1.02.2012

Osoba i prawo moralne

Człowiek powinien się kierować prawem moralnym. Potocznie mówimy, że człowiek powinien się kierować sumieniem. Sumienie jest pojmowane jako wewnętrzny głos duszy. Głos, który wzywa człowieka do właściwego i odpowiedniego działania. Ten głos sumienia ma postać nakazu, dlatego jest utożsamiany z prawem moralnym. Prawo jest bowiem tym, co nakazuje działać człowiekowi w określony sposób. W średniowieczu funkcjonowała teza, że ludzkie prawo jest dziełem rozumu.

Krąpiec uważa, że prawo moralne lub naturalne jako wezwanie sumienia ma postać sądu praktycznego, czyli sądu postulującego odpowiednie działanie człowieka. Ten sąd został więc sformułowany przez ludzki rozum, który poznał realność człowieka oraz uznał i zaakceptował zasady rządzące tą realnością. Już greckie hasło: „Poznaj samego siebie” (gnoti se auton) było dla Sokratesa podstawą etyki. Człowieka musi więc poznać siebie i swoje działanie. Dopiero takie poznanie powinno być podstawą rozważań i teorii etycznych. Może być ono podstawą sformułowania (wypowiedzenia) sądów etycznych jako sądów praktycznych, czyli sądów dotyczących moralnego działania człowieka.

Okazuje się, że w tym zakresie pojawiają się różne propozycje i rozwiązania. Ale większość z nich chyba nie do końca zabiega o poznanie i uznanie realności człowieka. Wszelkie propozycje hedonistyczne są oparte na powierzchownej znajomości człowieka. Chociażby uznanie, że przyjemność jest jedynym dobrem dostępnym człowiekowi, bardzo zawęża rozumienie samego człowieka, jak i rozumienie sposobów (czy możliwości) jego działania. Stąd rodzą się takie hasła jak: „używaj życia” (carpe diem – właściwie „używaj przyjemności każdego dnia”). Ideałem hedonizmu stała się propozycja Benthama – osiągania maksimum przyjemności dla jak najwiekszej liczby ludzi. Postępując tą drogą zamieniamy moralność na przyjemność. Ale czy dzięki temu osiągamy doskonałość lub szczęscie?

Sąd praktyczny dotyczący ludzkiego działania wydaje się być oparty na rozpoznaniu realności, czyli bytu, człowieka. Jednak w wielu wypadkach widzimy, że filozofom nie chodziło o pełne poznanie człowieka. W swoich ustaleniach kierowali się raczej dostępnymi teoriami, czyli myśleniem innych filozofów. Również literatura potrafi w tym względzie narzucić swoje rozwiązania. Ale patrząc na to z drugiej strony wydaje się, że sąd praktyczny nie musi wcale posiadać podstaw teoretycznych. Może być utworzony i wypowiedziany na podstawie wieloletniej praktyki życiowej, czyli mądrości. Na tej zasadzie zwracamy się po poradę do osób mądrych i doświadczonych życiowo. Na ogół pytamy o radę ludzi starszych, którzy już wiele przeżyli. Wówczas taki sąd będzie jakimś uogólnieniem praktyki życiowej. Będzie uogólnieniem, a może tylko wyborem różnych sposobów postępowania. Mówimy często, że ludzie tak lub inaczej postępują, to znaczy, że większość ludzi postępuje w ten właśnie sposób. Ale takie podejście prowadzi najczęściej do rozwiązań utylitarystycznych. Na ogół ludzie kierują się własną korzyścią. Starają się wykorzystać dla własnych potrzeb to wszystko, co jest im dostępne (rzeczy i wytwory). W ostatecznym rozrachunku okazuje się, że ci wszyscy ludzie wcale nie dążą do spełnienia swojej osoby, a jedynie do przeżycia życia w sposób łatwy i przyjemny, bezkonfliktowy i bezstresowy.

Co się jednak stanie, gdy dopadnie człowieka sytuacja dramatyczna lub sytuacja graniczna (w nomenklaturze Jaspersa)? Wówczas człowiek staje przed moralnym wyborem. Jest to moment w jego życiu, gdy musi dokonać wyboru moralnego albo podjąć moralną decyzję. Jeżeli człowiek nie żyje według zasad moralnych, to jest nieprzygotowany na taką ewentualność i najczęściej popełnia wtedy błąd, to znaczy postępuje niemoralnie. Taki niemoralny postępek pociąga za sobą dalsze czyny tego typu. Człowiek zaczyna wówczas upadać. Jak podnieść się z upadku?

Filozofowie i moraliści przedstawiają nam różne propozycje moralne. Proponują różne sądy praktyczne, które mogą stać się prawem moralnym. Historia przekazała nam różne zakazy i nakazy moralne, ale w dzisiejszych czasach pojawiają się również głosy przeciwne moralności. Niektórzy uważają, że zakazy i nakazy ograniczają człowieka, że należy je przekraczać. Postuluje się całkowitą wolność człowieka. Jedyną zasadą staje się wtedy wolność. Kiedy absolutyzowano rozum, wtedy wydawało się, że człowiek działający na mocy rozumu powinien działać z konieczności. Ale kiedy odrzucono rozum, wtedy do głosu doszła absolutyzacja woli i wolności. Dzisiaj człowiek zachwyca się wolnością wyboru, wolnością decydowania o sobie. Jednak już od początku teologia chrześcijańska ostrzegała nas, że wolność decyzji i wyboru (liberum arbitrium) stanowi upadłą postać naszej woli jako zdolności działania.

Późniejszy racjonalizm uważał, że wolną wolę należy podporządkować konieczności rozumu i wtedy wszystko wróci do normy. Kant chciał sprowadzić wolę do posłuszeństwa rozumowi, który miał ustanawiać prawo powszechne i konieczne. W ten sposób wola człowieka miała przestać się liczyć jako coś zbędnego i niepotrzebnego. Człowiekowi powinien wystarczyć sam rozum. Ale jedynowładztwo rozumu już u Sokratesa doprowadziło do tego, że jedyną zasadą i jedyną cnotą stawała się wiedza. Czy dzisiaj naszym życiem nie zamierza kierować wiedza naukowa? Kto chce się temu przeciwstawić od razu jest obwołany mianem „ciemnogrodu”. A przecież naukowy światopogląd odrzucił moralność człowieka, gdyż nie mieściła się ona w granicach teorii naukowej.

Łącząc skrajne rozwiązania propaguje się dzisiaj wolność ludzkiego myślenia. Uważa się, że człowiek powinien myśleć w sposób nieskrępowany, a może dzięki temu wymyśli prawdę. Ale prawdy nie da się wymyślić, można ja tylko przyjąć albo odrzucić. Prawda nie powstaje w naszym umyśle samorzutnie. Ona może się tam pojawić dopiero dzięki kontemplacji. W kontemplacji możemy przyjąć zgłaszającą się i nawiedzającą nas realną prawdę – osobową prawdę człowieka, a nawet Osobową Prawdę Boga (czyli przyjąć samego Chrystusa).

Człowiekowi jest potrzebne dzisiaj poznanie praktyczne. Jest mu potrzebne poznanie ludzkiego działania. Jest przede wszystkim potrzebne poznanie osobowego dobra. Ale człowiekowi jest potrzebne również poznanie uczuciowości i poznanie życia. Bez tego nie może być wiedzy praktycznej. Bez tego nie będzie praktycznej mądrości. Bo dopiero mądrość może być wyrazicielką i nauczycielką sądu praktycznego dotyczącego postępowania moralnego człowieka. Bez mądrości sądy moralne tracą sens i wartość. Stają się dowolnymi wypowiedziami na temat ludzkiego życia i działania. Człowiek w swojej głupocie jest zdolny do zanegowania wszystkiego, co realne. Biblia nas poucza: rzekł głupiec w sercu swoim – „Nie ma Boga”. Natomiast Dostojewski dopowiedział: „Jeśli nie ma Boga, to wszystko wolno robić”. Okazuje się, że nie tak trudno jest odrzucić moralność. Wystarczy zanegować i odrzucić istnienie Boga. A to dla głupca nie jest nic trudnego. Dlaczego człowiek odrzuca mądrość a wielbi głupotę? Mądrość wymaga od człowieka naprawdę wiele wysiłku, a głupota nic nie kosztuje. Łatwiej jest stwierdzić coś dowolnego niż zabiegać o poznanie prawdy.

Każdy człowiek musi przyjąć dla siebie własną zasadę moralną. Każdy z nas sam musi dojść do sformułowania swojego sądu praktycznego, czyli sądu moralnego. A przecież nie wszyscy posiadają pełne rozeznanie realności człowieka i realności świata. Skąd zatem zwykły człowiek ma czerpać swoje sądy i oceny moralne? Człowiek nauczony wolności sam zaczyna wypowiadać własne sądy. Uważamy, że przecież każdy ma prawo do własnego zdania. Ale zapominamy, że moje własne zdanie nie może się stawać od razu prawem moralnym. Bo gdy zmienię swoje zdanie, wówczas muszą zmienić również prawo moralne. Takie podejście do tej sprawy wprowadza zwykły relatywizm. Zmieniam zdanie, a co za tym idzie także prawo moralne w zależności od bieżących potrzeb. Zaś ostatecznym argumentem jest stwierdzenie, że tylko krowa nie zmienia poglądów. A to już jest powrót do formuły errare humanum est, czyli człowiek musi się mylić, żeby być człowiekiem.

Gdzie zwykły człowiek może znaleźć potwierdzenie prawa moralnego? Czy w swoim rozumie, który ciągle błądzi? Czy w wiedzy naukowej, która neguje moralność? Czy w słowie prawdy o człowieku, które tak rzadko do niego dociera? Czy w Słowie Bożym głoszonym przez Kościół? Czy w kłamstwach o człowieku, które głoszą media? Czy w swoim sumieniu, które wzywa go do czynienia dobra? Już sam nadmiar propozycji może być dla człowieka przeszkodą w dotarciu do prawdy i dobra. Ponadto, czy zwykłego człowieka stać na porównanie tych wszystkich propozycji? Czy nie dociera do niego to, co najgłośniej woła – czyli media? Czy człowiek naprawdę poszukuje prawdy i dobra? Czy zadawala się jedynie głośnymi okrzykami tłumów lub wypowiedziami redaktorów? Każdy sam musi odpowiedzieć sobie na te pytania.

Według Krąpca sąd praktyczny jest najwyższą formą poznania. Wyraża bowiem poznaną rzeczywistość oraz nasz stosunek do niej. Sąd praktyczny wypowiada afirmację rzeczywistości. Mamy więc sąd sumienia: „czyń dobro”, gdzie „dobro” oznacza poznanie rzeczywistości jako dobra (dobre jest to, co realne), natomiast „czyń” (czyli czynienie) oznacza afirmację realnego dobra. Afirmacja jako czynienie dobra stanowi rzeczywiste pragnienie i potwierdzenie dobra w czynie.

Sąd praktyczny wyraża dopasowanie naszego realnego działania do rzeczywistości, czyli dopasowanie naszego czynu do realnego bytu, który stanowi realne dobro. Sąd praktyczny będący sądem sumienia wzywa nas do afirmacji dobra, czyli do realnego potwierdzenia dobra. Sąd sumienia ukazuje nam realność naszego działania. Natomiast wszelkie idealizmy myślenia mamią nas złudnym i pozornym działaniem.

Osoba i prawo moralne cd2

Ludzkie życie i działanie musi być oparte na realnych podstawach. Życie pozorne nie ma sensu. To nie rzeczywistość jest absurdalna, tylko nasze myślenie. Myślenie potrafi wymyślić absurdalne i niestworzone historie, gdyż myślenie potrafi zanegować wszystko – zarówno prawdę, jak i fałsz. Proponowane człowiekowi życie według idealistycznych teorii jest absurdem.

Realnością człowieka jest osoba. Osoba potrzebuje dla siebie środowiska wspólnoty osobowej. Wspólnota osobowa nie powstaje samorzutnie. Do tego potrzebne jest osobowe działanie. Osobowe działanie to słowo prawdy, czyn dobra i przeżycie piękna. Każde z tych działań tworzy swój krąg wspólnotowy. Jeśli te kręgi będą się pokrywały, to powstanie doskonała wspólnota osobowa.

Wspólnota słowa zapoczątkowuje osobową łączność między ludźmi. Jest ona oparta na darze słowa. Dar słowa jest przyrzeczeniem. Obdarzając kogoś (małżonka) darem słowa przyrzekamy mu wierność. Oddajemy swoją osobową prawdę do dyspozycji drugiej osoby (małżonka). Dajemy mu słowo prawdy, czyli dajemy mu prawdę. Stajemy wobec niego w prawdzie swojej osoby. Powierzamy mu swoją osobę oraz swoją osobową prawdę. W ten sposób składamy innej osobie pierwszy osobowy dar.

Sąd praktyczny poucza nas, jak żyć. Każdy człowiek powinien wypracować sobie swoją wizję życia, czyli każdy musi przyjąć i wypowiedzieć swój sąd na temat życia. Ten sąd ma wyrażać nasze podejście do życia. Jest to zarazem określenie naszego celu życiowego. Każdy człowiek musi sformułować swój własny sąd praktyczny. Musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jak i po co chce żyć, co chce osiągnąć i czym się kierować. To musi być jego własny sąd i jego decyzja. Jeżeli zaczynamy kierować się cudzymi poglądami lub propozycjami, to na ogół źle na tym wychodzimy, gdyż w trudnych momentach łatwo jest je odrzucić. W swoim postępowaniu musimy zajrzeć do swego wnętrza albo w głąb siebie i zapytać, czego naprawdę chcemy, czego pragnie moja osoba. Aby zdecydować o sobie, musimy dotrzeć do własnej osoby, nawet dusza i ciało to za mało.

Sąd praktyczny powinien się zrodzić z rozpoznania całej ludzkiej realności. Dlatego musi obejmować swym zakresem poznanie samej osoby. Dopiero osoba stanowi pełnię realności człowieka, gdyż przyczynuje realność istoty człowieka. Dusza i ciało są oparte na istotowej możności. Są wypełnieniem tej możności. Dlatego nie mogą stanowić źródła i przyczyny realności człowieka, ale jedynie jej zewnętrzny przejaw. Zdolności i władze, zarówno duchowe jak i cielesne, są przejawem i obrazem sprawczej mocy istnieniowej realności osoby. Podstawą i zasadą realności człowieka jest zatem akt istnienia wyposażony we własności transcendentalne (osobowe i nieosobowe). Dopiero poznanie tego poziomu realności pozwala określić cel ludzkiej aktywności. I nie chodzi jedynie o aktywność duchowo-cielesną, jak się na ogół sądzi. Chodzi zaś o aktywność osobową, która wyrasta z osobowej podmiotowości, którą stanowią własności osobowe istnienia. Osoba działa bowiem mocą prawdy, dobra i piękna. I to dzięki osobowej aktywności te własności mogą się przejawiać we władzach duchowych.

Arystoteles twierdził, że prawda pojawia się w umyśle człowieka pod wpływem poznania. Poznanie rzeczywistości miało owocować w nas prawdą. Ale wydaje się, że nasze poznanie wygląda inaczej. Osobowa prawda sprawia i przyczynuje sam rozum (intelekt). Natomiast rozum ma możliwość poznawania rzeczywistości dzięki obecnej w nim prawdzie, która stanowi miarę i zasadę poznania. Rozum przykłada jako miarkę własną prawdę do poznawanych bytów, dzięki czemu stwierdza ich realność. Kryterium poznania jest więc zawarte w zdolności poznawczej, czyli we władzy rozumu (intelektu). Dopiero gdy porzucimy to kryterium, gdy odrzucimy prawdę, wtedy zjawia się w naszym rozumie myślenie, które do poznania potrzebuje różnych treściowych impulsów, jakie dają nam zmysły. To wówczas człowiek potrzebuje wrażeń zmysłowych, które stają się pożywką dla naszego myślenia pojęciowego.

Prawdziwe poznanie dokonuje się dzięki słowu prawdy. Rzeczywiste poznanie znajduje wyraz w słowie prawdy. Takie poznanie wypowiadamy w słowie, a nie w pojęciu. Dlatego ludzka mowa jest skutkiem zdolności poznawczej rozumu. Natomiast myślenie zostaje przedstawione w języku. Myślenie wypowiadamy w jakimś języku. System językowy jest tworem naszego myślenia.

Tylko mowa może nas informować bezpośrednio o rzeczywistości. Mowa dotyczy osobowej realności człowieka. Nasza osobowa aktywność przemawia do nas w mowie serca i umysłu. Ta mowa wyraża się w słowie prawdy, w czynie dobra oraz w przeżyciu piękna. Są to elementy, które tworzą szeroko pojętą mowę wewnętrzną. Ta mowa jest oparta na relacjach osobowych łączących osoby w zakresie własności transcendentalnych. Relacje osobowe stanowią więzi i powiązania międzyosobowe. Gdy więc mówimy, że człowiek jest istotą dialogiczną (zob. Buber), to chodzi właśnie o relacje osobowe. Dialogiczność można inaczej określić jako relacyjność osoby. Osoba jest realnością otwartą na powiązania osobowe, czyli na relacje osobowe. Można więc przyjąć, że dialogiczność jako zdolność do mowy, która jest powiązaniem osób między sobą wyraża się w relacjach oraz w skutkach duchowych tych relacji. Relacje osobowe skutkują bowiem działaniem władz duchowych. Relacja wiary owocuje kontemplacją i wiarą w naszym rozumie. Relacja miłości owocuje głosem sumienia i czynem afirmacji (czyli miłością) w naszej woli, zaś relacja nadziei sprawia upodobanie i przeżycie pięknego życia w naszej uczuciowości.

Osoba powiązana z innymi osobami relacjami osobowymi podejmuje dialog, czyli podejmuje mowę, jako łączność osobową. Stąd Buber określa mowę jako relację Ja-Ty, czyli wzajemne powiązanie dwóch osób. Osoby, które są powiązane relacjami, zaczynają się udostępniać sobie dzięki mowie serca i umysłu. Mowa jest więc otwartością osób na siebie nawzajem. Jest eksplikacją osobowej aktywności jako chęci udostępniania siebie, może nawet uobecniania siebie drugiej osobie. Wydaje się, że mowa może być darem osoby dla drugiej osoby. Mowa byłaby darem osobowym. Jest takim bezinteresownym przekazaniem i oddaniem siebie. Właśnie w takiej mowie Bóg przemówił do człowieka. Słowo Boże jest taką osobową mową. Jest udostępnieniem się i uobecnieniem Boga dla człowieka. Bóg (Jezus Chrystus) jest dla nas obecny w Słowie Bożym. Dlatego Osobę Jezusa Chrystusa nazywamy Słowem Bożym. Bóg jest obecny w Osobie Chrystusa.

Buber odkrył, że byt człowieka jest dialogiczny, czyli otwarty na komunikację. Można powiedzieć, że byt człowieka jest komunikatywny. Ale wydaje się, że ta dialogiczność i komunikatywność dotyczy przede wszystkim ludzkiej osoby. To osobowe istnienie jest dialogiczne i komunikatywne. Istnienie stanowi w człowieku osobową podmiotowość. Podmiotowość osoby oznacza aktywność osobowego istnienia. Istnienie sprawia całe istotowe wyposażenie. Istnienie sprawia istotę bytu. Podmiotowość istnienia oznacza więc sprawczą aktywność.

Dialogiczność i komunikatywność ludzkiego bytu zawarta jest w osobowym istnieniu. Polega ona na relacyjności osoby, czyli na zdolności podmiotowania relacji osobowych. Relacje osobowe są szczególnymi powiązaniami między osobami. Tylko osoby mogą nawiązywać te relacje. Chyba właśnie na tym polega osobowa aktywność. Relacje osobowe tworzą wspólnotę, która jest zdolna zrodzić nową osobę. Pierwszą wspólnotę osobową stanowi Trójca Osób Boskich. Boska Trójca jest powiązana doskonałymi relacjami osobowymi. W Bogu relacje osobowe stają się samymi Osobami Boskimi – Syna i Ducha Świętego, zaś osoby te są powiązane ze sobą jak najdoskonalej.

Osoba i prawo moralne cd3

Osoba uaktywnia się w relacjach osobowych. Osoba dysponuje takimi własnościami, które pozwalają jej łączyć się z innymi osobami. Są to własności transcendentalne prawdy, dobra i piękna. Nazywane są także własnościami osobowymi, gdyż tworzą osobową podmiotowość. Osobowa podmiotowość posiada charakter wspólnotowy (troisty). Tworzą ją wspólnie trzy własności osobowe. Te własności osobowe – prawdy, dobra i piękna, tworzą wspólny krąg podmiotowy (wspólnotę podmiotową). Dlatego aktywne centrum osobowe nie ma charakteru czegoś punktowego i jednolitego, ale ma naturę jakby wspólnotową. Można chyba powiedzieć, że osoba odzwierciedla naturę wspólnotową swojej przyczyny (czyli Trójcy). Ponieważ to wspólnota Osób Boskich stanowi przyczynę stworzonej osoby człowieka.

Osoba  ludzka powstaje więc jako wspólnota własności osobowych zawartych w istnieniu. Każda z tych trzech własności może podmiotować odrębne relacje osobowe. Możemy przypuszczać, że każda z relacji osobowych jest odrębna i niezależna. Ale dopiero wszystkie razem relacje te tworzą doskonałe powiązania wspólnotowe.

Osoba udostępnia się i ujawnia dzięki relacjom osobowym. Osoba otwiera się poprzez te relacje. Dzięki relacjom z Bogiem uaktywnia się moc sprawcza osoby ludzkiej. Pod wpływem relacji z Bogiem osoba ludzka zaczyna działać poprzez władze duchowe. Działa wówczas w sposób moralny i religijny, to znaczy zaczyna kochać Boga i człowieka. Gdy kochamy Boga, wtedy rozwijamy nasze życie religijne (modlimy się i uczestniczymy w nabożeństwach). Gdy kochamy człowieka, wtedy odnosimy się do niego w sposób moralny, czyli rozwijamy nasze życie moralne. Bez miłości nie ma ani życia religijnego, ani życia moralnego.

Życie religijne jest pojmowane powszechnie jako rozmowa z Bogiem. Jest to właśnie osobowy kontakt na poziomie dialogu – mowy serca. Ten osobowy dialog pozwala nam się otworzyć i połączyć z drugą osobą (z Osobą Boską). A to już znaczy, że również życie moralne możemy pojmować jako rozmowę i dialog z drugim człowiekiem. Realna łączność z drugim człowiekiem polega więc na „mowie moralnej”. Moralność i religijność stanowią zatem mowę osoby. To w ten sposób osoba przemawia do innej osoby. Nawiązuje kontakt i wprost łączy się z drugą osobą. Religia stanowi naszą osobową łączność z Bogiem, zaś moralność daje nam łączność z drugim człowiekiem.

Dialogiczność i komunikatywność stanowi istotny rys naszej osoby. Można stwierdzić, że osoba działa i ujawnia się w sposób dialogiczny. Z kolei Levinas pokazuje nam, że w tym ujawnianiu się obecna jest sama osoba. Osoba występuje w dialogu. Ona jest tam bezpośrednio obecna. Ona sama przemawia poprzez swoją aktywność. Mowa, czyli dialog, jest aktywnością osoby. Najważniejsze wydarzenia religijne odbywały się jako rozmowa Boga z człowiekiem (rozmowa Boga z Prorokami, rozmowa Anioła z Maryją, rozmowa Chrystusa z apostołami). Cała Biblia jest dialogiczna, objawia nam Boga w rozmowach (dialogach). To w tych rozmowach z Bogiem odnajdujemy swoje życie religijne.

A gdzie mamy znaleźć dialog moralny? Może znajdziemy go w wielkiej literaturze. Może znajdziemy go w Ewangeliach. Ale na pewno nie znajdziemy go w dziełach filozofów. Nawet dialogi Platona i Augustyna nie odkrywają przed nami całej osobowej głębi. Wszelki wykład (teoretyczny) zabija osobowy dialog człowieka z człowiekiem. Spycha bowiem żywą aktywność gdzieś na bezdroża idealizmu. Zamyka żywe życie osobowe i moralne w pojęciowych klatkach. Stara się wszystko oswoić i przystosować do rygorów świadomości człowieka. To nasza świadomość ze swoim myśleniem pragnie pozbawić osobę życia duchowego, pragnie ją pozbawić zwłaszcza życia wiecznego. Myślenie żyje bowiem chwilą. Myślenie jest momentalne – pojawia się i znika. Nie da się myśleć wiecznie.

Musimy bronić własnej osoby przed zakusami pojęciowego myślenia i świadomości. Musimy jej bronić, żeby nie utraciła swojego życia, swojej żywej aktywności, która wyraża się w religii i moralności. Musimy więc chronić relacje osobowe z Bogiem, bo to od nich zależy osobowe życie i „kondycja” naszej osoby. Jak człowiek ma chronić swoja osobę przed zakusami świadomości? Jak ma rozwijać swoje życie osobowe?

Do tego potrzebna jest człowiekowi wspólnota. Osobowa wspólnota tworzy podstawowe środowisko człowieka. To we wspólnocie rozwija się osoba człowieka. Dopiero we wspólnocie może się ujawnić osoba ludzka. Osoba pojawia się na tym świecie właśnie we wspólnocie. Na gruncie wspólnoty osoba zdobywa swoja aktywność i tam może ją zaprezentować innym osobom. Osobowa aktywność potrzebuje wzajemnej wymiany (otrzymujemy od kogoś relacje, aby przekazać je dalej). Krąg wspólnotowy polega na nieustannej wymianie – właśnie na osobowej komunikacji i dialogu. Polega na wymianie własności osobowych prawdy, dobra i piękna. Wymiana tych własności rozwija i doskonali osobę człowieka. Życie osobowe powinno być ciągłym przepływem własności osobowych. Wówczas życie osobowe staje się jednocześnie rozwojem kręgu wspólnotowego.

Sąd praktyczny dotyczący działania człowieka musi być efektem osobowego dialogu. Ponieważ tylko wtedy ujmujemy pełną prawdę o człowieku. Tylko w dialogu docieramy do osobowej prawdy o człowieku oraz do osobowego dobra i piękna człowieka. Taki osobowy dialog może się odbywać w kręgu wspólnoty osobowej. Będzie to dialog „mowy serca”. W tym dialogu docieramy również do osobowego dobra. A właśnie bezpośrednie doświadczenie takiego dobra może być podstawą sformułowania i wypowiedzenia sądu na temat działania. Nasze osobowe działanie musi dotyczyć osobowego dobra. Bez doznania tego dobra nie dowiemy się, jak powinien postępować człowiek, gdyż wiedza oparta na doświadczeniu zmysłowym popycha nas w objęcia hedonizmu lub utylitaryzmu.

Poznanie praktyczne jest niezmiernie ważnym elementem życiowym człowieka. Jeśli zabraknie takiego poznania, to człowiekowi trudno jest określić, jak ma żyć, jedynie na podstawie ujęć teoretycznych. Ale to praktyczne poznanie nie może się obejść bez dotarcia do osobowych własności człowieka. Człowiek musi doświadczyć osobowej prawdy, osobowego dobra oraz osobowego piękna, aby mógł wypowiedzieć pełny i słuszny sąd na temat działania. Wiedza praktyczna jako wiedza życiowa powinna odnosić się do bezpośredniego doświadczenia osobowej realności. To musi być wiedza o ludzkiej osobie. Doświadczenie osoby i jej realności dokonuje się w dialogu mowy serca, czyli w dialogu ludzi tworzących osobową wspólnotę. Właśnie takie doświadczenie dzieje się w życiu rodzinnym. To w rodzinie dziecko doświadcza i uczy się moralności i religijności. Uczy się tego poprzez osobowy dialog, jaki odbywa się między nim a rodzicami.

Osobowy dialog polega na wzajemnej wymianie dóbr. To powinno być dawanie i przyjmowanie. Osoba może dać komuś słowo prawdy. Może go obdarzyć czynem dobra lub przeżyciem piękna. Dopiero wzajemna wymiana słowa, czynu i przeżycia tworzy osobowy dialog i osobowy krąg wspólnotowy. W ten sposób powstaje łączność pomiędzy osobami. Dzięki temu osoby się kontaktują i udostępniają sobie. Podejmują wspólne życia tworząc właśnie krąg wspólnotowy.