5.03.2013

Kim jesteś?



Jesteś człowiekiem. A skoro jesteś człowiekiem, to możesz być osobą albo stać się świadomością (czyli demonem). Tylko osoba może Cię uchronić przed zagładą, jaką niesie świadomość. Musisz pokochać swoją osobę, a nie swoją świadomość. Demoniczna świadomość przyniesie Ci sukces w ziemskim życiu, ale osoba obdarzy Cię sukcesem w życiu wiecznym. Ponieważ osoba żyje w wieczności, czyli trwa na wieki. Ale jeśli zagubisz swoją osobę, to zostaniesz na wieki zamknięty w klatce własnej świadomości. Piekło to życie świadomością, że nie ma ratunku, gdyż stamtąd nie ma już odwrotu, bo nie da się zamienić świadomości na osobę.


Dlaczego boimy się własnej osoby? Kto lub co się tego boi? Pamiętaj, że to nie Ty się boisz, lecz boi się twoja świadomość, która wie, że nie jest w stanie zapanować nad osobą. Tylko osoba jest prawdą twojego życia i tylko osobowa prawda może Cię wyzwolić ze szponów demonicznej świadomości. Demony krążą wokół Ciebie i tylko czekają, jakby tu Cię pożreć. Jesteś dla nich łakomym kąskiem, ponieważ tylko dzięki ludzkim świadomościom demony mogą działać w tym świecie.


Mówimy, że jakiś człowiek się pogubił albo zagubił. To znaczy, że zagubił on swoją osobę, gdyż patrzy na wszystko oczami świadomości, a nawet jedynie oczami cielesnymi. Poezja podpowiada nam, żeby patrzeć sercem. Czy nasze serce może patrzeć i coś widzieć, czy jest całkiem „ślepe”? Wydaje się, że chodzi tutaj raczej o pewien symbol. Symbol tego, co jest osobowe. Scholastycy mówili o mowie serca (verbum cordis). To pokazuje, że serce przekazuje nam te informacje, których nie znajdziemy gdzie indziej. Serce mówi do nas o tym, co w człowieku jest osobowe. Poetyzując nieco powiemy, że serce wyznacza nam rytm życia osobowego. Można również uznać, że głos serca jest po prostu głosem sumienia, które wzywa nas do czynu dobra, czyli do miłości. Wezwanie sumienia pokazuje nam, że należy kochać osobę, gdyż miłość dotyczy wyłącznie osób. Nie kochamy rzeczy, a jeśli się nam tak wydaje, to znaczy, że już przestaliśmy być osobami.


Dla człowieka największym dramatem jest to, gdy przestanie być osobą, bo gdzieś ją zagubił. Bez osoby i życia osobowego, czyli życia w relacjach z innymi osobami, człowiek staje się tylko demonem. Właśnie takie demony rządzą naszym światem. Będą Ci wmawiali, że jedynym rozwojem i sukcesem jest dla Ciebie praca zawodowa. Albo że musisz podporządkować się wiedzy naukowej. Dlatego demony walczą z nami przeciwko wszystkiemu, co jest osobowe. Dzisiaj demony walczą przeciwko kobiecości i męskości w człowieku, ponieważ to kobieta i mężczyzna są osobami ludzkimi. Demona należy uznać za anty-osobę.


Nie daj odebrać sobie tego, co w Tobie jest osobowe. Jeśli poddasz swoją osobę (czyli swoją kobiecość lub męskość) myśleniu świadomościowemu, to już zginąłeś. Preferowane dzisiaj myślenie o człowieku chce mu odebrać wszystko, co osobowe. Myślenie demoniczne stara się poniżyć osobę ludzką, pozbawić ją godności i szacunku. Pamiętaj, że godność i szacunek należą się osobie człowieka, a nie jego myśleniu.

Znów o tożsamości



Trzeba pamiętać, że Bóg stworzył osobę człowieka. Stworzył go mężczyzną i kobietą. A zatem człowiek został powołany do życia osobowego. Osobowe życie człowieka wymaga łączności z Bogiem poprzez relacje osobowe. Wiemy jednak, ze pierwsi ludzie (Adam i Ewa) zerwali ten kontakt z Bogiem. Tym samym ludzie utracili moc osobowej aktywności i musieli działać na własną rękę. Inaczej mówiąc natura zaczęła działać samodzielnie w oderwaniu od osoby. Zamiast aktywności osobowego podmiotu istnienia (ludzkiej egzystencji) pojawiła się zastępcza podmiotowość intencjonalna, czyli świadomość (nasze możliwościowe Ja). To jest taka pozorna podmiotowość, którą trzeba dopiero wymyślić. i musieli działać na własną rękę.


Pytamy często dziecko, kim chcesz być? Natomiast nie pytamy go, kim jesteś? Również my dorośli nie zastanawiamy się, kim jesteśmy, lecz wolimy się przechwalać, kim chcemy być. Trzeba wiedzieć, że świadomość nie stanowi naszej realności. Ona jest podporządkowana myśleniu i musi być ciągle na nowo przemyślana. Husserl nazwał to strumieniem świadomości, czyli mamy do czynienia z czymś na kształt Heraklitejskiej rzeki, która ciągle płynie (panta rei). Dlatego świadomości nie da się ukształtować ani utrwalić. Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Nie można zatrzymać ani uchwycić świadomości (czyli myślenia). A to znaczy, że nie sposób uchwycić własnego Ja.


Jeżeli więc uwierzymy w realność myślenia, to jesteśmy zgubieni, gdyż nie znajdziemy w nim swojej tożsamości. Naszą tożsamością jest właśnie osoba jako realna podmiotowość istnienia (osobowa egzystencja). Osoba stanowi fundament naszej realności i dlatego jest ostoją naszej tożsamości. Tylko jeśli człowiek jest osobą, to jest realny. Jeśli staje się świadomością, to traci swoją realność na rzecz myślenia. Skoro zamierzasz odnaleźć swoją tożsamość, to powinieneś odkryć swoja osobę (osobową egzystencję). Inaczej będziesz zdany wyłącznie na myślenie o sobie, ale myśląc o sobie nie zdołasz odnaleźć ani siebie, ani swojej tożsamości. Będziesz takim cieniem z Platońskiej Jaskini, który miga gdzieś na ścianie przed tobą, lecz nie można go złapać. Gdy więc wybierasz myślenie, a nie istnienia, wtedy nie oburzaj się, że zostaniesz potraktowany jako zjawa lub cień. Może czasami przyjemnie jest skryć się w cieniu własnej świadomości przed samym sobą. Ale nie dziw się, gdy twój cień okaże się zwykłym demonem.

Look at me by your hands