7. Historia filozofii nowożytnej
Historia filozofii nowożytnej
powoli ale systematycznie odkręcała rozumienie realności człowieka. Najpierw na
zasadzie negacji porzucono realistyczne poznanie rzeczywistości. To
doprowadziło ostatecznie do stwierdzenia, że realność jest niepoznawalna. A skoro
nie poznajemy realnych rzeczy, to zamieniono pojęcie substancji określające
istotę realności na pojęcie faktu lub zjawiska. Skoro poznanie realnych rzeczy
stało się nieważne i niepotrzebne, to za ważniejsze uznano to, w jaki sposób
realność zjawia się w naszym oglądzie (pojęcie naoczności) i jak jest ujmowana
przez nasze myślenie.
Teologia i metafizyka zostały
zastąpione przez poszukiwanie metodycznej teorii wiedzy naukowej. To
spowodowało, że metafizyka została zastąpiona przez ontologię, a dalej ontologia
zmieniła się w fenomenologię. Dawna metafizyka badała zasady realności,
natomiast ontologia zajmowała się bytami możliwymi (do pomyślenia). Z kolei
fenomenologia przeszła od poznania zjawiskowego do narzucenia myślenia jako
zasady realności. Dla Hegla realność stała się wytworem myślenia, bo traktował
rzeczywistość jako wytwór kulturowy. Ostatecznie fenomenologia Husserla
skończyła na świadomościowym myśleniu o rzeczywistości, co sprowadza się do
tezy, że człowiek wymyśla sobie wszystko, co go dotyczy (wszystko z pełną
swobodą).
Od czego należy zacząć naszą
opowieść? Otóż wydaje się, że w XV wieku skończyła się teologiczna wizja
człowieka. Taką ostatnią wizją człowieka był malarstwo Michała Anioła w Kaplicy
Sykstyńskiej. Natomiast w świecie kultury europejskiej zaczęto usilnie
poszukiwać jakiejś świeckiej teorii wiedzy naukowej. Te poszukiwania poszły już
obok albo nawet wbrew dotychczasowej wizji teologiczno-filozoficznej.
Przede wszystkim zanegowano
najpierw tradycyjne poznanie rozumowe, ponieważ uznano, ze nie prowadzi ono do
uzyskania wiedzy naukowej. Porzucono w ten sposób tradycyjne rozumienie poznania
rzeczywistości. Skrajny racjonalizm zanegował poznanie na rzecz myślenia,
natomiast empiryzm przyjmował pełną zależność poznania rozumowego od zmysłów
(nie ma w rozumie nic, czego nie byłoby w zmysłach, jak twierdził Locke).
Zobaczmy teraz, jak to
przebiegało w kolejnych etapach. Pierwszym myślicielem, który zanegował
poznanie realności, był Kartezjusz. Posłużył się on totalnym wątpieniem, a jego
wniosek był radykalny. Uznał, że jedynym skutecznym działaniem rozumu jest
myślenie. Tylko myślenie może być zasadą tworzenia prawdziwej wiedzy. To
oznaczało, że prawdziwą wiedzą jest jasne i
wyraźne pomyślenie czegoś. W ten sposób zamienił zgodność poznania z
realnym stanem rzeczy na zgodność myślenia z samym myśleniem. To oczywiście
sprawdzało się doskonale w przypadku jego teoretycznego układu współrzędnych
opisującego matematycznie działania w przestrzeni (np. lot pocisków
artyleryjskich). Ale gdy Kartezjusz spróbował zastosować swoją metodę cogito do
ogólnych rozważań filozoficznych, wtedy pojawiły się problemy. Jak bowiem mówić
o realnym świecie, skoro samo myślenie nie jest poznaniem i nie da się
sformułować pojęć dotyczących rzeczywistości. Dlatego musiał on wprowadzić
założenie istnienia pojęć wrodzonych obecnych od zawsze w ludzkim umyśle (czy
nawet w umyśle Boga ???). Miały to być pojęcia duszy, Boga i świata. Dopiero
przy zastosowaniu tego założenia można było rozwijać filozofowanie o
rzeczywistości (właściwie dowolne myślenie o niej).
Co z tego ostatecznie
powstało? Kartezjusz zdefiniował duszę jako res
cogitans, a jego następcy zaczęli odnosić to określenie do całego
człowieka. Człowiek stał się dla filozofów jakąś substancją lub istotą myślącą
(ostatecznie posługiwano się pojęciem myślącego podmiotu). Jak zobaczymy dalej,
człowiek staje się dzisiaj myślącym podmiotem, czyli świadomością.
Natomiast empiryzm zanegował
poznanie rozumowe uzależniając je całkowicie od zmysłów. To oznaczało, że umysł
nie poznaje sam z siebie niczego z realności, lecz jego myślenie opracowuje
dane zmysłowe i na ich podstawie tworzy wiedzę naukową. Oczywiście taka wiedza
miała wymiar praktyczno-doświadczalny, co pozwala jej rozwijać rozwiązania
techniczne. Wobec opisu tego, co dzieje się realnie wokół nas, zrezygnowano z
posługiwania się pojęciem substancji odnoszącego się do realnych rzeczy i
zastąpiono je pojęciem faktu ujmującym to, co pojawia się dla zmysłów. Wyjątek
w postaci idei tworzonych przez umysł zastosowano wobec analiz i pojęć
matematycznych.
Niestety w tej koncepcji
empirycznej człowiek został kompletnie odarty ze swojej wewnętrznej realności.
Pozostawała jedynie wizja psychologiczna ujmująca relację pomiędzy umysłem a
zmysłami (także w aspekcie emocjonalnym).
Próbę szerszego ogarnięcia obu
tych stanowisk racjonalizmu i empiryzmu podjął Kant. Stwierdził, że realność
rzeczy (rzecz sama w sobie) jest niepoznawalna. Dla stworzenia potrzebnej
wiedzy ujmujemy poznawczo jedynie pewną sferę zjawiskową. Rozum za pomocą
myślenia tworzy fenomeny, czyli pojęcia ujmujące zjawiska (jakieś fakty lub
oglądowe postaci). Według mnie w ten sposób powstała pierwsza wersja filozofii
fenomenologicznej ( Ja tak właśnie interpretuję i nazywam krytyczną filozofie
Kanta).
Oczywiście Kant zachował
pomysł idei czystego rozumu, ale zastosował ten pomysł do stanowienia prawa
moralnego. Odwołał się tutaj do propozycji Kartezjusza, uznając, że mamy idee –
duszy, Boga i świata. Podług tych idei rozum miałby stanowić prawo będące dla
niego zasadą ludzkiego działania.
Według niego człowiekiem
rządzi rozum i tylko rozum. Prawo jest tym, co rozum ustanawia sam z siebie i
sam dla siebie. Prawo staje się zatem apriorycznym dziełem rozumu, czyli jest
to pojęcie lub działanie czysto rozumowe. Co więcej, aby prawo mogło być zasadą
moralną, nie może ulegać żadnym innym wpływom. Można by powiedzieć, że dla
Kanta prawo wyraża samą istotę rozumności człowieka, czyli jest postacią
(pojęciem) czystego rozumu. Czysty rozum przemawia do nas w prawie, a to prawo określa
i wyznacza nasze postępowanie. A ponieważ rozum sam nadaje sobie prawo, to
również sam jest zobowiązany do jego poszanowania i przestrzegania. W ten
sposób Kant odkrywa obowiązek albo powinność. Człowiek powinien działać z
obowiązku. Autonomia człowieka polega na tym, że rozum jako rozum wyznacza i
nadaje sobie prawo, zaś jako praktyczny podlega temu prawu. Wydaje się, że dla
Kanta prawo stanowi jakby istotę samego rozumu, czyli początek i zasadę
rozumnego działania człowieka.
Jak widzimy, idee czystego
rozumu są wyłącznie twórczością rozumu, ale tego jednostkowego rozumu. Powstaje
problem, jak idee rozumu mogą określać powszechne zasady prawa moralnego.
Wydaje się, ze w tym względzie Kant odwołuje się do powszechnego występowania
tych idei w umysłach ludzi. Tylko przy tym założeniu prawo moralne mogłoby
czuwać nad społecznymi działaniami wszystkich obywateli, ale zawsze pozostaje
niebezpieczeństwo autonomii dowolnego rozumu, gdyż Kant przyznawał rozumowi
pełną autonomię. Wydaje się, że konkretny umysł może stanowić dla siebie
dowolne prawo moralne kierując się własną hierarchią wartości. W ten sposób
Scheler będzie później krytykował etykę Kantowską.
Trzeba jeszcze przypomnieć
osiągnięcia, które były skutkiem zastosowania nowych metod naukowych. Mówiliśmy
już, że koncepcje myślenia sprawdziły się doskonale w teorii układu
współrzędnych opisującej otaczającą nas przestrzeń w sposób matematyczny.
Kolejnym wielkim osiągnięciem była teoria fizyki opracowana przez Newtona.
Okazało się bowiem, że można w sposób matematyczny (przy pomocy wzorów
ujmujących stosunki różnych wartości) opisywać zjawiska i wydarzenia w
otaczającym nas świecie. Oczywiście wiązało się to ze sformułowaniem
odpowiednich wartości fizycznych (jak droga, czas, prędkość, masa i ciężar, siła
itp.; itd.). Wszystkie te pojęcia i wartości mają zakotwiczenie w pomysłach
myślenia, ale okazało się, ze można je zastosować do faktycznych wydarzeń czy
zjawisk (i to wydarzeń materialnych i cielesnych). To wzbudzało u naukowców i
twórców techniki zachwyt i uwielbienie. Dlatego tak powszechnie akceptowano
nowe metody naukowe oparte na doskonałości myślenia. Zachwycali się tym również
filozofowie (jak np. Kant czy Hegel). Na tym opierała się powszechna wiara w
doskonałość myślenia.
Kolejnym etapem ewolucji
myślenia (aż po ostateczną dominację) stała się filozofia Heglowska. Hegel
twierdził, że sama rzeczywistość ma charakter myślenia, skoro powstała w
procesie myślenia, ponieważ Bóg wymyślił świat i powołał go do istnienia.
Możemy przyjąć, że to pokazuje, iż Hegel pojmował rzeczywistość na sposób
tworzenia i funkcjonowania kultury. Jego teoria sprawdzała się w opisie rozwoju
cywilizacji i kultury, ale nie
odkrywaniu realności. Dlatego fascynował raczej historyków niż realistycznych
filozofów.
Co ciekawe, w swojej
interpretacji mówił on o fenomenologii Ducha. Według Hegla sprawcze działanie
Ducha Absolutnego przejawiało się w działaniach duchowych człowieka – od
subiektywnego pomysłu jednostki do obiektywnego funkcjonowania działa sztuki i
techniki. Jego fenomenologia ukazywała więc duchowy rozwój aktywności twórczej.
Ale dla niego rzeczywistość miała charakter twórczości artystycznej. Można
uznać, że sztuka miałaby tworzyć rzeczywistość. Takie podejście będzie miało
poważne konsekwencje w dzisiejszych czasach.
Rozwój podejścia
fenomenologicznego zapoczątkowany przez Kanta zamyka szeroka teoria
filozoficzna świadomości autorstwa Husserla. W tej teorii wszystko, co się nam
jawi i jest dla nas dostępne, jest zawarte w świadomości. Świadomość stanowi taką
wszechogarniającą sferę możliwości poznawczo-decyzyjnych. Ma ją charakteryzować
zdolność naoczności. Już Kant wprowadził takie określenie poznawcze. Możemy
stwierdzić, że ta naoczność zastąpiła tradycyjne poznanie realności. Co więcej
ta naoczność wyznacza obecnie prawdę wiedzy poznawczej (przede wszystkim
naukowej). Dzisiaj, kiedy wszystko możemy obejrzeć na ekranie telefonu – w
sposób naoczny – wtedy traktuje się to wszystko jako prawdę, która mieszka w
telefonie.
Teorię fenomenologiczną w
zakresie świadomości rozwinął twórczo Scheler. Stwierdził on, że świadomość ma
postać osoby, gdyż posługuje się wartościami. Świadomość tworzy sobie
hierarchię wartości, skoro posługuje się myśleniem. Moim zdaniem, właśnie
myślenie tworzy wartości, ponieważ ma zdolność porównywania i zestawiania
różnych rzeczy i spraw. Ale wartości jako twórczość myślenia nie odnoszą się do
rzeczywistości. Scheler przyjmował tradycyjną hierarchię wartości. Trzeba
jednak zdawać sobie sprawę, że świadomość jako myślący rozum ma możliwość
tworzenia dowolnych hierarchii wartości. Ponadto o wartościach bardzo łatwo się
mówi i dyskutuje, lecz realne działanie wymaga prawdziwej mocy sprawczej – tego
wartości nam nie dają.
Na rozwoju tej
fenomenologicznej naoczności najbardziej straciło rozumienie człowieka jako
realnego bytu. Dzisiaj nie liczy się już realność człowieka (realność osoby i
życia), ale medialny wizerunek (to, co dostępne naocznie), który można bardzo
szybko rozpowszechniać w internecie. Przecież realnego człowieka spotykamy bezpośrednio,
jak się mówi – twarzą w twarz. Żeby poznać i zrozumieć spotkanego człowieka
podejmujemy rozmowę albo nawet podejmujemy współpracę, a czasami możemy po
prostu być razem i pomilczeć sobie.
Nawet jeśli zgodzimy się, że
to nowe podejście do tworzenia wiedzy naukowej umożliwiło szybki rozwój
techniczny i ekonomiczny, to trzeba przyznać, że odbywało się to kosztem
zaniedbania realności człowieka i rozwoju jego samego. Ja sądzę, że wiedza
naukowa nie rozwija naszego rozumienia realności. Ona pozwala nam jedynie na
lepsze wykorzystanie tej realności, czyli wykorzystanie jej właściwości i
możliwości użycia, dla ułatwienia i uprzyjemnienia sobie życia. W ten sposób
tworzymy taką technologiczną otoczkę lub przesłonkę realności, podchodząc do
niej utylitarnie, czyli używając ją do swoich własnych celów i zainteresowań
(interesów i potrzeb). Oceniamy to jako
polepszenie swojego standardu życiowego, lecz to nie oznacza, że polepszamy
swoje realne życie. Podam taki przykład: w pewnym momencie nauka stwierdziła, że
cała fizyczna realność składa się z atomów różnych pierwiastków. Jeszcze
niedawno wysunięto tezę, że w ciągu całego życia w organizmie człowieka
następuje całkowita wymiana wszystkich atomów czy pierwiastków. No to
należałoby zapytać, dlaczego zupełnie nie zmienia się faktyczna realność
człowieka? A to pokazuje, że mamy do czynienia z jakąś głębszą zasadą czy
przyczyną konstytuującą realność człowieka, o czym nauka nie jest w stanie nic
powiedzieć.
Widzimy dzisiaj, że trudno
jest mówić o duchowości człowieka, którą tzw. wiedza naukowa wprost pomija.
Duchowość powinna być nastawiona na rozwój życia osobowego, czyli wypełniania
działań moralnych. Dusza została bowiem powołana przez aktywność osobową do
służby drugiemu człowiekowi. Dlatego należy wspierać rozwój technologiczny
tylko w tym zakresie, w jakim może on służyć wymogom i potrzebom naszej
ludzkiej natury (zarówno duszy jak i ciała). Jeśli zaś ten rozwój jest
wymierzony w destrukcję naturalnego statusu człowieka albo wprost w jego życie
i zdrowie (czemu służy technika wojenna), to takie działanie powinno być
niedopuszczalne i zakazane.
Dzisiaj problemem jest sprawa
wolności. Głosi się absurdalną tezę, że wolność jest zasadą działania
człowieka. Jest to teza absurdalna, ponieważ wolność jest tylko czystą
możliwością (wolność jako wolność), a do działania konieczna jest moc sprawcza,
której wolność nie posiada. Jak tak naprawdę wygląda sprawa wprowadzenia
wolności? Otóż należy zdawać sobie sprawę, że teoria wolności nie ma
pochodzenia filozoficznego, bo filozofowie się nią nie zajmowali. Wolność
bowiem wprowadzono jako hasło polityczne Rewolucji Francuskiej. A to tak
naprawdę oznacza, że wprowadzone pojęcie wolności ma charakter polityczny, a
właściwie ideologiczny. Filozofia nigdy nie poszukiwała i nie zajmowała się
wolnością, ponieważ było oczywiste, że rozumne działanie musi być oparte na
realnych zasadach. Arystoteles uważał, że rozumne działanie człowieka musi być
oparte na rozpoznaniu i określeniu celu, bo to właśnie wyróżnia działanie
człowieka. Natomiast wolność odbierałaby ludzkiemu działaniu charakter rozumny
i celowy. Wolność neguje bowiem jakiekolwiek zasady domagając się całkowitej
swobody. Dlatego kierując się wolnością człowiek działa raz dobrze, a raz źle,
i właściwie sam nie wie dlaczego.
Rewolucja narzuciła polityczną
wolność działania, żeby uzasadnić swoje zbrodnicze działanie (nawet wobec
własnych przywódców). Dlatego zadziwiający jest dla mnie fakt społecznej
akceptacji wolności. Może najważniejszą rolę odgrywa tutaj jakaś naturalna
negacja przez obywateli każdej formy władzy i czyjegoś panowania. Możemy
przyjąć, że mamy wyjątkowych ludzi, którzy pragną zawsze władzy, ale cała
reszta społeczeństwa chciałaby wolności i niezależności od władzy. Tylko w tym
sensie jestem w stanie zrozumieć taką fascynację wolnością, jaką mamy w tej
chwili na świecie. Bo przecież w ramach działania osobistego wolność jest tylko
możliwością działania a nie czymś realnym. Natomiast do rzeczywistego działania
konieczna jest moc sprawcza. Być może sprawa przybiera inny obrót, gdy ludzie
kierują się świadomością. Wówczas ideologia narzuca ludziom wolność w zakresie
myślenia, co propagandowo przedstawia się jako wolność słowa. Otóż wolność
słowa nie polega na tym, że głosimy prawdę, gdyż głoszenie prawdy jest domeną
umysłu wyposażonego w zasadę słowa prawdy. Wolność słowa prowadzi jedynie do
mówienia tego, co jesteśmy w stanie pomyśleć. Wolność słowa (jako wolność) nie
kieruje się żadną zasadą poznawczą czy komunikacyjną. I dlatego ta wolność
słowa sprowadza się ostatecznie do głoszenia głupoty lub kłamstwa a nie prawdy.
Ideologia jest dzisiaj tym, z
czym mamy największy problem. Powstawanie ideologii jest spowodowane
posługiwaniem się wolnością myślenia. Dopóki w kulturze zachodniej panowało
rozumowe poznanie realności, nie było mowy o ideologii. Mogły występować
kłamstwa i oszustwa. Ale kiedy w filozofii zaczęło dominować myślenie (cogito),
wszystko się odwróciło. Wolność słowa pobudziła swobodę myślenia i wymyślania
czegokolwiek. Patrząc na to z drugiej strony fascynacja myśleniem wywołała
zanik zainteresowania dla realności w ogóle, a realności człowieka w
szczególności. Zaczęto wymyślać dowolne interpretacje i narracje ludzkiej
natury. Przyznano naturze niezależność i samodzielność. Stwierdzono wprost, że
człowiek działa na zasadzie wolności, skoro jest pojmowany jako świadomość.
Dlatego uznano, że możemy dowolnie kształtować swoje naturalne wyposażenie.
Wszystko zależy jedynie od naszego świadomościowego myślenia. To doprowadziło
do powstania jakichś absurdalnych interpretacji „naukowych”. Najgorzej dzieje
się w polityce i ekonomii, gdzie narzuca się ideologiczne interpretacje nie
przystające zupełnie do rzeczywistości. A to wszystko w imię postępu. Niestety
postęp pojmuje się dzisiaj jako wymyślanie czego nowego, nowych pomysłów, ale
to nie gwarantuje osiąganie czegoś pozytywnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz