6. Człowiek
jest z natury filozofem
Jan Paweł II powiedział: Człowiek jest z
natury filozofem. Ale chyba z tej lepszej strony swojej natury. Z tej gorszej
strony człowiek jest po prostu oszustem. Albo więc wychowamy w sobie filozofa,
albo staniemy się oszustami. Aby stać się filozofem człowiek potrzebuje prawdy,
po prostu prawdy. Potrzebujemy prawdy, abyśmy mogli poznawać prawdę o
człowieku. Jeśli nie zdobędziemy prawdy, to będziemy jedynie oszustami. Bez
przyjęcia i posiadania prawdy człowiek może stać się tylko oszustem. Będzie
oszukiwał wszystkich dookoła, nawet sam siebie.
Prawda objawia się w naszym umyśle w postaci słowa
prawdy. Albo więc mamy słowo prawdy i możemy się nim kierować, albo go nie
mamy. Jeśli jesteśmy pozbawieni słowa prawdy, to stać nas jedynie na kłamstwo.
Gdy brak nam prawdy, wtedy zaczynamy kłamać. Wówczas kłamstwo staje się dla nas
czymś własnym i oczywistym. Człowiek żyjący w swoim własnym kłamstwie może
uważać się za szczęśliwego. Ale jego szczęściem będzie tylko kłamstwo.
Człowiek jest albo filozofem, albo oszustem. Tertium
non datur. Tu nie ma złotego środka. Człowiek ma zdolność przyjmowania
prawdy (capacitas veritatis). Człowiek może przyjąć prawdę od Boga. Jak
dawniej głoszono, człowiek jest capax Dei. Ale samo przyjęcie leży
całkowicie w naszych rękach. Dlatego człowiek musi się otworzyć. Papież
wołał: Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Przecież to właśnie jest nasze
otwarcie się na prawdę. Na tę Bożą Prawdę, jaką jest Chrystus.
Czym jest takie otwarcie? Jak człowiek może się
otworzyć na prawdę? Na czym ma polegać to otwarcie? Co powinniśmy właściwie
otworzyć? Jakie drzwi mamy otworzyć i gdzie?
Nasze zmysły są drzwiami otwartymi na zewnątrz.
Zmysły są otwarte na kontakt ze światem zewnętrznym. Ale zmysły nie otwierają
nas na prawdę. One otwierają nas na faktyczne właściwości rzeczy materialnych.
Trzeba zatem otworzyć jakieś inne drzwi. Drzwi wewnętrzne. Musimy się otworzyć
na własności istnienia, a nie na cielesne właściwości materii.
Co jednak pozwoli nam doświadczyć tych własności
istnieniowych, które mają charakter transcendentalny? Świat działa na nasze
zmysły swoimi właściwościami cielesnymi. Ale tak samo działa na nas istnienie (esse)
swoimi własnościami transcendentalnymi. Musimy jednak otworzyć nasz umysł i
serce na takie oddziaływanie. Jak możemy otworzyć rozum oraz wolę, a nawet
uczucia na osobowe własności istnienia?
Rozum musi się otworzyć na akt kontemplacji. Wola
musi się otworzyć na akt sumienia. Wreszcie uczuciowość musi się otworzyć na
akt upodobania. Powiemy, że właśnie w ten sposób człowiek otwiera się na
aktywność własności transcendentalnych istnienia. Kontemplacja jest efektem
aktywności osobowej prawdy. Sumienie jest z kolei skutkiem aktywności osobowego
dobra. Natomiast upodobanie jest wywołane aktywnością osobowego piękna, które
przejawia się w ludzkim życiu.
Wszystko to razem oznacza, że powinniśmy się
odwrócić, choćby na moment lub na jakiś czas, od informacji zmysłowych (od
wrażeń i wyobrażeń). Co więcej, powinniśmy w jakiś sposób oczyścić władze
duchowe z uzależnienia od zmysłów i tym samym przygotować je na przyjęcie
czegoś nowego. Duchowość chrześcijańska nazywa to nawróceniem i rachunkiem
sumienia, gdy człowiek dokonuje oceny swojego postępowania, odrzucając wszelkie
złe myśli i grzeszne uczynki. Filozofia (etyka) powiedziałaby, że należy się
pozbyć wszystkiego, co nie jest w nas osobowe. Trzeba porzucić używanie
przeróżnych rzeczy. Trzeba odrzucić różne doznania przyjemności i przykrości.
Trzeba natomiast „spojrzeć głęboko w oczy” swojej własnej osobie. Poszukać tego,
co osobowe w naszym życiu i postępowaniu. Należy odrzucić wszystko, co zasłania
osobę i przeszkadza w doświadczeniu jej samej i jej własności. Musimy więc
odrzucić wiedzę budowaną na doświadczeniu zmysłowym. Musimy porzucić wybory
woli oparte na tym zmysłowym poznaniu. Powinniśmy oczyścić swoje władze duchowe
z wszelkiej zależności od zmysłów. Trzeba przywrócić tym władzom ich stan
duchowy (duchową intelektualność), czyli zdolność doświadczania tego, co
osobowe, i dzięki temu umożliwić doświadczanie samej osoby.
Dopiero wtedy będą mogły zadziałać w nas i ujawnić
się własności osobowe. A dzięki temu doświadczymy wprost samej osoby (swojej
własnej podmiotowości lub podmiotowości innych ludzi). Dopiero wtedy osiągniemy
właściwy poziom życia osobowego. W tym względzie zarówno chrześcijaństwo, jak
też filozofia (etyka) są jak najbardziej radykalne. Religia i wiara powiadają,
że nie można służyć dwóm panom – Bogu i mamonie. Filozofia z kolei naucza, że
nie możemy osiągnąć osobowej godności poprzez nagromadzenie wszelkich dóbr
materialnych, sławy i zaszczytów. Religia uczy, że nie osiągniemy życia
osobowego, czyli życia wiecznego, posługując się dobrami tego świata. Musimy
wznieść się do Osobowego Boga, gdyż tylko dzięki łasce przyjętej od Niego
będziemy w stanie odrodzić i odnowić swoje życie osobowe. Bóg jest Osobą, co
więcej – On jest Wspólnotą Osób, czyli Trójcą Świętą. Dlatego z Bogiem możemy
się spotkać jedynie jako osoby. Dopiero takie spotkanie przyniesie naszej
cielesności radykalna zmianę, czyli zmartwychwstanie.
Całą prawdę posiada tylko Bóg, czyli Chrystus. On
jest Prawdą, Drogą i Życiem. Zatem to od Niego możemy otrzymać prawdę. A to
znaczy, że musimy przyjąć Słowo Boże. Przyjęcie Słowa Bożego jest zarazem
przyjęciem Prawdy. Bo tylko Słowo Boże jest pełnią Prawdy. Właśnie taka prawda
może nas wyzwolić z okowów zmysłowości, z naszego uzależnienia od zmysłów.
Nasza natura jest uzależniona od doświadczenia zmysłowego. Rozum próbuje
wznieść się ponad zmysłowe informacje. Dokonuje abstrakcji, czyli może odkrywać
matematykę, geometrię i muzykę. Ale nawet te abstrakcje służą jedynie do
poznania i używania tego, co cielesne. To z pewnością nie jest duchowy ogląd (intelligere)
tego, co osobowe. Żeby przeniknąć ducha osoby rozum musi się stać intelektem (intellectus).
To przecież intelekt posiada słowo i dlatego jest nazywany logosem. Sam
rozum jest tylko ratio (jest rozumieniem).
Powstaje jednak pytanie, czy można tu na ziemi żyć
w pełni osobowo? Przecież zostaliśmy stworzeni jako osoby, dlatego powinniśmy
żyć i działać jako osoby. Ale czy mamy potrzebną do tego siłę? Sami z siebie na
pewno nie. Możemy jednak otrzymać potrzebną moc w postaci łaski. Jest to
oczywiście pomoc nadprzyrodzona, która wykracza poza naszą naturę. Ale bez niej
nie zdołamy osiągnąć osobowej doskonałości. A więc nasza obecna natura (natura
po upadku, jak powie religia) nie pozwala nam na życie osobowe. Na przykład nie
możemy się dzięki niej spotkać z Bogiem.
Gdyby dziś ludzki świat odrzucił to, co
nadprzyrodzone, jako do niczego nie potrzebne, gdyby świat odrzucił Boga, to
byłby to koniec człowieka. Człowiek nie może żyć osobowo bez Boga. A przecież
powinniśmy zrozumieć, że człowiek może żyć i istnieć tylko jako osoba. Bez Boga
nie ma nadziei na życie wieczne jako życie osobowe.
Na co dzień nasze władze duchowe są zależne od
zmysłów. Żyjemy przecież w świecie materialnym, o którym informują nas zmysły.
Dla codziennych czynności potrzebujemy poznania zmysłowego. Jako byty cielesne
(żywe organizmy) nie moglibyśmy bez tego funkcjonować. Musimy się odżywiać,
spać i ubierać się. W związku z tym traktuje się często człowieka jak zwierzę
(nawet gdy nazwiemy go animal rationale lub homo
sapiens). Ale człowiek nie jest zwierzęciem. Człowiek jest wcieloną osobą.
W nim najważniejsza jest osoba, a nie zwierzęcość (żywy organizm).
Osoby nie poznamy poprzez zmysły. Osoba przekracza
wszelką cielesność i duchowość. Osoba stanowi podmiotowość istnienia. Może
należałoby powiedzieć, że osoba współstanowi podmiotowość istnienia wraz z
życiem (vivere). Inaczej mówiąc, ludzkie istnienie współtworzy
podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia. Osoba przyczynuje w człowieku
wyposażenie duchowe, czyli władze duszy. Natomiast życie (vivere –
jako moc ożywcza) sprawia i przyczynuje wyposażenie cielesne organizmu. To
egzystencjalne życie ożywia materię powołując do życia cielesność (narządy i
władze cielesne).
Zmysły służą do działania naszemu cielesnemu
organizmowi, zaś władze duchowe powinny służyć osobie człowieka. Ale to znaczy,
że muszą być otwarte na własności osobowe. Jeżeli władze duchowe zostaną
poddane panowaniu zmysłów, to w ogóle nie można mówić o życiu osobowym. W
takim przypadku osoba i jej własności nie mogą działać i nie mogą się w ogóle
ujawnić. Powiemy wówczas, że osoba jakby zanika, gdyż w żaden sposób nie może
się ujawnić w życiu człowieka. Człowiek pozbawiony działania osobowego staje
się po prostu zwierzęciem. I co z tego, że będzie to zwierzę rozumne. To
jeszcze gorzej, ponieważ taki człowiek wykorzystuje swoją rozumność w służbie
cielesności i jej przyjemności. Rozumność służąca ciału staje się bezwolna i
kłamliwa. Po prostu staje się obrzydliwym oszustem. Rozumność bardzo łatwo
potrafi nas okłamywać i oszukiwać. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Wydaje nam się, że najważniejsze to kierować się rozumem, nie pytając, jaki on
jest.
Rozum pozbawiony prawdy staje się kłamcą i
oszustem. Ale taki rozum nie będzie chciał ujawnić swojej natury – kłamliwej
natury. Rozum, który odszedł od prawdy, potrafi kłamać jak z nut. Wcale nie
musi się wysilać. Jak udowodnić, że nasze myślenie kłamie? To nie jest wcale
takie oczywiste, ponieważ jeśli odwołamy się do samego rozumu i jego myślenia,
to nie sposób wykazać mu kłamstwa, gdyż rozum będzie stale zaprzeczał.
Pozostając na gruncie samego myślenia okazuje się, że prawdziwością staje się
zgodność myślenia z samym myśleniem (jasnym i wyraźnym, tak jak chciał
Kartezjusz). To, co jesteśmy w stanie pomyśleć w sposób jasny i wyraźny,
uważane jest od razu za prawdę.
Może więc trzeba zastosować zasadę realizmu. W tym
wypadku prawda byłaby zgodnością naszego myślenia z rzeczywistością. Ale skoro
uznano, że to zmysły kontaktują nas z rzeczywistością, to trzeba się odwołać do
zmysłów. Jednak zmysły ograniczają rzeczywistość do tego, co cielesne, gdyż
dzięki nim poznajemy ciała lub fakty (albo cielesne fakty). Stąd myślenie
należy utożsamić lub uzgodnić z cielesnymi faktami. W ten sposób w ujęciach
empirycznych prawdziwość myślenia miała nam zapewnić faktyczność poznania
zmysłowego. Dlatego prawdziwe staje się tylko to, co widziałem i dotykałem.
Prawda zostaje sprowadzona do doświadczenia zmysłowego. Ale przecież taka
prawda nie obejmuje zupełnie osoby człowieka, czyli tego, co w nim
najważniejsze i co stanowi samo sedno jego realności. To zamyka nam również
drogę do Boga, którego nikt nigdy nie widział, jak pisze św. Jan Ewangelista.
Z powodu poznania zmysłowego człowiek zostaje
zamknięty w świecie faktów cielesnych. Nie ma wówczas możliwości odkrycia
swojej duchowości. Dlatego ucieka najczęściej w spirytyzm lub magię. Człowiek
bowiem czuje, że nie powinien ograniczać się do świata materialnego. I
doskonale zdaje sobie sprawę, że miłość nie jest żadną chemią, zaś technika nie
jest w stanie udoskonalić człowieka moralnie.
Dzisiaj trzeba mieć niezmiernie dużo odwagi, żeby
wykrzyczeć w twarz całemu światu, że nauki przyrodnicze i cała ta technika mogą
jedynie usprawniać nasze życie codzienne, ale ani na włos nie poprawiają i nie
polepszają samego człowieka. Taką odwagę miał Jan Paweł II. Człowiek doskonali
się moralnie, jeżeli rozwija swoje życie osobowe. A to dokonuje się za sprawą
realizacji i osiągania osobowej prawdy, osobowego dobra i osobowego
piękna. Tylko prawda, dobro i piękno dają nam doskonałość duchową, czyli
udoskonalają nasze działania, gdy staną się wyposażeniem naszych władz
duchowych. Dlatego człowiek powinien żyć słowem prawdy (wiarą), czynem dobra
(miłością) oraz przeżyciem piękna, czyli upodobaniem życia (jako nadzieją).
Rozum, który przyjął prawdę (osobową prawdę), staje
się na powrót intelektem, który posiada zdolność oglądu i poznania tego, co
osobowe. Nasz rozum może się kierować jedynie poznaniem zmysłowym, dlatego ma
długą drogę do poznania rzeczywistości. Dopiero intelekt, jakim człowiek
dysponował na początku i do którego może powrócić dzięki łasce, jest zdolny
oglądać bezpośrednio rzeczywistość osobową, czyli egzystencjalne źródło
realności. Intelekt ma dostęp do własności osobowych, to znaczy do
istnieniowych własności transcendentalnych – prawdy, dobra i piękna. Dzięki
temu może nastąpić realne spotkanie osobowe. Spotkanie osoby z osobą.
Spotkanie twarzą w twarz.
Jeżeli człowiek nie pozna pełnej prawdy o sobie
samym, to pozostanie jedynie oszustem. Taki człowiek będzie oszukiwał sam
siebie i wszystkich innych dookoła. To dlatego w życiu społecznym jest tyle
zła, niesprawiedliwości i przemocy. Politycy rwą się do władzy, ale nikt z nich
nie dba o realną prawdę o człowieku, o rodzinie, o moralności, o Bogu. Dlatego
w polityce wszystkie błędy i oszustwa ujawniają się ze dwojoną siłą. Wszyscy
się tego boimy, ale nic nie robimy, żeby temu zapobiec. Papież wołał: nie
lękajcie się!
Możemy powiedzieć, że dziś prawda o człowieku jest
dostępna. Trzeba ją tylko wydobyć na światło dzienne. Trzeba ją ujawnić i
rozreklamować. Ale to by przeszkadzało wszystkim oszustom, którzy żyją ze swego
kłamstwa. Przecież oszust i kłamca nie będzie chciał pokazać swojego
charakteru. Będzie się maskował i ściemniał, jak mówi młodzież.
Dlaczego ludzie wolą żyć w niewoli kłamstwa i
grzechu? Przecież prawda może nas wyzwolić. Może nas w prosty sposób uwolnić od
kłamstwa. Czyżby kłamstwo było tak głęboko wpisane w naszą naturę? Ale to
znaczy, że kłamstwo musi być wpisane w duchowość człowieka, gdyż trudno jest
okłamać własne ciało. Ciało ma swoje potrzeby, jeśli chce jeść, to nie można go
nakarmić marzeniami.
Najczęściej ludzie domagają się chleba i
wolności. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj! Ale nie
samym chlebem żyje człowiek. Pan Jezus powiedział, że prawda nas wyzwoli,
lecz my ludzie nie potrafimy się tym zadowolić. Wciąż poszukujemy wolności na
własną rękę i na własną miarę. Co więcej, chcemy stworzyć wolność dla siebie
samych, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób tylko popadamy w niewolę
zmysłów lub swoich pomysłów.
Dlaczego człowiekowi tak trudno jest przyjąć prawdę
o sobie samym? Grecy wzywali: Poznaj samego siebie. To z pewnością nie
jest łatwe. Sokrates przypłacił to życiem. Dużo łatwiej jest wymyślać przeróżne
kłamstwa (czy choćby dowolne poglądy). Prawda wymaga pokory. Trzeba pokory
ducha, żeby przyjąć i uznać prawdę. Uznać prawdę to znaczy upokorzyć swój
umysł. Upokorzyć pychę myślenia. Cogito egro sum. Myślę więc jestem
– to jest pycha ludzkiej świadomości. Pycha kłamliwego rozumu człowieka, który
dąży do swojej absolutyzacji. Levinas mówił, że ludzka świadomość się
wyabsolutnia, czyli że chce się stać czymś absolutnym. Pragnie absolutnego
panowania. Pragnie wszystko zawłaszczyć dla siebie, jakby wymyślić od nowa. Ale
to znaczy, że chce absolutnego kłamstwa, które zanegowałoby całą rzeczywistość
z Bogiem na czele.
Kłamstwo jest zaprzeczeniem rzeczywistości, gdyż
jest negacją prawdy. Prawdą jest wszystko, co realne. Prawdą jest człowiek w
swojej osobie. Prawdą jest Bóg w trzech Osobach. Jeśli odrzucimy prawdę, to
odrzucimy i Boga i człowieka. Jeżeli chcemy odrzucić człowieka, to nie mamy po
co żyć. A gdy znika cel ostateczny, pojawia się relatywizm. Gdy odrzucamy ten
cel, czyli zbawienie, pozostaje nam tylko bawienie się, czyli zabawa. Dziś
ludzkie życie traktuje się jako dobrą zabawę. Trzeba umieć się bawić, wszystko
inne przestaje się liczyć.
Ale człowiek nie jest nieustannym imprezowiczem.
Nawet najlepsza zabawa nadużywana codziennie może się znudzić. Zabawa nic nie
daje człowiekowi, a może wszystko zabrać. Zabawa w niczym człowieka nie
rozwija. Co najwyżej mami go muzyką, alkoholem lub narkotykami, seksem. Zabawa
niszczy naszą osobowość, wprost wyżyma ją jak zwykłą szmatę. Jeżeli człowiek
straci swoją osobę i osobowość, to stanie się bezwolnym narzędziem w rękach
polityków i menadżerów. Stanie się narzędziem, które można użyć, zużyć i
wyrzucić. I cześć.
Proszę Was, strzeżcie swojej osoby. Jesteście osobami i to jest coś najcenniejszego, co posiadacie. Waszą realnością i Waszym istnieniem jest Wasza osoba. Osoba, która może żyć i rozwijać się tylko w środowisku osobowym. Osoba powinna żyć wśród osób. Wszystko inne nie jest w stanie zadowolić osoby. Zarówno przyroda, jak i kultura to dla osoby za mało. Osoba musi żyć wśród kochających osób. Osoba musi oddychać miłością i wiarą. Musi żywić się nadzieją. Osoba może żyć i rozwijać się jedynie we wspólnocie miłości, czyli w rodzinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz