31.10.2024

Problematyka ludzkiego działania (na dziś) /1

Człowiek jest działającym podmiotem. Podejmuje przeróżne działania, ale najważniejsze są dla niego działania duchowe. Działania te są podejmowane i wykonywane przez władze duchowe (potentiae animae), które pełnią rolę duchowych „narzędzi do działania”. Trzeba pamiętać, że władze duchowe stanowią jedynie zdolności i możności do działania, dlatego nie mogą działać samodzielnie i niezależnie. Potrzebują zatem wsparcia i umocnienia do tego, żeby działać i podejmować działania. Skąd mogą uzyskać takie wsparcie i napęd do działania? 

Jako możności władze duszy (potentiae animae) muszą zdobyć jakąż zewnętrzną siłę napędową. Skąd ona pochodzi? Otóż taki impuls i napęd musi pochodzić z poziomu doskonalszego niż sama duchowość. Według św. Tomasza taka aktywizacja może płynąć z poziomu egzystencjalnego, czyli poziomu istnienia. W związku z tym my wyróżniliśmy na tym poziomie podmiotowość egzystencjalną osoby oraz podmiotowość życia nadprzyrodzonego. Musimy zaznaczyć, że będziemy posługiwać się w tym zakresie terminologią Kierkegaarda. Egzystencja osobowa sprawia powstanie władz duchowych na poziomie istotowym, natomiast egzystencja życia nadprzyrodzonego odpowiada za powstanie cielesności ludzkiej i stworzenia narządów pozwalających na funkcjonowanie żywego organizmu cielesnego oraz jego działanie i  ruch. 

Jak więc działają władze duszy? Mamy trzy rodzaje tych władz. Poznawczą, czyli umysł; pożądawczą władzę woli i chcenia; oraz władzę uczuciową odpowiedzialną za przeżywanie ludzkiego życia, czyli władzę najbliższą naszej cielesności. Aby władze duszy mogły rozpocząć swoje działania, musiały być pobudzone i zaktywizowane przez podmiot osobowy. Egzystencjalny podmiot osoby charakteryzuje się trzema własnościami transcendentalnymi, które wysyłają swoje akty do poszczególnych władz. Są to akty kontemplacji (contemplatio), sumienia (conscientia) i upodobania (complacentia). Te egzystencjalne akty napędzają działania władz duszy zaszczepiając w nich odpowiednie zasady działania. Akt kontemplacji rodzą w umyśle zasadę słowa prawdy. Akty sumienia nadają woli zasadę czynu dobra. A akty upodobania wywołują w uczuciowości zasadę przeżycia piękna, która staje się podstawą przezywania ludzkiego życia. Dzięki zdobywaniu tych odpowiednich zasad władze duchowe, które są jedynie możnościami do działania, mogą dalej podejmować swoje odpowiednie działania oraz działać już w sposób ciągły i nieprzerwany przez całe życie człowieka. Należy jednak stwierdzić, że aktywność osoby przekłada się we władzach duszy przede wszystkim na działania moralne, dotyczące innych osób poznawanych i pojmowanych właśnie jako osoby. 

A przecież człowiek żyje i działa w realnym świecie, podejmując najróżniejsze działania twórcze lub pożyteczne dla swojego życia. Przecież w tym zakresie nie są konieczne działania moralne. Jak więc doszło do zastąpienia naszej działalności moralnej przez zwykłe działania użyteczne, które są podstawą – jak wiemy – całej tworzonej przez człowieka cywilizacji (od gospodarki po kulturę). Otóż działania duchowe napędzane i kierowane przez osobową aktywność odnosiły dawnego człowieka również do realności świata wraz z jej własnościami prawdy, dobra i piękna. To oczywiście pozwalało człowiekowi na pełne rozpoznanie realności przyrody, ale jednocześnie nakładało na człowieka podejście moralne do tej naturalnej realności otaczającego świata. Dlatego ludzie pierwotni (np. neandertalczycy) nie wykorzystywali i nie eksploatowali przyrody w zabójczy sposób, tak jak my to dzisiaj robimy. Oni traktowali otaczający ich świat moralnie, czyli z poszanowaniem go jako realnego dobra. 

Problematyka ludzkiego działania (na dziś) /2

Ale w pewnym momencie człowiek musiał zanegować i odrzucić otaczającą go realność przyrody – czy to ze względu na brak pożywienia, czy to ze względu na ataki dzikich zwierząt. Zdecydował porzucić znany sobie świat i poszukiwać innego miejsca do życia. Zaczął poszukiwać czegoś nowego. Takie postępowanie w nieznane spowodowało nagle u człowieka jakieś nowe działanie, chyba jakiś ogólny postęp duchowy, który zaowocował ogólnym postępem ludzkiego życia (postępem technicznym i kulturowym). 

Wszystko to razem pokazuje, że w pewnym momencie człowiek porzucił osobową aktywność kierującą jego działaniami na rzecz samodzielnego działania władz duchowych. Odtąd władze zaczęły działać – jak ja mówię – „na własną rękę”, czyli samodzielnie i niezależnie. To wywołało pojawienie się we władzach zupełnie nowych rodzajów działań. Umysł zaczął działać samodzielnie, co poskutkowało pojawieniem się myślenia (nieznanego neandertalczykom). Wola zaczęła podejmować swobodne wybory i decyzje, przybierając charakter liberum arbitrium (czego efektem stało się dowolne postępowanie człowieka). Wreszcie uczuciowość straciła zdolność przeżywania piękna i zwróciła się w stronę przeżywania przyjemności cielesnych.

To zadziwiające, że dzięki takiej degradacji duchowej człowiek zdobył zupełnie nowe i niestworzone możliwości twórcze. Odtąd człowiek już jako homo sapiens (człowiek myślący) mógł rozpocząć tworzenie zrębów cywilizacji. Mógł rozwinąć technikę i sztukę, czyli działalność gospodarczą (przemysłową) oraz kulturotwórczą. Co więcej, postanowił podporządkować sobie otaczający go świat przyrody poprzez wykorzystanie właściwości surowców naturalnych. Człowiek zaczął ponadto tworzyć struktury instytucjonalne, zakładał i budował miasta (civitas), uprawiał ziemie rolne na wsi. W ten sposób zaczął rozwijać podstawową działalność cywilizacyjną.

Ale najważniejszą sprawą okazała się możliwość stworzenia języka posługującego się ogólnymi pojęciami. Zdolność myślenia pozwoliła bowiem na przekształcenie indywidualnych rozumień i nazw rzeczy w ogólne pojęcia odnoszone do większej lub nawet niezliczonej ilości rzeczy. To spowodowało powstanie ogólnej wymiany informacji między ludźmi. A to już umożliwiło swobodną współpracę i współdziałanie w większych grupach, co ten stało się zasadą rozwoju cywilizacyjnego. 

Do tego ważnego momentu zmiany działania, człowiek posługiwał się poznanie realności otaczającego go świata. Poznawał konkretne rzeczy na zasadzie docierania do ich realnych własności (prawdy i dobra). Jak już mówiliśmy, to prowadziło człowieka do uzyskania rozumienia danej rzeczy, czyli tego, czym ona jest i jak działa. Na podstawie zdobytego rozumienia mógł określać te rzeczy, lecz nadając im jakby indywidualne nazwy, czyli jakieś znaki głosowe lub gestowe. Takie pierwotne formy komunikacji mogły występować tylko w wąskiej grupie rodzinnej. Dlatego neandertalczycy nie byli w stanie stworzyć szerszych instytucji czy też całej cywilizacji.

Sytuacja uległa dużej zmianie, gdy powstał homo sapiens, co oznacza, że człowiek uzyskał zdolność myślenia i swobodnego działania na podstawie tego myślenia. Otóż myślenie, które pojawiło się u człowieka, wykraczało jakoś poza poznanie. Wykraczało przede wszystkim zdolnością abstrakcji. Chodziło o możliwość zestawiania i porównywania ze sobą różnych rzeczy lub właściwości. Jednocześnie dzięki swobodnemu wyborowi woli człowiek mógł wybierać i zestawiać jedne rzeczy, a zarazem pomijać inne rzeczy czy właściwości. Na tej podstawie abstrakcja pozwoliła człowiekowi na tworzenie i posługiwanie się pojęciami ogólnymi. Dotychczasowe rozumienie konkretnych rzeczy zostało zamienione na ogólne znaczenia pojęciowe odpowiadające danej nazwie. W ten sposób myślenie stworzyło ogólne pojęcia będące podstawą powstania języka. Język stał się strukturą pojęciową dzięki łączeniu i rozdzielaniu pojęć. Dopiero na tym poziomie językowym komunikowanie się między ludźmi uzyskało powszechność i zrozumiałość dla wszystkich. Ludzie mogli się informować o tym, co poznali, mogli rozmawiać o swoich działaniach, co pozwoliło łączyć działania we współpracy gospodarczej i kulturowej.

Problematyka ludzkiego działania (na dziś) /3

Niestety w dzisiejszych czasach te różnorodne działania człowieka zostały wrzucone do jednego worka świadomości. Wszystko, co dotyczy  działalności człowieka, zostało sprowadzone do poziomu myślenia, zaś myślenie uznano za jedyną i doskonałą zasadę działania. W związku z tym postawiono nieopacznie na wolność i dowolność myślenia bez jakichkolwiek ograniczeń ze strony życia w realnym świecie. U nas zawsze powtarzano, że człowiek jest zdolny wymyślić niestworzone rzeczy, lecz dawniej było to ostrzeżeniem, a dzisiaj stało się zasadą twórczości ideologicznej ale również artystycznej. Może nadszedł już czas na poważne zastanowienie się nad przyszłością człowieka (przyszłością każdego z nas, gdyż ludzkość już się zupełnie wykoleiła). Czyżbyśmy musieli powrócić do pierwotnych czasów tworzenia małych grup rodzinnych wyemancypowanych ze społeczeństwa politycznego i uciekających przed nim, żyjących w swoim kręgu gospodarczym i kulturowym oraz żyjących swoją osobistą moralnością i religijnością.

Pomimo swobodnego rozwoju myślenia człowieka zawsze dążył do osiągnięcia mądrości. Ludzie starali się zrozumieć i opisać, jak powinniśmy żyć jak najlepiej i jak działać jak najskuteczniej. Takie zadania podejmowali filozofowie. Oni chcieli dowiedzieć się czegoś o świecie i o człowieku, a jednocześnie nauczyć tego innych ludzi. Czego nauczyli nas greccy filozofowie? 

Największe zasługi na tym polu ma Arystoteles. To on przeanalizował ludzkie działanie i doszedł do wniosku, że władze duchowe potrzebują odpowiednich sprawności do dobrego i skutecznego działania. Korzystając z dorobku poprzedników uznał, że każda z władz wymaga własnej sprawności, czyli cnoty (aretai). Według niego umysł jest doskonalony przez cnotę roztropności (rozsądku), która pozwala dokonywać namysłu nad właściwym działaniem. Wola z kolei jest usprawniana przez cnotę sprawiedliwości, co skutkuje dalszym stanowieniem prawa i kierowaniem się praworządnością. Na koniec uczuciowość jest wyposażona w cnotę umiarkowania, czyli powściągliwego umiaru, która pozwala nam unikać popadania w różne skrajności i uzależnienia. Wszystkie te duchowe sprawności były zaliczane do dziedziny etycznej, ale musimy zdawać sobie sprawę, że były one odnoszone do działalności politycznej, czyli ogólnie wspólnotowej lub społecznej (w ramach polis). To oznaczało, że cnoty etyczne regulują współdziałanie grupowe obywateli, czyli ludzką współpracę.

Trzeba jeszcze dodać, że Arystoteles pozostawił nam bardzo ważny postulat polityczny. Ten, że ludzie powinni unikać wszelkich skrajności (możemy dopowiedzieć, że skrajności z prawa i lewa), zaś w swoich działaniach politycznych podążać drogą środka. Ta arystotelesowska mediocritas przez całe wieki zdawała się porządkować życie społeczne i polityczne. Ale należy wskazać, że skrajność absolutyzmu wywołała reakcję przeciwną w postaci rewolucji jako gwałtownego przewrotu. Niestety od tego momentu zapanowała w życiu politycznym idea wolności – wolności myślenia i działania, co zaczęło wywoływać poważne perturbacje i kryzysy (wojny i rewolucje). Czy polityka zdoła powrócić do zasad etycznych zaproponowanych przez Arystotelesa? Chyba jest to konieczne, bo inaczej skończymy ostateczną demolką życia społecznego, co już widać dzisiaj.