26.06.2026

O FILOZOFII (przypomnienie) /7

7. Historia filozofii nowożytnej

Historia filozofii nowożytnej powoli ale systematycznie odkręcała rozumienie realności człowieka. Najpierw na zasadzie negacji porzucono realistyczne poznanie rzeczywistości. To doprowadziło ostatecznie do stwierdzenia, że realność jest niepoznawalna. A skoro nie poznajemy realnych rzeczy, to zamieniono pojęcie substancji określające istotę realności na pojęcie faktu lub zjawiska. Skoro poznanie realnych rzeczy stało się nieważne i niepotrzebne, to za ważniejsze uznano to, w jaki sposób realność zjawia się w naszym oglądzie (pojęcie naoczności) i jak jest ujmowana przez nasze myślenie.

Teologia i metafizyka zostały zastąpione przez poszukiwanie metodycznej teorii wiedzy naukowej. To spowodowało, że metafizyka została zastąpiona przez ontologię, a dalej ontologia zmieniła się w fenomenologię. Dawna metafizyka badała zasady realności, natomiast ontologia zajmowała się bytami możliwymi (do pomyślenia). Z kolei fenomenologia przeszła od poznania zjawiskowego do narzucenia myślenia jako zasady realności. Dla Hegla realność stała się wytworem myślenia, bo traktował rzeczywistość jako wytwór kulturowy. Ostatecznie fenomenologia Husserla skończyła na świadomościowym myśleniu o rzeczywistości, co sprowadza się do tezy, że człowiek wymyśla sobie wszystko, co go dotyczy (wszystko z pełną swobodą).

Od czego należy zacząć naszą opowieść? Otóż wydaje się, że w XV wieku skończyła się teologiczna wizja człowieka. Taką ostatnią wizją człowieka był malarstwo Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej. Natomiast w świecie kultury europejskiej zaczęto usilnie poszukiwać jakiejś świeckiej teorii wiedzy naukowej. Te poszukiwania poszły już obok albo nawet wbrew dotychczasowej wizji teologiczno-filozoficznej.

Przede wszystkim zanegowano najpierw tradycyjne poznanie rozumowe, ponieważ uznano, ze nie prowadzi ono do uzyskania wiedzy naukowej. Porzucono w ten sposób tradycyjne rozumienie poznania rzeczywistości. Skrajny racjonalizm zanegował poznanie na rzecz myślenia, natomiast empiryzm przyjmował pełną zależność poznania rozumowego od zmysłów (nie ma w rozumie nic, czego nie byłoby w zmysłach, jak twierdził Locke).

Zobaczmy teraz, jak to przebiegało w kolejnych etapach. Pierwszym myślicielem, który zanegował poznanie realności, był Kartezjusz. Posłużył się on totalnym wątpieniem, a jego wniosek był radykalny. Uznał, że jedynym skutecznym działaniem rozumu jest myślenie. Tylko myślenie może być zasadą tworzenia prawdziwej wiedzy. To oznaczało, że prawdziwą wiedzą jest jasne i  wyraźne pomyślenie czegoś. W ten sposób zamienił zgodność poznania z realnym stanem rzeczy na zgodność myślenia z samym myśleniem. To oczywiście sprawdzało się doskonale w przypadku jego teoretycznego układu współrzędnych opisującego matematycznie działania w przestrzeni (np. lot pocisków artyleryjskich). Ale gdy Kartezjusz spróbował zastosować swoją metodę cogito do ogólnych rozważań filozoficznych, wtedy pojawiły się problemy. Jak bowiem mówić o realnym świecie, skoro samo myślenie nie jest poznaniem i nie da się sformułować pojęć dotyczących rzeczywistości. Dlatego musiał on wprowadzić założenie istnienia pojęć wrodzonych obecnych od zawsze w ludzkim umyśle (czy nawet w umyśle Boga ???). Miały to być pojęcia duszy, Boga i świata. Dopiero przy zastosowaniu tego założenia można było rozwijać filozofowanie o rzeczywistości (właściwie dowolne myślenie o niej).

Co z tego ostatecznie powstało? Kartezjusz zdefiniował duszę jako res cogitans, a jego następcy zaczęli odnosić to określenie do całego człowieka. Człowiek stał się dla filozofów jakąś substancją lub istotą myślącą (ostatecznie posługiwano się pojęciem myślącego podmiotu). Jak zobaczymy dalej, człowiek staje się dzisiaj myślącym podmiotem, czyli świadomością.

Natomiast empiryzm zanegował poznanie rozumowe uzależniając je całkowicie od zmysłów. To oznaczało, że umysł nie poznaje sam z siebie niczego z realności, lecz jego myślenie opracowuje dane zmysłowe i na ich podstawie tworzy wiedzę naukową. Oczywiście taka wiedza miała wymiar praktyczno-doświadczalny, co pozwala jej rozwijać rozwiązania techniczne. Wobec opisu tego, co dzieje się realnie wokół nas, zrezygnowano z posługiwania się pojęciem substancji odnoszącego się do realnych rzeczy i zastąpiono je pojęciem faktu ujmującym to, co pojawia się dla zmysłów. Wyjątek w postaci idei tworzonych przez umysł zastosowano wobec analiz i pojęć matematycznych.

Niestety w tej koncepcji empirycznej człowiek został kompletnie odarty ze swojej wewnętrznej realności. Pozostawała jedynie wizja psychologiczna ujmująca relację pomiędzy umysłem a zmysłami (także w aspekcie emocjonalnym).

Próbę szerszego ogarnięcia obu tych stanowisk racjonalizmu i empiryzmu podjął Kant. Stwierdził, że realność rzeczy (rzecz sama w sobie) jest niepoznawalna. Dla stworzenia potrzebnej wiedzy ujmujemy poznawczo jedynie pewną sferę zjawiskową. Rozum za pomocą myślenia tworzy fenomeny, czyli pojęcia ujmujące zjawiska (jakieś fakty lub oglądowe postaci). Według mnie w ten sposób powstała pierwsza wersja filozofii fenomenologicznej ( Ja tak właśnie interpretuję i nazywam krytyczną filozofie Kanta).

Oczywiście Kant zachował pomysł idei czystego rozumu, ale zastosował ten pomysł do stanowienia prawa moralnego. Odwołał się tutaj do propozycji Kartezjusza, uznając, że mamy idee – duszy, Boga i świata. Podług tych idei rozum miałby stanowić prawo będące dla niego zasadą ludzkiego działania.

Według niego człowiekiem rządzi rozum i tylko rozum. Prawo jest tym, co rozum ustanawia sam z siebie i sam dla siebie. Prawo staje się zatem apriorycznym dziełem rozumu, czyli jest to pojęcie lub działanie czysto rozumowe. Co więcej, aby prawo mogło być zasadą moralną, nie może ulegać żadnym innym wpływom. Można by powiedzieć, że dla Kanta prawo wyraża samą istotę rozumności człowieka, czyli jest postacią (pojęciem) czystego rozumu. Czysty rozum przemawia do nas w prawie, a to prawo określa i wyznacza nasze postępowanie. A ponieważ rozum sam nadaje sobie prawo, to również sam jest zobowiązany do jego poszanowania i przestrzegania. W ten sposób Kant odkrywa obowiązek albo powinność. Człowiek powinien działać z obowiązku. Autonomia człowieka polega na tym, że rozum jako rozum wyznacza i nadaje sobie prawo, zaś jako praktyczny podlega temu prawu. Wydaje się, że dla Kanta prawo stanowi jakby istotę samego rozumu, czyli początek i zasadę rozumnego działania człowieka.

Jak widzimy, idee czystego rozumu są wyłącznie twórczością rozumu, ale tego jednostkowego rozumu. Powstaje problem, jak idee rozumu mogą określać powszechne zasady prawa moralnego. Wydaje się, ze w tym względzie Kant odwołuje się do powszechnego występowania tych idei w umysłach ludzi. Tylko przy tym założeniu prawo moralne mogłoby czuwać nad społecznymi działaniami wszystkich obywateli, ale zawsze pozostaje niebezpieczeństwo autonomii dowolnego rozumu, gdyż Kant przyznawał rozumowi pełną autonomię. Wydaje się, że konkretny umysł może stanowić dla siebie dowolne prawo moralne kierując się własną hierarchią wartości. W ten sposób Scheler będzie później krytykował etykę Kantowską.

Trzeba jeszcze przypomnieć osiągnięcia, które były skutkiem zastosowania nowych metod naukowych. Mówiliśmy już, że koncepcje myślenia sprawdziły się doskonale w teorii układu współrzędnych opisującej otaczającą nas przestrzeń w sposób matematyczny. Kolejnym wielkim osiągnięciem była teoria fizyki opracowana przez Newtona. Okazało się bowiem, że można w sposób matematyczny (przy pomocy wzorów ujmujących stosunki różnych wartości) opisywać zjawiska i wydarzenia w otaczającym nas świecie. Oczywiście wiązało się to ze sformułowaniem odpowiednich wartości fizycznych (jak droga, czas, prędkość, masa i ciężar, siła itp.; itd.). Wszystkie te pojęcia i wartości mają zakotwiczenie w pomysłach myślenia, ale okazało się, ze można je zastosować do faktycznych wydarzeń czy zjawisk (i to wydarzeń materialnych i cielesnych). To wzbudzało u naukowców i twórców techniki zachwyt i uwielbienie. Dlatego tak powszechnie akceptowano nowe metody naukowe oparte na doskonałości myślenia. Zachwycali się tym również filozofowie (jak np. Kant czy Hegel). Na tym opierała się powszechna wiara w doskonałość myślenia.

Kolejnym etapem ewolucji myślenia (aż po ostateczną dominację) stała się filozofia Heglowska. Hegel twierdził, że sama rzeczywistość ma charakter myślenia, skoro powstała w procesie myślenia, ponieważ Bóg wymyślił świat i powołał go do istnienia. Możemy przyjąć, że to pokazuje, iż Hegel pojmował rzeczywistość na sposób tworzenia i funkcjonowania kultury. Jego teoria sprawdzała się w opisie rozwoju cywilizacji i  kultury, ale nie odkrywaniu realności. Dlatego fascynował raczej historyków niż realistycznych filozofów.

Co ciekawe, w swojej interpretacji mówił on o fenomenologii Ducha. Według Hegla sprawcze działanie Ducha Absolutnego przejawiało się w działaniach duchowych człowieka – od subiektywnego pomysłu jednostki do obiektywnego funkcjonowania działa sztuki i techniki. Jego fenomenologia ukazywała więc duchowy rozwój aktywności twórczej. Ale dla niego rzeczywistość miała charakter twórczości artystycznej. Można uznać, że sztuka miałaby tworzyć rzeczywistość. Takie podejście będzie miało poważne konsekwencje w dzisiejszych czasach.

Rozwój podejścia fenomenologicznego zapoczątkowany przez Kanta zamyka szeroka teoria filozoficzna świadomości autorstwa Husserla. W tej teorii wszystko, co się nam jawi i jest dla nas dostępne, jest zawarte w świadomości. Świadomość stanowi taką wszechogarniającą sferę możliwości poznawczo-decyzyjnych. Ma ją charakteryzować zdolność naoczności. Już Kant wprowadził takie określenie poznawcze. Możemy stwierdzić, że ta naoczność zastąpiła tradycyjne poznanie realności. Co więcej ta naoczność wyznacza obecnie prawdę wiedzy poznawczej (przede wszystkim naukowej). Dzisiaj, kiedy wszystko możemy obejrzeć na ekranie telefonu – w sposób naoczny – wtedy traktuje się to wszystko jako prawdę, która mieszka w telefonie.

Teorię fenomenologiczną w zakresie świadomości rozwinął twórczo Scheler. Stwierdził on, że świadomość ma postać osoby, gdyż posługuje się wartościami. Świadomość tworzy sobie hierarchię wartości, skoro posługuje się myśleniem. Moim zdaniem, właśnie myślenie tworzy wartości, ponieważ ma zdolność porównywania i zestawiania różnych rzeczy i spraw. Ale wartości jako twórczość myślenia nie odnoszą się do rzeczywistości. Scheler przyjmował tradycyjną hierarchię wartości. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że świadomość jako myślący rozum ma możliwość tworzenia dowolnych hierarchii wartości. Ponadto o wartościach bardzo łatwo się mówi i dyskutuje, lecz realne działanie wymaga prawdziwej mocy sprawczej – tego wartości nam nie dają.

Na rozwoju tej fenomenologicznej naoczności najbardziej straciło rozumienie człowieka jako realnego bytu. Dzisiaj nie liczy się już realność człowieka (realność osoby i życia), ale medialny wizerunek (to, co dostępne naocznie), który można bardzo szybko rozpowszechniać w internecie. Przecież realnego człowieka spotykamy bezpośrednio, jak się mówi – twarzą w twarz. Żeby poznać i zrozumieć spotkanego człowieka podejmujemy rozmowę albo nawet podejmujemy współpracę, a czasami możemy po prostu być razem i pomilczeć sobie.

Nawet jeśli zgodzimy się, że to nowe podejście do tworzenia wiedzy naukowej umożliwiło szybki rozwój techniczny i ekonomiczny, to trzeba przyznać, że odbywało się to kosztem zaniedbania realności człowieka i rozwoju jego samego. Ja sądzę, że wiedza naukowa nie rozwija naszego rozumienia realności. Ona pozwala nam jedynie na lepsze wykorzystanie tej realności, czyli wykorzystanie jej właściwości i możliwości użycia, dla ułatwienia i uprzyjemnienia sobie życia. W ten sposób tworzymy taką technologiczną otoczkę lub przesłonkę realności, podchodząc do niej utylitarnie, czyli używając ją do swoich własnych celów i zainteresowań (interesów i  potrzeb). Oceniamy to jako polepszenie swojego standardu życiowego, lecz to nie oznacza, że polepszamy swoje realne życie. Podam taki przykład: w pewnym momencie nauka stwierdziła, że cała fizyczna realność składa się z atomów różnych pierwiastków. Jeszcze niedawno wysunięto tezę, że w ciągu całego życia w organizmie człowieka następuje całkowita wymiana wszystkich atomów czy pierwiastków. No to należałoby zapytać, dlaczego zupełnie nie zmienia się faktyczna realność człowieka? A to pokazuje, że mamy do czynienia z jakąś głębszą zasadą czy przyczyną konstytuującą realność człowieka, o czym nauka nie jest w stanie nic powiedzieć.

Widzimy dzisiaj, że trudno jest mówić o duchowości człowieka, którą tzw. wiedza naukowa wprost pomija. Duchowość powinna być nastawiona na rozwój życia osobowego, czyli wypełniania działań moralnych. Dusza została bowiem powołana przez aktywność osobową do służby drugiemu człowiekowi. Dlatego należy wspierać rozwój technologiczny tylko w tym zakresie, w jakim może on służyć wymogom i potrzebom naszej ludzkiej natury (zarówno duszy jak i ciała). Jeśli zaś ten rozwój jest wymierzony w destrukcję naturalnego statusu człowieka albo wprost w jego życie i zdrowie (czemu służy technika wojenna), to takie działanie powinno być niedopuszczalne i zakazane.

Dzisiaj problemem jest sprawa wolności. Głosi się absurdalną tezę, że wolność jest zasadą działania człowieka. Jest to teza absurdalna, ponieważ wolność jest tylko czystą możliwością (wolność jako wolność), a do działania konieczna jest moc sprawcza, której wolność nie posiada. Jak tak naprawdę wygląda sprawa wprowadzenia wolności? Otóż należy zdawać sobie sprawę, że teoria wolności nie ma pochodzenia filozoficznego, bo filozofowie się nią nie zajmowali. Wolność bowiem wprowadzono jako hasło polityczne Rewolucji Francuskiej. A to tak naprawdę oznacza, że wprowadzone pojęcie wolności ma charakter polityczny, a właściwie ideologiczny. Filozofia nigdy nie poszukiwała i nie zajmowała się wolnością, ponieważ było oczywiste, że rozumne działanie musi być oparte na realnych zasadach. Arystoteles uważał, że rozumne działanie człowieka musi być oparte na rozpoznaniu i określeniu celu, bo to właśnie wyróżnia działanie człowieka. Natomiast wolność odbierałaby ludzkiemu działaniu charakter rozumny i celowy. Wolność neguje bowiem jakiekolwiek zasady domagając się całkowitej swobody. Dlatego kierując się wolnością człowiek działa raz dobrze, a raz źle, i właściwie sam nie wie dlaczego.

Rewolucja narzuciła polityczną wolność działania, żeby uzasadnić swoje zbrodnicze działanie (nawet wobec własnych przywódców). Dlatego zadziwiający jest dla mnie fakt społecznej akceptacji wolności. Może najważniejszą rolę odgrywa tutaj jakaś naturalna negacja przez obywateli każdej formy władzy i czyjegoś panowania. Możemy przyjąć, że mamy wyjątkowych ludzi, którzy pragną zawsze władzy, ale cała reszta społeczeństwa chciałaby wolności i niezależności od władzy. Tylko w tym sensie jestem w stanie zrozumieć taką fascynację wolnością, jaką mamy w tej chwili na świecie. Bo przecież w ramach działania osobistego wolność jest tylko możliwością działania a nie czymś realnym. Natomiast do rzeczywistego działania konieczna jest moc sprawcza. Być może sprawa przybiera inny obrót, gdy ludzie kierują się świadomością. Wówczas ideologia narzuca ludziom wolność w zakresie myślenia, co propagandowo przedstawia się jako wolność słowa. Otóż wolność słowa nie polega na tym, że głosimy prawdę, gdyż głoszenie prawdy jest domeną umysłu wyposażonego w zasadę słowa prawdy. Wolność słowa prowadzi jedynie do mówienia tego, co jesteśmy w stanie pomyśleć. Wolność słowa (jako wolność) nie kieruje się żadną zasadą poznawczą czy komunikacyjną. I dlatego ta wolność słowa sprowadza się ostatecznie do głoszenia głupoty lub kłamstwa a nie prawdy.

Ideologia jest dzisiaj tym, z czym mamy największy problem. Powstawanie ideologii jest spowodowane posługiwaniem się wolnością myślenia. Dopóki w kulturze zachodniej panowało rozumowe poznanie realności, nie było mowy o ideologii. Mogły występować kłamstwa i oszustwa. Ale kiedy w filozofii zaczęło dominować myślenie (cogito), wszystko się odwróciło. Wolność słowa pobudziła swobodę myślenia i wymyślania czegokolwiek. Patrząc na to z drugiej strony fascynacja myśleniem wywołała zanik zainteresowania dla realności w ogóle, a realności człowieka w szczególności. Zaczęto wymyślać dowolne interpretacje i narracje ludzkiej natury. Przyznano naturze niezależność i samodzielność. Stwierdzono wprost, że człowiek działa na zasadzie wolności, skoro jest pojmowany jako świadomość. Dlatego uznano, że możemy dowolnie kształtować swoje naturalne wyposażenie. Wszystko zależy jedynie od naszego świadomościowego myślenia. To doprowadziło do powstania jakichś absurdalnych interpretacji „naukowych”. Najgorzej dzieje się w polityce i ekonomii, gdzie narzuca się ideologiczne interpretacje nie przystające zupełnie do rzeczywistości. A to wszystko w imię postępu. Niestety postęp pojmuje się dzisiaj jako wymyślanie czego nowego, nowych pomysłów, ale to nie gwarantuje osiąganie czegoś pozytywnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz