Historia estetyki
jest powiązana z rozumieniem człowieka. Pojmowanie sztuki wynika z rozumienia
człowieka i jego zdolności. Na początku artysta był rzemieślnikiem, który umie
posługiwać się odpowiednimi narzędziami i regułami postępowania. Działał w
sposób uporządkowany dzięki stosowaniu właściwych reguł. Szkolił się i uczył
(terminował) swojego rzemiosła u jakiegoś znanego mistrza.
Dawniej artysta w swojej działalności był związany regułami, gdyż uważano, że ludzki umysł powinien kierować się odpowiednimi zasadami. Te zasady działania starała się poznać sztuka. Z kolei filozofia miała za zadanie poznanie zasad działania natury. Pitagorejczycy wskazywali na stosunki liczbowe. Dla nich liczba stanowiła zasadę natury (rzeczywistości). Platon natomiast uznał idee za ogólne i idealne zasady rzeczywistości. Arystoteles z kolei przyjmował, że rzeczy muszą mieć zasady zawarte w sobie jako elementy składowe. Pojawia się pojęcie formy jako zasady rzeczywistości poznawanej ludzkim rozumem. Forma określa i kształtuje daną rzecz.
W
starożytnej Grecji artysta miał odtwarzać rzeczywistość (naturę). Powinien
zatem rozumieć wewnętrzną strukturę rzeczy, aby móc je odpowiednio przedstawić.
Jeżeli artysta coś naśladuje, to właśnie wewnętrzna zawartość rzeczy (natury).
Lecz co nam pozwala sięgać do wnętrza rzeczy? Chyba raczej umysł niż zmysły.
Czy w związku z tym sztuka jest działalnością umysłową? Jednak patrząc z
drugiej strony wyróżniano przeżycie artystyczne (bądź estetyczne). Takie
przeżycie jest związane na przykład z oglądaniem lub słuchaniem dzieła sztuki.
Rodzi się zatem kolejne pyta, czy trzeba rozumieć dzieło sztuki, czy wystarczy
je przeżywać? Jak więc ma się to do twórczości?
Czy te
dwa aspekty mogą w ogóle ze sobą współgrać? Czy może sama twórczość polega na
poznaniu umysłowym lub myśleniu? Wydaje się, że należy zapytać inaczej – czy
twórczość wyrasta z myślenia, czy z przeżycia piękna? To wydaje się być
podstawowy problem sztuki. Skąd się bierze i gdzie zaczyna sztuka? Pewnie dla
samego tworzącego artysty to nie jest jasne. W ludzkiej działalności wszystkie
elementy współgrają ze sobą, a nawet nie zawsze są w pełni uświadamiane. Ale
teoretyk sztuki (jako filozof) musi sobie zadawać takie pytania. Skąd się
bierze twórczość człowieka (twórcze działanie)?
Jeżeli twórcze działanie człowieka sprowadzimy do myślenia, to twórczość będzie polegała na wymyślaniu czegokolwiek (czegoś nowego). Jednak samo poznanie umysłowe nie ma jeszcze charakteru twórczego. Jest oglądaniem realności rzeczy i rozumieniem tego, czym one są. Poznawanie jest bowiem bierne i nie ma w nim elementu twórczego. Twórcze działanie pojawia się dopiero w naszym myśleniu. Twórcze jest myślenie. Myślenie rodzi się z negacji realności. Dlatego myślenie próbuje tworzyć własne treści i znaczenia. Myślenie potrafi nadawać rzeczom zupełnie dowolne sensy i znaczenia. Znakomitym przykładem z dziedziny sztuki jest „twórczy akt” Duchampa, który wykreował suszarkę jako dzieło sztuki.
Ktoś może twierdzić, że skoro rozumiemy rzeczywistość dzięki umysłowemu poznaniu, to może warto przedstawić takie właśnie rozumienie. Ale czy takie przedstawienie będzie twórczy, bo przecież zajmuje się nim filozofia? Czy warto malować krowę jako krowę? Neorealizm odpowie z pewnością, że tak. Ale czy naprawdę warto? Może krową niech się zajmują nauki przyrodnicze i rolnicze.
Pozostaje jeszcze sprawa przeżycia artystycznego, czyli przeżycia piękna. Czy samo przeżycie piękna jest twórcze? Takie przeżycie dociera do piękna, a właściwie obejmuje jego obraz, jakim jest życie. Przeżycie dotyczy bowiem bezpośrednio życia. Przeżywamy swoje życie albo życie kogoś bliskiego. Przeżycie piękna przybiera najczęściej postać fascynacji. Przeżycie piękna można nazwać fascynacją. To będzie fascynacja życiem. Zapytamy więc, czy fascynacja życiem ma charakter twórczy?
Z pewnością popycha ona człowieka do wyrażenia tego przeżycia. To znaczy, że przeżycie piękna domaga się jakby zewnętrznego wyrazu. Człowiek pragnie wyrazić swoją radość życia. Dlatego powiemy, że fascynacja i radość życia napędzają działania artystyczne. To jest na pewno podstawa ekspresji. Fascynacja życiem domaga się ekspresji, zaś artystyczna ekspresja wyraża radość życia. Dlatego artyści uznali w pewnym momencie, że ekspresja stoi u podstaw działań artystycznych (zob. ekspresjonizm).
Wydaje się zatem, że podstawą wyrazu artystycznego powinna być radość życia. Natomiast aspekt twórczy tego wyrazu (ekspresji) pochodzi już od swobodnego myślenia. Dlatego konieczne jest połączenie obu tych aspektów, ale to nie jest wcale łatwe. Doskonałe połączenie zdarza się w wyjątkowych wypadkach. Wtedy mamy do czynienia z prawdziwym artystą i wielką sztuką.
Starożytność nie ceniła twórczości. Uważała artystę za doskonałego robotnika i rzemieślnika, który potrafi jak najlepiej wykonać swoją robotę. Artysta nie musiał tworzyć. Nie tworzył bowiem dla siebie, lecz pracował dla ogółu społeczeństwa. Wykonywał przecież dzieła publiczne (rzeźby i gmachy). Jakbyśmy dziś powiedzieli, wykonywał prace użytkowe, chociaż była to nadzwyczajna użyteczność (np. służąca sprawowaniu kultu religijnego). A mimo to dzieła starożytnych artystów zachwycają nas. Skąd więc w tych użytkowych dziełach odnajdujemy tyle piękna?
Okazuje się, że człowiek sam z siebie nie jest w stanie stworzyć czegoś pięknego. Ale kiedy próbuje naśladować naturę, wtedy jakby mimochodem przenosi naturalne piękno w świat sztuki (do swoich dzieł). Dlatego dawna teoria naśladowania natury niosła ze sobą przesłanie piękna. Artysta zdaje się naśladować piękno zawarte w dziełach stworzenia. Taka twórczość była naśladowaniem realnego piękna. Artysta powinien przeżywać piękno realności. Nie musi imitować ani odwzorowywać natury. Powinien jednak poczuć i przeżyć realne piękno, aby móc je naśladować w swoim dziele. Artysta musi umieć wyrażać realne piękno, zaś do tego niezbędne jest przeżycie piękna (przeżycie estetyczne).
Gdy jednak twórczość stała się nowością za wszelką cenę i gdy artyści zapragnęli tworzyć coś nowego, wtedy porzucili naśladowanie realnego piękna. Sztuka stała się wymyślana. Zatraciła siłę przeżycia piękna i zaczęła nagle epatować brzydotą. Artyści zaczęli wymyślać dowolne rozwiązania. Raz skręcali w stronę abstrakcji, aby za moment podążyć w kierunku konceptualizmu. Artyści tworzyli coraz dziwniejsze instalacje i happeningi. Dziś artysta jest specjalistą od swojego małego ogródka sztuki, który pokazuje publiczności ze zmiennym szczęściem. Stara się tworzyć coś nowego i innego. Chce być inny niż wszyscy pozostali artyści. To poszukiwanie odmienności łatwo może zabić przeżycie piękna, gdyż artysta stara się wymyślić swój styl, a nie zamierza już przeżywać piękna.
Otóż przeżycie piękna jest konieczne dla wszelkiej sztuki. Artysta nie może myśleć o sztuce. Prawdziwej sztuki nie da się wymyślić, ponieważ sztukę trzeba najpierw przeżywać, bo sztuka to przeżycie piękna. Gdy o tym zapominamy, wtedy chcemy wymyślać sztukę, ale wymyślona sztuka jest martwa. Nie można wymyślić pięknej sztuki. Można co najwyżej wymyślić jakiś potworny kicz. Dzisiejsza sztuka jest najczęściej wielkim kiczem, gdyż jest na siłę wymyślana.
Jeżeli w dziełach sztuki nie ma piękna, to znaczy, że nie ma tam również niczego osobowego. Sztuka pozbawiona osobowego piękna staje się nieludzka. Można opakować Pałac Kultury i sprzedać jako reklamę, ale co w tym będzie pięknego. Nieludzka sztuka zabija człowieka wraz z jego osobowym człowieczeństwem. Osoba człowieka żywi się i żyje prawdą, dobrem i pięknem. Gdy odbieramy człowiekowi te zasady realności (właściwie zasady osobowego życia), wtedy osoba umiera. Osoba potrzebuje prawdy, dobra i piękna, lecz gdy odwracamy się od osoby, wtedy nasza świadomość zapomina o tych zasadach realności. Świadomość chce nas odizolować od osobowej realności. Dlatego pragnie nas oderwać od osobowego piękna i popchnąć w stronę dowolności. W ten sposób świadomość zaprzecza wszystkiemu, co stanowi osobę. A przecież sztuka powinna być wyrazem i obrazem osoby.
Jeżeli artysta podda się własnej lub cudzej świadomości, to będzie tworzył jakieś pozorne dzieła sztuki. Będzie żył tylko złudzeniami i będzie dawał ludziom złudzenia. Ale dzisiaj ludzie kupują złudzenia, ponieważ wolą żyć złudzeniami niż realnością czasami bardzo trudną. Okazuje się, że złudzenia łatwiej przemawiają do ludzi niż realność. A to znaczy, że większość ludzi żyje jedynie w kręgu świadomości. Najczęściej jest to świadomość medialna.
W szkole uczono nas, żebyśmy zastanowili się, kiedy oglądamy dzieła sztuki, co artysta miał na myśli tworząc swoje dzieło. Może czasami uda się nam zgadnąć, co takiego myślał artysta, ale nigdy już nie poznamy, jaką był osobą, gdyż sztuka przestała wyrażać przeżycie życia. Jeśli w dziele sztuki nie widać osoby (i osobowości) artysty, to jego sztuka jest martwa i staje się jedynie łupem kolekcjonerów, bo nikomu innemu nie jest potrzebna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz