10.05.2019

Lezioni di umanita /3



Człowieczeństwo zagubione

W dzisiejszych czasach człowiek zupełnie się pogubił. Pędzi gdzieś przed siebie, ale tak naprawdę nie wie, dokąd zmierza. Skoro zapomnieliśmy, skąd przybywamy, to nie możemy wiedzieć, dokąd zmierzamy. Koniec widać zawsze z perspektywy początku. Tylko początek może nas pouczyć o końcu. Zdołamy zrozumieć koniec poznawszy początek. A i Ω. Co jest alfą i omegą człowieka?
Czy na początku człowiek był doskonały? Z pewnością tak, lecz to znaczy, że doskonała była jego osoba i to jej doskonałość rozlewała się na duszę i ciało (na władze duchowe, a także na życie, które doskonaliło ciało). Dlaczego zatem ta doskonałość nie przetrwała dalej? Co było w stanie zastopować rajską doskonałość? Skąd się wzięło zło, ten potworny brak doskonałości?
W stanie doskonałości człowiek działał na mocy swojego istnienia. Własności transcendentalne posiadały pełnię mocy i aktywności dzięki łączności z Bogiem (osoba z Osobą, jak powiada Biblia – twarzą w twarz).
Sam z siebie człowiek nie wymyśliłby innego sposobu działania. Co więc skłoniło go do podjęcia działania z możności, a nie z mocy? Dlaczego człowiek sięgnął do swojej możności? Przecież musiał wcześniej odrzucić całą aktywność realności istnienia. Dlaczego sięgnął po możnościowy niebyt? Czyżby chciał zadziałać całkiem inaczej, chciał zadziałać po swojemu. Kto mu podsunął taką możliwość? Spróbuj swojej możności albo wypróbuj możność, może ci się coś uda. Ale nic się nie udało i człowiek stracił od razu wszystko, co było jego realnością i doskonałością. Pozostała mu złudna możność – możliwość czynienia czegokolwiek, czyli wolność tworzenia złudnego niebytu. Człowiek stał się wolny, ale była to wolność od realności, wolność od doskonałości. W ten sposób człowiek zdobył swój szczyt, który okazał się czarną dziurą niebytu.
Gdy posiadamy pełną doskonałość, wtedy każda odmiana postępowania prowadzi do degradacji i upadku. Ze szczytu można tylko spaść w dół, nie da się wejść wyżej do góry. Okazuje się, że bardzo łatwo można coś przekombinować. Człowiek chciał jeszcze większej doskonałości (Będziecie jako bogowie), ale dla człowieka nie było już niczego doskonalszego. Miał bowiem wszystko. A skoro pragnął czegoś więcej, to po prostu stracił to, co miał. Odtąd będzie musiał się wydobywać się z możności niebytu. Odtąd czekał go trud wyboru dobra i zła. Będzie się musiał uczyć na własnych błędach. To nie jest wcale łatwe. Doświadczamy tego do tej pory na co dzień. Może dlatego człowiek poszukuje czegoś łatwego i przyjemnego, gdyż nie chce się trudzić w nieskończoność.
Czy życie łatwe i przyjemne jest godne człowieka? Czy jest godne osoby ludzkiej? Co nas popycha do życia łatwego i przyjemnego? To nasza świadomość podpowiada nam, żebyśmy poszukiwali przyjemności i łatwości. Świadomość nie zna osoby, nie zna tego, co osobowe, gdyż karmi się jedynie danymi zmysłowymi. Życie łatwe i przyjemne odwołuje się do porządku zmysłowego. Przyjemności doświadczamy dzięki zmysłom, ale świadomość potrafi się zafascynować przyjemnością. Dlatego życie przyjemne przebiega wyłącznie na poziomie zmysłowym. Wówczas świadomość poddaje się całkowicie zmysłowości, gdyż sama z siebie nie posiada żadnych możliwości poznawczych. Świadomość jest myślącym umysłem, a nie intelektem, który dysponuje mocą poznawczą słowa prawdy.
Dlatego świadomość popycha nas w stronę życia zmysłowego, czyli życia łatwego i przyjemnego. Jednak takie życie nie jest godne osoby ludzkiej. Osoba wymaga szczególnego traktowania, ponieważ stanowi wyjątkową realność. Osoba domaga się relacji osobowych (wiary i miłości), które podtrzymują jej realność. Dlatego nasza świadomość powinna wspierać relacje osobowe. Aby mogło się to dokonać, świadomość musi się stać świadomością moralną. Musi po prostu zaakceptować osobową godność człowieka, która jest zasadą i początkiem moralności. Ks. Styczeń pokazał nam wyraźnie, że godność jest zasadą moralności, ponieważ wywołuje moralną powinność. Żeby świadomość przekształciła się w świadomość moralną, musi zaafirmować osobowe dobro. To znaczy, że musimy uświadomić sobie, że osobowe dobro i osobowa prawda są dla człowieka czymś najważniejszym.

Lezioni di umanita /4



Człowieczeństwo odnalezione

Już na początku człowiek zagubił swoje człowieczeństwo. Dlatego zaczął tworzyć życie społeczne na zasadach władzy i przemocy. Pierwszą civitas założył Kain, który zabił swojego brata w walce o ogień. Panowanie zostało oparte na sile i przemocy.
Z czasem ludzie zaczęli porządkować wzajemne stosunki społeczne. Pojawiły się pierwsze regulacje prawne odwołujące się do prawa zemsty (oko za oko). Z kolei filozofowie rozpoczęli badanie ludzkiej natury. Chcieli poznać i zrozumieć człowieka, żeby podpowiedzieć mu, jak ma działać. Chcieli poznać samych siebie. Poznaj samego siebie. Gnoti se auton. Jednak nawet rozważania filozoficzne nie radziły sobie z poznaniem człowieka w całej pełni jego realności. Dzisiaj powiemy, że ludzka świadomość nie potrafiła przeskoczyć samej siebie. Może czasami poezji udawało się wznieść pod niebiosa, lecz tylko na chwilę.
Człowiek musiał się męczyć w trudzie i znoju. Starał się opanować przyrodę, żeby ułatwić sobie życie. Starał się również upiększać swoje dzieła. Dzięki temu osiągnął stan konsensusu i wspólnoty z przyrodą. Uprawiając dziką przyrodę człowiek czerpał potrzebne mu rzeczy (produkty). W pocie czoła spożywał owoce pracy rąk swoich. Raz wiodło mu się lepiej, raz gorzej. Niestety wojny i podboje były na porządku dziennym i nocnym.
Gdyby nie nadzwyczajna interwencja (Boga), człowiek z pewnością pędziłby swoje tragiczne życie do końca świata. Nigdy nie zdołałby odkryć swoich ludzkich możliwości. Ale człowiek został powołany przez Boga do świętości, dlatego On sam wielokrotnie interweniował w ludzkie sprawy. Wybrał i powołał dla siebie naród, który miał czcić Boga Żywego. W ten sposób Bóg przygotował Wcielenie Syna. Stało się to właśnie po to, żeby objawić człowiekowi prawdę o jego człowieczeństwie. Chrystus objawił prawdę o wcieleniu osoby, a człowiek mógł od tej pory poznać i zrozumieć, że jest wcieloną osobą. Jednak ta wiedza była zdobywana stopniowo  i powoli. Teologia i filozofia wcielonej osoby nie była wcale tak popularna. Teologia wolała bowiem ideologiczne poglądy, co prowadziło raczej do tworzenia myślenia o Bogu i człowieku, niż do poznania ich prawdziwej realności. Dopiero w rękach Tomasza z Akwinu filozofia osiągnęła poznanie pełnej realności. Odtąd będzie już jasne, że rozumienie realności trzeba oprzeć na akcie istnienia. Ale nawet w tamtych czasach ta wiedza nie zyskała uznania. I filozofia nowożytna poszła w kierunku rozwoju wiedzy przyrodniczej. To oczywiście na powrót miało ułatwić i uprzyjemnić ludzkie życie. Dziś wydaje się, że opanowaliśmy przyrodę całkowicie, lecz nadal boimy się rozszalałych żywiołów.
Dlaczego nie może się przebić wiedza o realności osobowej człowieka? Co nam każe negować osobę i jej godność? Odpowiedź jest nadzwyczaj prosta. To jest dzieło świadomości, która stanowi podmiotowość myślenia. Myślenie nie lubi realności. Myślenie wprost gardzi realnością. Stara się pokonać i ujarzmić realność. Dlaczego jednak człowiek woli myślenie niż realność? I tutaj znów powracamy do łatwości. Nie ma nic łatwiejszego jak myślenie. Najłatwiej pomyśleć cokolwiek. Najłatwiej jest także pomyśleć o sobie, że jest się myśleniem. To nic nie kosztuje, ale czy daje cokolwiek człowiekowi? Przecież nic nie daje. Nie daje mu żadnej realności. Może myślenie daje nam samozadowolenie z siebie. I to nas zadowala.
Czy myślenie daje nam jakąś doskonałość? Czy w ogóle istnieje jakaś doskonałość myślenia? Nawet najwyższe IQ nie doskonali naszej osobowej realności. Czego zatem potrzebuje dziś człowiek?  Człowiek potrzebuje wiary w swoją realność. Żadne współczesne nauki przyrodnicze nie uzasadniają naszej realności. One ją po prostu ignorują. Albo podważają i negują. Dla chemii ważniejszy jest wzór chemiczny białka niż życie człowieka. Dla fizyki ciekawsza jest struktura kosmosu niż sam człowiek (pod względem fizycznym twór raczej dziwny). Sam człowiek potrzebuje więc wiary. Wiary w siebie i w swoją realność.
Jeśli człowiek nie zaakceptuje własnej realności, to zginie marnie. Trzeba niestety przyznać, że to myślenie zwodzi człowieka ukazując mu wyimaginowane potrzeby i fikcyjne rzeczy. W ten sposób człowiek tworzy wokół siebie wymyślony świat „fantasy”, gdyż zdaje mu się, że dzięki temu dosięgnie doskonałości. Nic bardziej mylnego. Nie wie, że goni za czymś, co pochłania jego realność i aktywność. Człowiek traci tylko siły na pozorną działalność, a przestaje budować swoją wewnętrzną realność.
Tak naprawdę w tej Platońskiej Jaskini człowiek jest niewolnikiem z własnego wyboru. Nie chce wychodzić do realności. Gdyby wstał i wyszedł z tego ciemnego lochu, może pokochałby realne światło prawdziwej rzeczywistości. Człowieku pamiętaj, że masz w sobie moc realności, która pozwala pokonywać wszystkie trudy, ale na koniec daje doskonałość – doskonałość życia wiecznego. Rusz się i czyń! Uczyń coś osobowego. Pokochaj drugą osobę. To naprawdę jest realne.

Lezioni di umanita /5



Człowieczeństwo zmyślone

Jeżeli zrezygnujemy z filozofii, to nie mamy możliwości rozpoznania realności człowieka. Jedynie filozofia w wersji metafizycznej pozwala nam dotrzeć do osobowej podmiotowości istnienia. Jeżeli więc porzucimy wiedzę metafizyczną na rzecz nauk szczegółowych, wówczas nie ma możliwości poznania, kim naprawdę jest człowiek. A kiedy brakuje takiej wiedzy, wtedy zaczynamy wymyślać zupełnie dowolne teorie.
Możemy potraktować człowieka jako substancję myślącą (res cogitans) i wtedy czymś najważniejszym staje się myślenie (cogito). Gdy z kolei nasze myślenie podporządkujemy zmysłom, wtedy cała nasza wiedza zostaje sprowadzona do danych zmysłowych. W ten sposób możemy uprawiać wiedzę przyrodniczą, ale o człowieku wiele się nie dowiemy. Naukom przyrodniczym brak rozumienia rzeczywistości, one pozwalają nam jedynie posługiwać się rzeczywistością. Te nauki opisują tylko użytkowy charakter rzeczywistości.
Do poznania realności człowieka potrzebne jest poznanie metafizyczne, które jest poznaniem rozumiejącym. Żeby osiągnąć rozumienie w przypadku człowieka, musimy przeniknąć do wnętrza realności, a nie tylko oglądać sferę zjawiskową. Metafizyka daje nam poznanie realności i jej przyczyn. Takie poznanie pozwala nam zrozumieć rzeczywistość. Rozumienie rzeczywistości jest oparte na poznaniu prawdy realności. Taka prawda jest własnością istnienia, które stanowi zasadę realności każdego bytu. Ponieważ nasz ludzki umysł został ukształtowany przez własność prawdy, dlatego sam ma możliwość poznawania tej realnej własności, co daje mu w efekcie rozumienie rzeczywistości (poznanie rozumiejące). Właśnie na tym polega poznawcza adekwacja realności i intelektu. Ta adekwacja stanowi współmierność naszego poznania względem realności.
Skoro więc odrzucimy poznanie metafizyczne, wówczas brak nam odpowiedniej wiedzy o człowieku. Dlatego zaczynamy wymyślać różne teorie. Takie wymyślane teorie mogą być bardzo ciekawe, czasami zaskakujące a czasami absurdalne. Ale zawsze stanowią dowolne pomysły. Raz twierdzimy, że człowiek jest myśleniem, a innym razem, że jest wolnością. Takie stwierdzenia brzmią ładnie, lecz tak naprawdę niczego nie tłumaczą i nic nie wyjaśniają, gdyż nie określają człowieka w całej pełni, a ich konsekwencje ujawniają się dopiero w działaniu, kiedy jest już za późno na refleksję.
Człowiek nie jest ani samą duszą, jak twierdzili niektórzy, ani nie jest samym ciałem, jak sądzą przyrodnicy. Człowiek nie jest nawet samym złożeniem duszy i ciała, gdyż nie sposób połączyć tych odrębnych elementów bez udziału aktywności zewnętrznej względem nich. Człowiek jest po prostu osobą. Jest wcieloną osobą, która przejawia się właśnie jako dusza i ciało. Człowiek w swej realności jest osobą. Jest najpierw osobą, a dopiero ta osobowa realność (osobowa podmiotowość istnienia) przejawia się pod postacią możności duchowej oraz możności materialnej w sferze istotowej. Oczywiście ten element duchowy (jako forma substancjalna) przyczynuje i określa własną cielesność. Co inaczej oznacza, że dusza ożywia ciało. Stąd tylko ciało ożywione przez duszę może tworzyć żywy organizm. Nieożywiona materia nie zdoła zorganizować siebie samej. Nie ma takiej możliwości, ponieważ jest to wbrew zasadzie przyczynowości. Nic nie może być przyczyną siebie samego. Przyczyna wywołuje zawsze skutki różne od siebie samej. Również człowiek w całej swej realności musi posiadać przyczynę, gdyż nie wziął się znikąd, lecz został stworzony. Człowiek został stworzony jako osoba przez Boską Trójcę Osób.
O człowieku możemy sobie wszystko pomyśleć, ale to wcale nie znaczy, że choć trochę poznaliśmy człowieka. Myślenie nie jest poznaniem. Myślenie jest twórczością. Ale to może być z jednej strony twórczość poetycka, zaś z drugiej strony zbrodnicze pomysły kryminalistów. Niestety to wszystko razem obejmuje ludzkie myślenie, nic na to nie poradzimy. Dlatego myślenie należy potraktować bardzo podejrzliwie. Przesadna wiara w myślenie może doprowadzić człowieka do zguby lub nawet zabić. A przecież myślenie wymyśla takie wspaniałe i fantastyczne rzeczy. To prawda, lecz pozostając na terenie samego myślenia (ludzkiej świadomości) nie zdołamy odróżnić pomysłów wspaniałych od tych zbrodniczych. Nie można ufać samemu myśleniu.
Tak samo jest w przypadku myślenia o człowieku. Z jednej strony mamy piękne myśli o człowieku, choćby w literaturze. A z drugiej strony mamy też straszne pomysły zagłady człowieka. Dlatego człowiek nie powinien żyć samym myśleniem. Tutaj konieczne jest rozpoznanie realności, które nie jest myśleniem, lecz pozwala nam, żebyśmy mogli pomyśleć sobie o realności. Myślenie pozbawione jakiegokolwiek punktu odniesienia (czyli zewnętrznej zasady) staje się zupełną dowolnością. Ta dowolność myślenia jest w stanie zaprowadzić nas na manowce (nawet do zbrodni). Dlatego nasze myślenie potrzebuje ograniczeń i kierunków przebiegu. Takim odpowiednim ukierunkowaniem myślenia jest prawo moralne, które kształtuje naszą świadomość moralną jako myślenie nastawione na osobowe dobro człowieka. Świadomość moralna tworzy się pod wpływem uznania, że człowiek jest osobą, czyli dobrem bezwzględnym, któremu należy się posługa miłości. W ten sposób norma personalistyczna wskazana nam przez Wojtyłę staje się fundamentem życia moralnego człowieka. Gdy już zrozumiemy, że człowiek jest osobą, wtedy czymś koniecznym staje się moralne zachowanie wobec osoby. Ponieważ spotkana osoba zmusza nas do afirmacji osobowego dobra i godności. Tak rodzi się moralna powinność względem osoby, gdyż osoba domaga się moralności.