Sztukę
należy przyjąć albo odrzucić
Jestem filozofem i nieustannie zmagam się z rozumieniem rzeczywistości. Błagam i walczę o rozumienie, lecz z tym bywa różnie. Dlatego zastanawiam się czasami, czy to rozumienie jest człowiekowi potrzebne do życia?
Weźmy na
przykład taką sztukę. Artysta coś tworzy, ale czy do aktu twórczego potrzebne
jest mu rozumienie? Można zapytać dalej, czy artysta naprawdę rozumie sam
siebie, bo to umożliwia mu tworzenie? Czy artysta rozumie swoją twórczość?
Przyglądając się artystom możemy stwierdzić, że dla nich ważniejszy jest sam
akt twórczy niż rozumienie tej twórczości. Przecież to krytycy wysilają się
później, żeby zrozumieć powstające arcydzieła. Ale czy to w ogóle ma jakiś
sens?
Przeczytałem
kolejne rozważania na temat działalności twórczej Witkacego, które chciały
uporządkować i zrozumieć jego dokonania. Oczywiście wydobywały ważne elementy
jego sztuki i życia. Ale nagle stwierdziłem, że Witkacego nie sposób zrozumieć,
co więcej, wcale nie ma takiej potrzeby. Ponieważ sam Twórca nie rozumiał
siebie, bo gdyby zrozumiał siebie, przestałby tworzyć. On po prostu żył i
tworzył. Trzeba pamiętać, że wszelka twórczość (nie jakieś rzemiosło) bierze
się z niczego, czyli nie wiadomo skąd. Wszelkie analizy i dywagacje krytyków
coś nam pokazują i tłumaczą, ale tak naprawdę stajemy wobec dzieła Mistrza i
albo je przyjmiemy, albo odrzucimy. Dlatego tutaj nie ma potrzeby rozumienia
czegokolwiek. Zrozumieć można jedynie rzeczywistość (to, co jest realne).
Sztuki nie trzeba wcale rozumieć. Sztukę należy albo przyjąć (wprost
pochłonąć), albo odrzucić (pominąć). Taka właśnie jest rola publiczności.
Artysta to jest ktoś, kto potrafi coś stworzyć. Ważny jest sam akt twórczy. Siła twórcza, która drzemie w człowieku. Oczywiście artysta przemyca jakieś swoje przeczucia lub przewidzenia, jakieś przeżycia lub przemyślenia. Ale to jest tylko otoczka aktu twórczego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz