1.05.2012

Życie osobowe człowieka

Człowiek jest realnym bytem. Jest bytem aktywnym, czyli działającym. Człowiek podejmuje przeróżne działania i oddziałuje na inne byty. Aby coś mogło działać na zewnątrz, musi być możnością lub być w możności. Bez możności nie będzie zewnętrznego działania. Człowiek posiada różne zdolności do działania, czyli władze duchowe i cielesne. Władze duchowe są możnościami. Dlatego mogą one podejmować różne, nawet przeciwstawne, działania.

Władza ma możliwość działania, ale nie może działać sama z siebie, czyli działanie nie bierze się z samej możności lub władzy. Sam impuls do działania musi pochodzić spoza możności. Przejście z możności do aktu (do działania) wymaga zewnętrznej przyczyny. Ta przyczyna powinna posiadać moc sprawczą w danym zakresie działania, czyli sama musi być aktem lub aktywnością.

Ogólnie w scholastyce uważano, że to przedmiot porusza władzę do działania. Jeśli jest przedmiot, to władza zaczyna działać. Ale zewnętrzny przedmiot nie jest w stanie uruchomić władzy, gdyż nie stanowi aktywności w zakresie działania. Dlatego wydaje się, że tutaj powinno raczej chodzić o przedmiot formalny jako zasadę działania. Władzę może uruchomić jedynie odpowiednia zasada działania. Co stanowi zasadę działania władzy jako możności? Czyżby jakaś forma sprawcza? Czy da się to określić w sposób ogólny, czy konkretny? Co więc mogłoby być taką formą lub aktem władzy?

W przypadku władzy poznawczej możemy mówić o jakiejś formie poznawczej. Ale tradycja scholastyczna uznawała formę poznawczą (species) za efekt poznania. Dzięki działaniu poznawczemu władza miała zdobywać formę poznawczą. Czy więc należy odwrócić to przyczynowanie? Forma poznawcza jako zasada poznania byłaby pierwsza. I to ona przyczynowałaby poszczególne akty poznawcze. W scholastycznej teorii poznania wyróżniano species sensibilis oraz species intelligibilis. Species intelligibilis pozwalała nam utworzyć pojęcia i nazwać poznaną rzecz.

Otóż my powiemy, że formą poznawczą przyczynującą poznanie jest słowo prawdy, czyli logos. Logos posiada wewnętrzną siłę lub moc. Logos ma w sobie wystarczającą moc sprawczą. Ma moc poznawania i wypowiadania prawdy. Jeśli siła logosu natrafia na prawdę, to ją ujawnia, czyli może wypowiedzieć. Ta siła logosu jest prawdą poznania. To jest otwartość umysłu. Umysł się otwiera i oczekuje na prawdę. Moc poznawcza pozwala nam się otworzyć i przyjąć to, co jest prawdziwe, czyli realne i poznawalne. Logos jako ogarniający wszystkie formy (a przez Nie wszystko się stało) pozwala nam rozpoznawać poszczególne formy bytów.

Gdy jednak zabraknie logosu (słowa prawdy), wówczas rozum zamiast przyjmować prawdziwe formy, zaczyna tworzyć je sam. Poznawanie zamienia się w tworzenie, czyli w myślenie. Rozum wymyśla, czyli komponuje własne formy. Nie jest w stanie wypowiedzieć już prawdy, ale zaczyna opowiadać wymyślone historie – przedstawia nie prawdę lecz własne interpretacje (zestawia i scala wyobrażenia dowolnie). Rozum zaczyna żonglować formami i pojęciami. W takim układzie warte poznania staje się to, co jest dziwne i niesamowite, a nie to, co realne i prawdziwe.

Forma poznawcza nie jest skutkiem poznania, ale jego początkiem. Forma poznawcza musi posiadać moc, czyli aktywność poznawczą albo jakąś siłę poznawczą. Neoplatonicy określali tę moc mianem inteligencji (inteligentia). Gdy więc mowa jest o inteligencji, to nie chodzi o jakąś władzę poznawczą, ale o samą zdolność i moc poznawania. Być może chodzi właśnie o naszą formę poznawczą. W tych ujęciach neoplatońskich poznawanie zaczyna się od inteligencji. Wiktoryn na przykład podaje, że istnienie przejawia się jako inteligencja i życie (ożywianie). Występujące tutaj vivere byłoby jakąś mocą ożywiającą, która sprawia konkretne życie. Z kolei inteligentia byłaby mocą poznawczą, która przyczynuje samą władzę poznawczą.

Jeżeli mamy odpowiednią formę poznawczą, to znaczy, że musi również istnieć właściwa forma pożądawcza, w którą byłaby wyposażona wola. W przypadku woli trudno jest mówić o formie, raczej trzeba by ją nazwać jakąś mocą. Taką mocą uruchamiającą wolę będzie eros. Eros stanowi moc, która jest w stanie rządzić wolą i poruszać ją. Eros-miłość zawiera w sobie moc dobra. Ale jeśli to będzie tylko moc przyjemności, to eros zmieni się w erotykę, czyli seks, jak się dziś mówi. Dlatego eros musi osiągnąć moc osobowego dobra, aby się stać miłością osobową (caritas).

Moc poznawcza jest upostaciowana w słowie-logosie, natomiast moc pożądawcza zostaje upostaciowana w miłości-erosie. Obie te zasady są niezbędne dla działania władz duchowych – rozumu i woli. Rozum nie może właściwie działać bez wyposażenia w odpowiednią zasadę, która kieruje go w stronę prawdy. To dzięki słowu prawdy rozum może trafić na prawdę, wiedząc jednocześnie, że to jest prawda. Słowo jest bowiem odpowiednią miarą, która określa to, co prawdziwe. Słowo prawdy (logos) staje się weryfikatorem prawdy. Jest zasadą, która weryfikuje napotkaną prawdę. Właśnie słowo stanowi odpowiedni klucz, który otwiera rozum na prawdę. Słowo prawdy pełni także rolę strażnika, który wpuszcza do środka tylko prawdę.

Z kolei moc pożądawcza doskonali wolę. Wola do swojego działania potrzebuje mocy, ale to musi być moc dobra, a nie tylko wola mocy. Aby właściwie działać, wola musi być wyposażona w moc, jaką stanowi miłość-eros. To dzięki miłości jako czynowi dobra wola trafia na dobro i może do niego zmierzać. Wola musi mieć bezpośredni kontakt z dobrem. Powiemy, że wola musi czuć dobro bezpośrednio. Wówczas wola może w swoim działaniu zwrócić się bezpośrednio do dobra, a nie do poznania. Dlatego miłość jako czyn dobra staje się zasadą i miarą dla woli. Miłująca wola będzie zawsze wybierała dobro i do niego dążyła. Zasada miłości staje się weryfikatorem dobra. Po prostu miłość daje woli dobro. Miłość sprawia, że wola staje się dobra, staje się od razu dobrą wolą.

Skąd rozum i wola mają zdobyć swoje zasady: - słowo i miłość? Rozum rozgląda się wokoło, poszukuje prawdy. Poznaje najróżniejsze rzeczy. Stwierdza poznaną prawdę, albo stwierdza jej brak. Poznaje otaczające nas rzeczy, ale to go nie zadawala. Chce osiągnąć pełnię prawdy. Gdy nie jest w stanie tego zrobić, staje się niespokojny. Nie wie, czego mu brakuje. Czasami chodzi i pyta dookoła, czy ktoś nie znalazł prawdy? Wiemy doskonale, że wcale nie jest łatwo poznać prawdę. Ktoś odpowie na to, że nie chodzi o to, by poznać i złapać prawdę, ale by ją gonić. Czy jednak ludzkie życie powinno być tylko pogonią za czymś niedoścignionym? Czy nie potrzebujemy spełnienia? Jakichś osiągnięć? Gdzie możemy znaleźć prawdę?

Tak samo wygląda sprawa z dobrem. Człowiek chciałby być dobry. Człowiek potrzebuje dobra do spełnienia siebie. Rozgląda się i pyta, co dobrego zrobiłem? I często nie wie, jak to jest. Co nam przeszkadza w osiągnięciu dobra? Gdzie tak po prostu możemy spotkać dobro? Gdzie odnaleźć dobro? Gdzie ono jest?

Najlepszą odpowiedzią będzie oczywiście – Bóg. Ale to jest odpowiedź teologiczna. Co ma z tym zrobić filozofia? Musi poszukiwać swojego rozwiązania. Ale jak?

Ży os czł 2


Słowo nie jest cząstką języka. Słowo jest czymś osobowym. Bo to właśnie osoby kontaktują się ze sobą poprzez słowo. Dlatego nie uzyskamy słowa w trakcie poznania empirycznego albo poznania racjonalistycznego. Słowem przemawia do nas druga osoba. Możemy więc powiedzieć, że słowo pochodzi bezpośrednio od osoby.

To pokazuje zarazem, że słowo jest potrzebne właśnie osobie. Osoba potrzebuje słowa prawdy. To słowo jest potrzebne do uruchomienia i działania władzy poznawczej rozumu lub umysłu. Ludzki umysł potrzebuje słowa prawdy. Ale wydaje się, że każdy umysł potrzebuje słowa – również intelekt anielski do działania potrzebuje słowa. Aniołowie czerpią słowo bezpośrednio od Boga, jako wiedzę objawioną albo jako rozkaz do działania. Poznanie anielskie ma charakter słowa , czyli mowy. Aniołowie rozmawiają ze sobą, czyli przekazują sobie objawione słowo otrzymane od Boga (od Syna Bożego).

Człowiek jest osobą, dlatego potrzebuje słowa. Słowo otwiera i uruchamia nasz rozum, który może się stać dzięki temu intelektem. Słowo prawdy przyjęte  przez nasz rozum staje się wiarą i zasadą poznania – tego poznania, które ma charakter osobowy i dotyczy osoby. Człowiek potrzebuje szczególnego poznania, które dotyczy osoby i tego, co osobowe, czyli wszystkich spraw związanych z życiem osobowym. Człowiek potrzebuje poznania moralnego i religijnego. Ponieważ to religia i moralność stanowią życie osobowe człowieka. Jako osoba człowiek działa moralnie wobec innych ludzi oraz działa religijnie wobec Boga Osobowego.

Religia i moralność określają więc zakres życia osobowego człowieka. Do tego życia człowiek potrzebuje prawdy i dobra oraz piękna. Są to własności osobowe, które tworzą osobową podmiotowość i godność człowieka. Dlatego każdy człowiek potrzebuje kontaktu z osobowymi własnościami prawdy, dobra i piękna. Taki kontakt zapewnia nam słowo prawdy (wiara), czyn dobra (jako miłość) oraz przeżycie piękna (nadzieja).

Nasze władze duchowe muszą nawiązać kontakt z tymi osobowymi własnościami. Bez nawiązania tego kontaktu nigdy nie poznamy tego, co w człowieku jest osobowe. Jeżeli natomiast nie poznamy osoby, to nie będziemy wiedzieli, na czym polega życie osobowe lub osobowy byt człowieka. Nie będziemy mogli spełnić się jako ludzie.

Człowiek musi zatem przyjąć słowo prawdy od innego człowieka albo od innej osoby. Słowo możemy przyjąć tylko od osoby. Nie ma innej możliwości osiągnięcia tej zasady i miary poznania. Słowo nie bierze się z poznania świata zewnętrznego. Słowo prawdy możemy przyjąć jedynie od osoby, gdyż to osoba wypowiada słowo prawdy. Jeśli osoba nas okłamuje, nie dając prawdziwego słowa, to sama przestaje być osobą, gdyż robi coś nieosobowego lub anty-osobowego.

Takie postępowanie niszczy osobową łączność, zrywa więź osobową tworząc barierę nie do przebycia. Działania anty-osobowe odrywają osoby od siebie, przeciwstawiają je sobie wprowadzając nienawiść i walkę. Niewiara i nienawiść prowadzą do podjęcia działań interesownych, gdzie liczy się tylko własny interes. To powoduje przekupstwo i korupcję, powoduje wykorzystywanie słabych i bezbronnych, a wreszcie wywołuje niszczenie jednych ludzi przez drugich. Społeczność ludzka próbowała regulować te sprawy przy pomocy prawa. Pierwsze rozwiązania prawne były proste i radykalne – „oko za oko, ząb za ząb”. Było to prawo zemsty i odwetu. Dopiero cywilizacja egipska i grecka wprowadziły łagodniejsze prawo. Ale przez cały czas prawo wojenne było okrutne i nieludzkie – wrogów po prostu zabijano.

Dopiero rozważania filozoficzne dały pewne rozwiązania etyczne. Zaczęto poznawać człowieka. Zwrócono uwagę na ludzką naturę i wymagania z nią związane. Zbadano ludzką naturę i starano się wyprowadzić z niej określone prawa. W ten sposób prawo otrzymało racjonalne podstawy i przestało być jedynie wyrazem woli rządzących. Ale nawet filozofia nie zdołała rozpoznać wszystkiego, co osobowe w człowieku. Nie dostrzegała zupełnie prawa miłości tak potrzebnego człowiekowi. Co ciekawe, prawo miłości człowiek otrzymał wprost od Boga. Czyżby sam nie był w stanie go odkryć?

Słowo jest człowiekowi potrzebne dla jego rozumu jako władzy poznawczej. Ale człowiek nie kieruje się samym rozumem. Człowiek posiada także wolę jako władzę pożądawczą. To wola zapewnia człowiekowi wolność. Mówimy, że człowiek działa w sposób wolny. Wolność łączymy z władzą pożądawczą, a szerzej z rozumną naturą człowieka. Wolność ta oznacza zakres działania człowieka. Człowiek sam określa i wybiera swoje działania. Nie jest więc zdeterminowany do jednego sposobu działania. Może podejmować najróżniejsze działania, zmieniać je, czyli po prostu kończyć jedne, aby następnie rozpoczynać inne. To wszystko mieści się w zakresie działania woli i rozumu.

Jednak do działania moralnego także wola potrzebuje czegoś osobowego – jakiegoś impulsu z poziomu osoby. Tradycja scholastyczna uznała, że wola z natury pragnie dobra, a tylko rozum ma jej to dobro ukazywać. Ale jako duchowa możność wola ma możliwość wyboru pomiędzy dobrem a złem i sama z siebie nie jest do żadnego z nich bardziej skłonna. Dlatego czymś naturalnym dla woli zdaje się być raczej wybór którejś z możliwości.

Chrześcijaństwo od początku interpretowało naturę woli jako liberum arbitrium – wolną decyzję, czy jak się u nas mówiło – wolną wolę. Wola posiada wolność i niezależność decydowania, ale to nie oznacza, że zawsze będzie pragnęła dobra. Ona za każdym razem staje przed wyborem. Musi podejmować decyzję, chyba ze pójdzie za przyzwyczajeniami ciała.

Wszystko to razem dowodzi, że wola potrzebuje osobowego impulsu, aby zapragnąć dobra. Potrzebuje usprawnienia swojego działania, aby mogła podejmować działania moralne, czyli dobre uczynki. Analizując tę sytuację woli Arystoteles doszedł do wniosku, że wola powinna być wyposażona w sprawność sprawiedliwości. Sprawiedliwość miała oddawać każdemu to, co mu się należy. Sprawiedliwość powinna wyrównywać należność. Byłaby więc taką odpowiednią należnością lub równą zapłatą. Dlatego sprawdzała się znakomicie na gruncie prawnym i handlowym, albo w różnych stosunkach społecznych. Ale zdawano sobie doskonale sprawę, że sprawiedliwość nie określa i nie wyznacza w pełni kontaktów osobowych – jak byśmy dziś powiedzieli – interpersonalnych.

Radykalną zmianę spojrzenia na te sprawy przyniosło chrześcijaństwo, które ukazało światu miłość jako zasadę życia osobowego. Nagle okazało się, ze człowiek powinien opierać swoje osobiste kontakty na miłości („miłuj bliźniego”). Religia chrześcijańska pokazała, że człowiek jest godny miłości, gdyż jest Dzieckiem Bożym. Co więcej, ogłosiła, że Syn Boży stał się człowiekiem. Wszystko to razem oznaczało niebywałą godność i potęgę człowieka. Podkreślało również bezpośrednią łączność z Bogiem. Łączność sakramentalną. Odtąd człowiek mógł stale przebywać pod opieką Bożą (w łasce Chrystusa).

Tradycja religijna przekazuje nam, że człowiek otrzymał od Boga Słowo Boże, czyli słowo objawione (słowo skierowane przez Boga do człowieka). „Słowo ciałem się stało i zamieszkało miedzy nami”. Syn Boży przemówił bezpośrednio do ludzi. Ale Chrystus powiedział nam ponadto, że Bóg jest Miłością. Pokazał, że Bóg obdarza nas swoją miłością. Dowiedzieliśmy się wreszcie, że człowiek jest osobą i że jest godny miłości. Można powiedzieć, że była to rewolucyjna wiedza.