15.09.2016

Podstawowy zestaw osobowy (4)


(4) Wolna jest tylko ludzka osoba

Realność sprawia i buduje nasza osoba, która stanowi podmiotowość istnienia (ludzką egzystencję). To osoba sprawia w nas realne działanie (czyny moralne), dlatego należy ją uznać za przyczynę realności w człowieku. Św. Tomasz twierdził, że wolnym jest ten, kto stanowi przyczynę własnego działania. Skoro więc osoba stanowi przyczynę realnego działania człowieka (osobowego działania), to można przyjąć, że w człowieku naprawdę wolna jest jego osoba i nic poza tym. Ludzka natura nie jest naprawdę wolna, gdyż jest uzależniona od zewnętrznych warunków. Ani nasza duchowość (w obecnym stanie) nie jest zupełnie wolna, gdyż podlega zewnętrznym wpływom kulturowym. Ani nasza cielesność nie jest wolna, gdyż podlega zewnętrznym ograniczeniom materialnym.
Fromm uważał, że człowiek boi się wolności. Ale tak naprawdę wolności boi się nasza świadomość, a nie sam człowiek. Prawdziwa osobowa wolność zagraża bowiem naszej świadomości, która musi walczyć o swoją niezależność. Jednak nawet pełna niezależność świadomości nie stanie się nigdy prawdziwą wolnością. Niezależność jest tylko wyobrażeniem wolności. Dopiero wolność osobowa tworzy realność na poziomie natury. Niezależna świadomość stwarza nam świat intencjonalny, czyli pomyślany, ale to nie jest żadna realność.
Tylko osoba jest realnym podmiotem, gdyż jest zupełną przyczyną swoich aktów. Pozostałe podmiotowości działające w człowieku nie są w pełni przyczynami działania, ponieważ stanowią podmioty możnościowe (możności). Na przykład nasze władze duchowe są jedynie możnościami (potentiae). Również nasza świadomość stanowi tylko sferę możnościową. A to znaczy, że nie są to realne przyczyny ludzkiego działania.
Przyczyną aktywności człowieka jest przede wszystkim jego osoba. Wojtyła określał tę sytuację łacińską formułą – operari sequitur esse. Osoba stanowi bowiem podmiotowość istnienia. Aktami osoby są słowo prawdy (czyli nasza wiara) oraz czyn dobra (czyli miłość). Dopiero dzięki tym aktom uruchomiane są nasze władze duchowe i dlatego mogą spełniać swoje działania. Bez aktywności osoby stanowiącej subiectum essendi działalność naszej duszy i ciała byłaby próżna. Ani dusza, ani ciało jako nasza natura nie stanowią ostatecznego źródła aktywności.
Potocznie mówimy, że człowiek jest istotą rozumną albo rozumną naturą. A to znaczy, że możemy poznawać i rozumieć rzeczywistość oraz opowiadać o niej. Człowiek dysponuje więc poznaniem rozumnym (umysłowym) rzeczywistości, wiedzą rozumiejącą tę rzeczywistość oraz mową, która pozwala przekazywać uzyskaną wiedzę i poznanie. Ale to wszystko jest możliwe dzięki własnościom osobowym istnienia. Osobową podmiotowość człowieka stanowią bowiem własności transcendentalne istnienia – prawda, dobro i piękno. To one uzyskują moc sprawczą pod wpływem nawiązywanych relacji osobowych. Takie relacje zapoczątkowuje w nas Bóg. Na przykład momentem nawiązania realnych relacji osobowych między mężczyzną i kobietą jest sakrament małżeństwa. Wówczas Bóg obdarza męża i żonę łaską, która łączy ich relacjami osobowymi. To właśnie stanowi nierozerwalną łączność dwóch osób. Taka łączność jest możliwa między osobą mężczyzny i osobą kobiety. Pozwala ona dostosować do siebie nasze ludzkie natury oraz ich wzajemne współdziałanie, czyli działalność naszej duszy i ciała. Bez tej łaski ludziom trudno jest dopasować się do siebie. Wtedy natury mężczyzny i kobiety wydają się zupełnie rozbieżne i sprzeczne, co staje się powodem walki płci, jak to się popularnie określa. Takiej walce może zapobiec jedynie współdziałanie dwóch osób.
Podsumowując powiemy, że niezależność od zewnętrznych warunków nie stanowi jeszcze pełnej wolności. Człowiek może być niezależny i dysponować różnymi możliwościami działania, a mimo to może nie czuć się wolnym. Wolność człowieka ma bowiem charakter osobowy. Taka wolność jest związana z osobową aktywnością. Należy więc stwierdzić, że całkowicie wolna jest tylko nasza osoba, ponieważ jest sprawcą własnej aktywności. Natomiast ludzka natura nie jest ostatecznym sprawcą działań człowieka. Ona jedynie jakby przekazuje (transmituje) osobową aktywność na zewnątrz. Oczywiście nadając tej aktywności swoją naturalną charakterystykę i specyfikę. Dlatego natura potrzebuje ciągłego wsparcia ze strony osoby.
Stąd należy uznać, że źródło naszej działalności poznawczej tkwi w osobie i dzięki osobowej prawdzie mamy w ogóle możliwość albo moc poznawczą. Dlatego możemy aktualnie poznawać i rozumieć rzeczywistość. Krótko mówiąc, zarówno nasza władza poznawcza, jak i sama aktywność poznawcza tej władzy zależą od osobowej prawdy zawartej w osobie (w osobowej podmiotowości istnienia – in subiecto essendi). Dlatego trzeba uznać, że osobowa prawda stanowi ostateczną moc poznawczą (intelligere), która pochodzi od Stwórcy.
Podobnie wygląda porządek wolitywny. Źródłem i przyczyną poruszeń naszej woli jest osobowe dobro. To ono pobudza wolę do chcenia, co przekłada się dalej na zewnętrzne działanie. Osobowe dobro sprawia bowiem w woli czyn dobra, czyli akt miłości, który napędza nasze naturalne działanie. Bez takiej osobowej aktywności wola pozostaje zdana jedynie na wybieranie spośród różnych możliwości działania. Jednak nie jest wtedy zdolna do prawdziwej miłości jako bezinteresownego chcenia dobra. A tylko takie działanie woli możemy nazwać osobową wolnością. Natomiast zdolność wyboru nie stanowi realnej wolności, a jedynie niezależność od zewnętrznych uwarunkowań.
Wolność nie jest więc brakiem ograniczeń. Wolność jest mocą działania. W człowieku taka moc działania pochodzi od osoby. A zatem to nasza osoba jest naprawdę wolna. Ani nasza natura, ani nasza świadomość nie są wolne. Ponieważ natura nie ma w sobie pełnej mocy działania. Władze naturalne stanowią jedynie zdolności do działania, czyli możności. Muszą więc czerpać moc działania z zewnątrz. Z kolei świadomość tworzy jedynie możliwości działania, ale nie daje nam żadnej realnej mocy. Możliwość nigdy nie stanie się realnością.
Cała moc naszej aktywności płynie od osoby, która stanowi podmiotowość istnienia (subiectum essendi). Tylko istnienie posiada moc aktu, czyli pełną aktywność sprawczą. Nasza istota, czyli natura, musi być aktywizowana (uaktywniona) przez akt istnienia. Dlatego naprawdę wolna jest nasza osoba. Ona działa mocą sprawczą własności transcendentalnych (czyli własności zawartych w istnieniu) – prawdy, dobra i piękna. Dopiero aktywność tych trzech własności i mocy istnienia powoduje uaktywnienie się naszych władz duchowych (jako możności). Ta osobowa aktywność sprawia w umyśle powstanie słowa prawdy (czyli wiary), zaś w woli uruchamia czyn dobra (czyli miłość), a wreszcie w naszej uczuciowości wywołuje przeżycie piękna (czyli nadzieję). Te powstające aktywizacje stanowią już wyposażenie naszych władz i są zasadami ich działania. A więc funkcjonują jako sprawnościowe dyspozycje (dispositiones habituales). Bez tego nasze działania byłyby pozorne i nieskuteczne, czyli próżne.

Podstawowy zestaw osobowy (5)



(5) Osobowa aktywność


Osoba jest już egzystencją, czyli aktywnością istnienia. Osoba jest aktywnością istnienia, zaś natura jest aktywnością istoty. Osoba działa dzięki mocy sprawczej, natomiast natura działa dzięki możności wykonawczej. Osoba jest sprawcą czynów, zaś natura jest ich wykonawcą. Natura działa tylko na zasadzie możliwości lub zdolności. Działa przy pomocy władz-możności.

Akty osobowe mają moc sprawczą. Są one wyrazem aktywności istnienia. W aktach osobowych działają same własności istnienia (prawda, dobro, piękno). Osoba aktywizuje naturę. Osoba doskonali naturę. Natura może działać mocą osoby, zaś osoba działa poprzez naturę.

Akty osobowe poruszają i uruchamiają władze duchowe. Akty osobowe nadają poszczególnym władzom odpowiednie zasady działania. Dla rozumu jest to logos (słowo prawdy), dla woli jest to eros (umiłowanie dobra). Bez takiego udziału osobowej aktywności władze duchowe mogą działać jedynie na zasadzie możliwości i wolności (a właściwie dowolności). Rozum może wtedy pomyśleć, co zechce, natomiast wola może wybrać, co się jej spodoba.

Powstaje pytanie: co sprawia akty osobowe? Czy jest to rola i zadanie relacji osobowych z Bogiem? Relacje osobowe z pewnością ożywiają aktywność prawdy i dobra (także piękna). Dlatego może to wywoływać osobowe akty kontemplacji i sumienia.


Ale musimy jednocześnie uporządkować swoją naturę. Trzeba przecież dostosować nasze władze duchowe na przyjęcie osobowej zasady działania. Trzeba oczyścić władze z błędnych i niepotrzebnych działań. Trzeba odrzucić i pozbyć się niepotrzebnych przyzwyczajeń. Na tym właśnie polega nawrócenie wracamy się na powrót do prawdy i dobra i czekamy na ich aktywność. Musimy więc odrzucić złe działania, aby zrobić miejsce dla właściwych zasad. Dla słowa prawdy, czyli dla logosu, oraz dla umiłowania dobra, czyli dla erosa. Logos i eros są już skutkami aktów osobowych. Są to skutki zawarte we władzach rozumu i woli, gdzie stają się zasadami i pobudkami do działania dla tych władz. Jeśli rozum posiada słowo prawdy (logos), to może wypowiedzieć prawdę – może mówić prawdę. Jeśli wola posiada umiłowanie dobra (eros), to może kochać i pragnąć osobowego dobra. Wówczas działania rozumu i woli są trwałe i niezmienne, gdyż są trwale usprawnione dzięki tym zasadom.

Podstawowy zestaw osobowy (6)


(6) Uaktywnianie naszej natury

Czy jednak nasza wiedza dociera do podmiotowości istnienia? Ludzki umysł nie potrafi przeniknąć do sfery istnienia (do ludzkiej egzystencji). Czy zatem nie ma możliwości dotarcia do tego, co najbardziej realne i istotne? Umysł nie jest w stanie wznieść się do osobowego istnienia człowieka, jednak nasze władze umysłowe mogą przyjmować oddziaływanie własności transcendentalnych zawartych w osobowym istnieniu człowieka. Nasz umysł (rozum) może odbierać akty kontemplacji stanowiące aktywność osobowej prawdy. Prawda objawia się bowiem w aktach kontemplacji, które docierają do naszego umysłu (rozumu) i zaszczepiają w nim słowo prawdy. Dzięki uzyskanemu w ten sposób słowu możemy poznać osobową prawdę człowieka, czyli to, ze jest on osobą stanowiącą podmiotowość istnienia.
Dalej osobowe dobro objawia się w aktach sumienia. Nasza wola jest zdolna przyjmować akty sumienia stanowiące aktywność osobowego dobra. Przyjęte przez wolę akty sumienia owocują w niej czynem dobra, czyli miłością. Dzięki temu nasza wola może pragnąć bezpośrednio osobowego dobra człowieka, czyli jest zdolna miłować osobę człowieka. Właśnie w ten sposób wola dociera do osobowego dobra człowieka i może miłować samą jego osobę, a nie tylko przebierać w różnych duchowych i cielesnych przymiotach. Prawdziwa miłość dotyczy bowiem samej osoby.
Wreszcie osobowe piękno człowieka objawia się w aktach upodobania. Akty upodobania emitowane przez osobowe piękno docierają do naszej uczuciowości, która znajduje się już na granicy duszy i ciała. Dzięki przyjętym aktom upodobania uczuciowość zyskuje zdolność przeżywania piękna. Takie przeżycie piękna staje się radością i fascynacją życiem. Dlatego uczuciowość nie musi się uganiać za cielesnymi doznaniami przyjemności, lecz jest już nastawiona na prawdziwe przeżywanie piękna i pięknego życia. Stąd rodzi się w niej sprawność nadziei. Jest to nadzieja na nowe wspaniałe życie. Tego właśnie powinna doświadczać nasza uczuciowość.
Należy więc stwierdzić, że istnieje szczególne doświadczenie wewnętrzne, które pozwala naszym władzom duchowym doznawać i przyjmować aktywność naszej osobowej podmiotowości istnienia. Człowiek powinien być wyczulony na tego typu aktywność, gdyż jest to najlepsza droga, która prowadzi nas do utrwalenia postępowania moralnego. Jeżeli naszą moralność będziemy chcieli oprzeć na przekazie kulturowym lub religijnym, czyli na zdobywanej wiedzy, to musimy zdawać sobie sprawę, że zawsze może nastąpić zanegowanie i odrzucenie takiej wiedzy, czyli zwątpienie, a wówczas zatracamy sens moralności i nasze postępowanie staje się dowolne (raz dobre a raz złe). Nasza świadomość nie ma w sobie dość siły, żeby przekroczyć taką dowolność postępowania i samodzielnie powrócić do moralności. Tutaj potrzeba mocy osobowej. Moralność potrzebuje osobowej mocy sprawczej, która obdarza nasze władze realnymi zasadami i sprawnościami, a nie tylko myślenia, które niesie ze sobą samą możliwość działania. Musimy pamiętać, że myślenie o moralności nie sprawi jej w nas, gdyż moralność jest czymś realnym i potrzebuje realnych zasad. Nasze myślenie nie jest w stanie uruchomić potrzebnych sprawności i cnót. One powstają pod wpływem realnej aktywności osoby. A to znaczy, że powstają pod wpływem oddziaływania aktów sprawianych przez własności prawdy, dobra i piękna.
Moralność, podobnie jak religijność, wymaga mocy sprawczej, a nie tylko myślenia. Myślenie o moralności może nas zaprowadzić do hedonizmu (czyli do myślenia o przyjemności) albo do utylitaryzmu (czyli traktowania wszystkiego, w tym także ludzi, instrumentalnie jako coś korzystnego do załatwienia swoich spraw). Hedonizm i utylitaryzm stanowią zaprzeczenie moralności personalistycznej, jak pokazał nam Wojtyła (w Miłości i odpowiedzialności). Moralność personalistyczna wymaga sprawczej realności osoby, a nie myślenia. Tylko osoba, która stanowi podmiotowość istnienia, może się stać źródłem moralności. Podobnie jak źródłem religijności jest Boska Osoba (Trójca Osób), a nie nasze myślenie o Bogu. Myślenie o Bogu kończy się na ogół gnozą albo dziwną teorią zmysłu religijnego, i tyle.