26.03.2026

Ważna sprawa nadprzyrodzoności

Poważnym błędem naszych czasów jest zupełne pomijanie nadprzyrodzonej realności. Wszystko traktuje się jako rozwój naturalny (ale rozwój czego??? albo materii, albo życia). Nauka pomija kwestię początku pojawiających się postaci realności. To oznacza, że nie wolno pytać o przyczynę stworzenia kosmosu albo życia. No dobrze, niech nauka zajmuje się swoimi badaniami. Ale okazuje się, że takie podejście odbija się echem na poznaniu i rozumieniu człowieka. Najważniejszą dziś sprawą jest rozumienie człowieka -- czy mamy do czynienia z tylko bytem naturalnym, czy jednak z kimś nadprzyrodzonym. 

Moja filozofia metafizyczna podejmuje badania dotyczące realności człowieka. Dzięki temu dochodzę do wniosku, że człowiek jest przede wszystkim kimś nadprzyrodzonym. Człowiek jest najpierw osobą i życiem wiecznym. Są to bowiem podmioty egzystencjalne zawarte w ludzkim istnieniu. I to dzięki aktywności tych podmiotów egzystencjalnych powstaje dopiero sfera istotowa (esencjalna), czyli to, co nazywamy duszą (władze duchowe) i ciałem (organizm cielesny). Otóż przez całe wieki pojmowano człowieka jako złożonego jedynie z duszy i ciała. To powodowało, że całą realność człowieka sprowadzano tylko do duszy i ciała. W związku z tym przypisywano zwłaszcza duszy zupełnie nadzwyczajne możliwości. Co więcej, teologia chrześcijańska przyjmowała tezę, że to Bóg stwarza ludzką duszę, co sprawiało, że przypisywano duszy postać realności nadprzyrodzonej. Ale to jest niedopuszczalny błąd. Dlatego należy zupełnie zmienić pojmowanie realności nadprzyrodzonej człowieka.

Twierdzimy więc, że w człowieku czymś nadprzyrodzonym jest osoba oraz życie wieczne, które stanowią podmiotowości egzystencjalne. Idąc za poglądami Tomasza z Akwinu przyjmujemy, że Bóg stwarza istnienie człowieka (a nie istotę) wraz z jego wyposażeniem egzystencjalnym. Dlatego czymś najdoskonalszym jest porządek istnienia (actus existendi), a co za tym idzie czymś nadprzyrodzonym jest podmiotowość osoby i życia, które są zawarte w istnieniu. Dopiero takie rozumienie realności człowieka wyjaśnia nasze ludzkie życie i naszą aktywność (moralną i religijną).

Oczywiście na dzisiaj mamy do czynienia z degradacją człowieka do porządku naturalnego. To oznacza, że po narodzeniu nie występuje bezpośredni wpływ nadprzyrodzonej realności osoby i życia wiecznego. Ponieważ w wyniku wcześniejszych perturbacji ludzkiej działalności doszło do zerwania wpływu i powiązania aktów osobowych z władzami duchowymi. To spowodowało powstanie i pojawienie się całkiem nowych działań duchowych. Umysł zaczął kierować się myśleniem, wola stała się wolnością wyboru (liberum arbitrium), zaś uczuciowość zatraciła zdolność przeżywania  życia (piękna naszego ludzkiego życia). Należy jednak zaznaczyć, że pojawienie się tych pomniejszych duchowych działań nie sprowadziło człowieka do poziomu działań naturalnych. Wprost przeciwnie te czysto duchowe działania (bez wsparcia aktywności osobowej) stały się podstawą otwarcia zupełnie nowej przestrzeni społecznej, czy rozwoju kultury (techniki i sztuki). A to już pozwoliło człowiekowi rozwinąć znakomity postęp cywilizacyjny, który pozwolił nam opanować świat przyrodniczy i zbudować nowe otoczenie cywilizacyjne usprawniające nasze ziemskie życie. W ten sposób rozwój technologiczny i produkcyjny zdominował nasze życie spychając na margines porządek moralny i religijny. Człowiek stracił zupełnie pamięć o swojej nadprzyrodzoności. 

Jeżeli człowiek nie powróci do życia nadprzyrodzonego, czyli życia osobowego (moralnego i religijnego), to zostanie radykalnie przywalony rozwojem cywilizacyjnym (wojenną technologią zniszczenia). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz