisiaj już potrafimy wszystko zagadać, ale nie umiemy rozmawiać o tym, co jest naprawdę realne. Strzeżmy się tych wszystkich gadaczy i zaklinaczy języka, którzy potrafią opowiadać prześliczne kłamstwa a brak im prawdziwego słowa.

Szukajmy słowa prawdy, gdyż wszystko inne nie jest nam do niczego potrzebne. Można bardzo łatwo nauczyć się kłamać i oszukiwać, ale to jest zawsze zdrada samego siebie. Nie dostrzegamy zupełnie, jak łatwo porzucamy własną realność na rzecz pozorów proponowanych nam w zamian. Co z nas zostanie, gdy staniemy się pozorantami? Tylko pozorna nierealność. Nie ma nic gorszego niż pozorna nierealność.

Myślenie chciałoby wymyślić własnego Boga, gdyż nie jest w stanie poznać prawdziwego Boga. Boga możemy poznać jedynie dzięki wierze (credo). Ponieważ to właśnie wiara rodzi się z przyjęcia prawdy w postaci słowa. Wiara rodzi się ze słowa, jak uczył św. Paweł. Przyjęcie słowa prawdy jest równoznaczne z pojawieniem się wiary. Gdy otrzymujemy Słowo Boże, jest to początek naszej wiary.

Wiara (credo) jest w stanie ogarnąć prawdę realności, czyli daje nam kontakt z rzeczywistością, jak również z przyczyną tej rzeczywistości. A zatem wiara łączy nas z Bogiem. Gdyż łączy nas z samym Boskim Istnieniem. Boga nie sposób pomyśleć, ponieważ jego istotą jest samo istnienie. Nikt jeszcze nie wymyślił istnienia. Ale możemy uwierzyć w to Boskie Istnienie. Tak samo powinniśmy wierzyć w istnienie człowieka (w nasze ludzkie istnienie). Dlatego powiemy, że Boga znamy dzięki wierze w Niego. I to nam wystarczy.

Myślenie nie jest zasadą poznawczą

Myślenie nie jest zasadą naszego umysłu. Dlatego nie może być zasadą poznania umysłowego. Myślenie nie daje nam wiedzy o realności. Ono nie daje umysłowi niczego realnego, ani konkretnego.


Ale z drugiej strony myślenie jest twórcze. To właśnie myślenie umie coś stworzyć. Jednak tworzy ono zupełnie dowolne rzeczy. Myślenie tworzy jakąś sferę zjawiskową, lecz to nie znaczy, że sięga do rzeczywistości. Tak jak określił to Kant, myślenie scala dane zmysłowe. Rzecz sama w sobie jest niepoznawalna, czyli właściwie jest nie do pomyślenia.

Myślenie nie stanowi więc poznania umysłowego. Ono jedynie uczestniczy w tworzeniu wiedzy zjawiskowej (fenomenalnej). Otóż później u Hegla myślenie zdominowało już wszystko. Stało się samym fundamentem bytu i rzeczywistości. Stało się również immanentną siłą ducha, ponieważ u Hegla duch podlega prawom myślenia (dialektyce jako teorii myślenia). W ten sposób Hegel stworzył system myślenia, który nazwał fenomenologią ducha. Stąd był już tylko jeden krok do fenomenologii Husserla i stwierdzenia, że ludzki umysł jest myślącym podmiotem, czyli świadomością. Zdaniem Husserla, świadomość posługuje się wyłącznie treściami intencjonalnymi, czyli pomyślanymi. Chociaż uważał on, że intencje umysłu docierają do sfery istotowej, ale to oznaczało, że obejmują to, co może być pomyślane. W świadomości wszystko jest pomyślane, dlatego realność trzeba wziąć w nawias, czyli wykluczyć, ponieważ sprawia ona kłopoty naszemu myśleniu. Rzeczywistości nie można pomyśleć, dlatego trzeba ją zanegować, aby osiągnąć czyste myślenie nieskażone realnością (czystą świadomość). Jeśli pozostawimy naszej świadomości pełną swobodę, to stworzy ona sobie własny świat intencjonalny (pomyślany). Myślenie potrafi świetnie żonglować danymi zmysłowymi. Próbuje w ten sposób zamaskować swoją poznawczą niemoc. Pokazuje nam, że tak świetnie się na wszystkim zna, że potrafi stworzyć wiedzę pojęciową na każdy temat, że umie wymyślić nowy lepszy świat.

Powinniśmy wystrzegać się takiego myślenia, bo jest ono w stanie nas zupełnie oszukać i omamić. Mimo, że myślenie nie stanowi żadnej zasady, to jednak potrafi kierować naszym postępowaniem, gdyż przedstawia nam swój własny świat. Człowiek chętnie poddaje się myśleniu, gdyż traktuje je jako coś całkowicie własnego. Przecież z dumą mówimy: – Moje Ja albo moje ego. Ale musimy wiedzieć, że za tym stwierdzeniem nie kryje się nic realnego. Tam panuje tylko moje myślenie. Musisz pamiętać, że twoje myślenie to nie jesteś Ty sam. Myślenie jest zawsze bezosobowe i bezpłciowe. Myślenie jest idealne i idealistyczne. Pokazuje nam tylko to, czego nie ma. W ten sposób jedynie przesłania nam prawdziwą realność.

Przede wszystkim myślenie nie objawia nam drugiej osoby (ani twojej osoby), lecz pokazuje nam zawsze nasze myślenie o kimś. Jeżeli o kimś myślę, to jeszcze nie znaczy, że poznałem lub spotkałem jego osobę. Tylko o nim myślę i nic więcej. Mogę o kimś pomyśleć dobrze lub źle, ale to nie znaczy, że on jest przez to dobry lub zły.

Człowieka musimy poznać w nim samym. Musimy poznać jego realność, czyli jego osobę. Osoba stanowi samą realność człowieka, gdyż jest podmiotowością istnienia. Osoba posiada więc moc istnienia i moc działania. Posiada też moc życia. (esse-intelligere-vivere) To w osobie tryska źródło naszego człowieczeństwa (realnego a nie wymyślonego człowieczeństwa).

Myślenie odwraca wszystko na nice. Przekręca realność do góry nogami. Każe nam porzucić realność i podążać za swoimi pomysłami. Możemy zapytać, czy stając na Księżycu człowiek poznał w jakiś sposób swoje człowieczeństwo? Z pewnością nie, ale poznał „siłę” swojego myślenia, właściwie twórczą siłę, czyli wolność. Swoboda i wolność myślenia pozwala nam tworzyć (marzyć, czyli wymyślać jakieś nowe potrzeby). Czy człowiek potrzebuje latać w Kosmos? Skoro wymyślił coś takiego, to teraz trudno się przed tym powstrzymać. Ale to w żaden sposób nie poszerza naszego człowieczeństwa, a nawet potrafi je zniszczyć, jak w przypadku nieudanych prób. Czy więc potrzeba mocnych wrażeń, oczywiście wymyślona przez człowieka, ma nam zastąpić odwieczną potrzebę mądrości, czyli filozofię?

Filozofia postawiła sobie za zadanie ratowanie człowieka przed nim samym. Hasło wypromowane przez Sokratesa – Poznaj samego siebie, należy uznać za najgłębszy sens ludzkiej działalności i kultury w ogóle. Człowiek nie powinien działać bez poznania samego siebie, gdyż to on sam jest panem swojego działania. Dlatego poznanie samego siebie jest niezbędne i konieczne do skutecznego działania. Inaczej może się okazać, że człowiek podejmuje jakieś pozorne działania, które nie służą umacnianiu jego realności. Dla człowieka najważniejszym priorytetem musi być realność, bo ludzkie życie powinno być realne, to znaczy prawdziwe, dobre i piękne.

Jeśli uważamy, że nasze życie powinno być łatwe i przyjemne, to zgadzamy się na okradanie siebie z osobowej realności. Życie łatwe i przyjemne może się bowiem odbywać kosztem utraty ludzkiej osoby i realnej osobowości. Kierując się przyjemnością człowiek zaczyna działać jako świadomy swoich cielesnych potrzeb organizm. Jego świadomość będzie funkcjonować wyłącznie w oparciu o dane zmysłowe, poddając się całkowicie potrzebom łatwej przyjemności. Taki uproszczony, żeby nie powiedzieć prostacki, hedonizm każe nam cieszyć się doznawanymi przyjemnościami. Dzisiejszą kulturę opanowała hedonistyczna świadomość, która cieszy się powszechną popularnością. Hedonistyczna świadomość rządzi dziś człowiekiem i światem. A co będzie potem? Potem nie będzie już niczego.

29.08.2012

Realność jest zachwycająca



Natura sama z siebie nie potrafi realnie działać. Ona jedynie pozoruje działania. Samodzielnym działaniem naszej natury jest myślenie (rozumu) oraz wybór (woli). Takie działania są pozbawione realnej zasady. One żywią się jedynie doświadczeniem zmysłowym (danymi zmysłowymi). Chwytają treści zmysłowe i zaczynają się nimi posługiwać. Hume nazwał to kojarzeniem (association). Takie skojarzenia są całkowicie swobodne i dowolne. Hume uważał, że polegają przede wszystkim na naszych przyzwyczajeniach.
 
Jego stanowisko pokazuje, że tym, co napędza ludzkie działania, byłoby przyzwyczajenie. Człowiek dość szybko przyzwyczaja się do miejsca i środowiska, w którym żyje. Na przykład człowiek miejski źle się czuje na wsi i odwrotnie człowiek wiejski nie umie poruszać się w wielkim mieście. Jednak codzienne przyzwyczajenia nie chronią człowieka przed dramatycznymi wydarzeniami. Dlatego do życia człowiekowi potrzeba czegoś więcej niż zwykłe przyzwyczajenie. Człowiek potrzebuje czegoś niezwykłego. Wprost nadzwyczajnego. Taką niezwykłością człowieka jest jego osoba. Osoba ludzka jest czymś nadzwyczajnym, ponieważ wyrasta ponad naturę i jej przyzwyczajenia. Być może naszej naturze wystarczy codzienna rutyna. Musimy przecież jeść i spać, musimy się poruszać i coś robić. To wszystko stanowi nasze codzienne i naturalne życie (codzienne czynności życiowe).

Ale przecież człowiek chce kochać, chce poznawać i wiedzieć, kim jest. Chce przeżywać swoje życie pięknie i radośnie. Chce po prostu dać coś z siebie. Pragnie więc obdarzyć świat swoją osobą, gdyż czuje, że właśnie jego osoba jest czymś ważnym i niezwykłym. Takie nastawienie staje się już czymś nadzwyczajnym. Taka postawa jest czymś nadprzyrodzonym (ponadnaturalnym). Człowiek potrzebuje zatem życia nadprzyrodzonego, które jest czymś nadzwyczajnym. Życie naturalne mu nie wystarcza.

Jednak najgłupszą rzeczą jest fakt, gdy człowiek zaczyna sam wymyślać swoją nadzwyczajność. Nasze myślenie wyrasta z negacji. Jeśli więc pragniemy wymyślić coś niezwykłego, to najczęściej negujemy dotychczasowe przyzwyczajenia. Poszukujemy czegoś niezwykłego w negacji. Dlatego próbujemy pokonać i przekroczyć własną naturę, wybierając rzeczy i działania nienaturalne.

Gdy przekraczamy swoją naturę, wtedy wydaje się nam, że jesteśmy tacy niezwykli. Zresztą nasze myślenie, które popycha nas do zanegowania realności i natury, utwierdza nas w przekonaniu, że postępujemy właściwie, skoro postępujemy w dowolny sposób (to nazywamy dziś wolnością). Myślenie uwielbia dowolność zamiast osobowej wolności (osobowej mocy realności). Pogardza wszelkim spętaniem i jakąkolwiek zależnością. Myślenie chce być niezależne, gdyż w tym upatruje swoją „potęgę”. Dlatego myślenie odrzuca realność. Walczy z osobą, która stanowi realną podmiotowość (podmiot egzystencjalny), o panowanie nad człowiekiem. Myślenie swobodnie wybiega naprzód. Cieszy się, że jest takie postępowe, chociaż nie wie dokąd zmierza. Jest przez to nie do uchwycenia, bo tak naprawdę go nie ma (realnie nie istnieje). Jest tylko odlot i bujanie w obłokach.

Nasze myślenie przekonuje nas, że taka sytuacja jest czymś najlepszym, co może się przydarzyć człowiekowi. Niestety człowiek ślepo wierzy swojemu myśleniu. Nie wiadomo dlaczego. Przecież myślenie nie sprawia niczego dobrego. Ono nas zwodzi i oszukuje, tak jak dzisiejsze reklamy. Myślenie świetnie umie wypromować siebie, lecz zapomina zupełnie o prawdzie.

Tak naprawdę myślenie jest banalne i kiczowate, ale chce nam udowodnić, że jest wspaniałe i niezwykłe. Jednak dla filozofii niezwykła jest tylko rzeczywistość. Arystoteles twierdził, że rzeczywistość jest tak zadziwiająca, że wywołuje naukowy zachwyt, czyli właśnie filozofię. Dlatego filozofia nie rodzi się z myślenia (jak wmawiano nam później), lecz z zachwytu nad realnością. I to jest jej siła i potęga, bo to jest siła realności, skoro tylko realność jest nadzwyczajna i zachwycająca. Realnością człowieka jest jego osoba a nie myślenie.