Cokolwiek o sztuce
Przeżycie piękna jest dla dziecka czymś naturalnym. Dziecko ma bowiem uczucia nieskażone jeszcze przez myślenie o przyjemnościach. Dlatego dziecko potrafi odczuwać piękno bezpośrednio. Ono nie musi wiedzieć, co jest piękne, ani nie musi znać się na sztuce. Wystarczy, że czuje i przeżywa samą realność piękna. Ponadto dziecko intuicyjnie czuje, że piękno wyraża się w zdolności życia. Dziecko przeżywa po prostu swoje życie i czerpie z tego ogromną energię i ekspresję.
Podstawą artystycznej ekspresji jest przeżywanie życie. Takie głębokie przeżycie staje się upodobaniem życia, wprost fascynacją życiem, a dzięki temu również staje się upodobaniem piękna. Dziecko nie posiada jeszcze refleksji estetycznej, dlatego jego przeżycia osiągają od razu wyraz ekspresyjny. Ono wyraża bezpośrednio swoje upodobanie i fascynację. Dlatego u dzieci ekspresja nie jest zakłócona dodatkowym myśleniem. Stąd ich ekspresja występuje w czystej postaci.
Taka czysta i niezakłócona ekspresja jest najlepszym punktem wyjścia dla twórczości artystycznej. Oczywiście dojrzały artysta dodaje do tej pierwotnej ekspresji swoje twórcze myślenie. Jednak powinniśmy pamiętać, że myślenie stanowi jedynie dodatek do ekspresyjnego wyrazu przeżycia piękna. Jeżeli zaś chcemy postawić tylko na myślenie, to łamiemy przez to zasady sztuki i próbujemy wtedy na siłę wymyślać coś pięknego albo wymyślamy teorię piękna. Najczęściej u artystów kończy się to wymyślaniem własnego stylu, czyli tego, co ma odróżniać artystę od innych. Podam tutaj jeden przykład – Picasso. Cała jego artystyczna ekspresja zawarta jest w rysunkach. Tam widać fascynację życiem. Natomiast jego kubistyczne obrazy są jedynie wymyślonym stylem, dlatego są pozbawione życia. Upodobanie życia i piękna przedstawiają rysunki, dlatego są tak fascynujące.
Ekspresję zafascynowaną życiem widać w obrazach Van Gogha. Ale to jest ekspresja wyrażająca walkę o życie. Dlatego jego kreska (właściwie ruch pędzla), jego kolory są tak dramatyczne. Przedstawiają bowiem dramat człowieka, dramat artysty, który maluje to, co przeżywa, nawet jeśli to są ptaki lecące nad łanem zboża. Tak właśnie się dzieje, jeśli artysta ma problemy z własnym życiem i doświadcza go jako dramat, a nie osobowe piękno. Ludzkie życie może być piękne, lecz równie dobrze może być dramatyczne. Wtedy jego przeżywanie wyraża się w dramatycznej ekspresji jak u Van Gogha.
Ale na przykład Worhol stworzył sztukę reklamową. On niczego nie przeżywał, ale wymyślał swoje reklamowe symbole. Podobnym reklamowym symbolem rewolucji stał się uproszczony portret Che Gevary. To jest sztuka pozbawiona zupełnie piękna życia jak i jego dramatyzmu. W portretach Che Gevary lub Marylin Monroe nie ma życia, jest tylko prosty znak reklamowy.
Powstaje więc pytanie, czy lepiej jest, gdy sztuka stawia na komunikatywność, czy lepiej jest, gdy jest ekspresyjna, a może lepiej, jeśli staje się intelektualna? W naszych czasach powstało określenie pop-artu (sztuki popularnej, tak jak pop-music). Człowiek chętnie sięga po taki prosty przekaz (choć nie zawsze po sam artystyczny wyraz), który przemawia do niego bezpośrednio. Stąd potrzeba uproszczonej symboliki. Mało kto zagłębia się w niuanse rewolucyjnej działalności Che Gevary, wystarczy nam symbolika brodatego rewolucjonisty, czyli kogoś, kto neguje utarty porządek. Jednak taka sztuka przekształca się od razu w propagandę i agitację. Gdzieś w tym mętnym przekazie zanika życie i przeżycie (radość lub dramat życia). Dlaczego ludzie dają się złapać na taki prosty przekaz? Otóż dlatego, że lubią życie łatwe i przyjemne. Portret Che Gevary jest łatwy i przyjemny. Reszta już nas nie obchodzi, jeśli nawet rewolucja jest dramatyczna i mordercza.
Czy sztuka powinna być łatwa i przyjemna? Pewnie większość odpowie, że tak. Ale to sam artysta musi odpowiedzieć sobie na to pytanie. Czy pragnie twórczości wyrastającej z głębokiego przeżycia życia i piękna (jak Rembrant)? Czy chce zadowolenia swoich odbiorców? A może czegoś innego? Tutaj nie ma co debatować lub dawać rozwiązania. W takim momencie artysta pozostaje samotny. Staje sam przed sobą i sam dla siebie jest wyrocznią. Powinien tylko pamiętać o tym, żeby być twórcą piękna. Artysta jest po to, żeby stwarzać swój własny obraz piękna. Dlatego wydaje się, że artysta sam decyduje o swojej twórczości. Ale powinien zapytać w tej sprawie swojego osobowego piękna, a nie mediów. Gdyż o sztuce decyduje głos samego osobowego piękna. To jest głos ekspresji płynącej z zewnątrz. I tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz