11.10.2014

Moralność kontra instytucje



Moralność człowieka jest działaniem osobowym. Działania moralne wynikają bowiem z aktywności osoby, czy z aktywności podmiotowości istnienia, a nie z naszej wiedzy czy poglądów. Wiedza nie wpływa bowiem na realne działania człowieka. Wiedza może oddziaływać na naszą świadomość i nasze myślenie. Wiedza jest zdolna ukształtować jedynie świat wartości. Świat wartości przedstawia nasze myślenie o człowieku. Dlatego należy uznać, że wiedza wpływa na działalność społeczną człowieka, a konkretnie na działalność instytucjonalną. Posługujemy się wiedzą przy tworzeniu instytucji społecznych i politycznych, ale to ma niewiele albo nic wspólnego z działaniami moralnymi. Życie instytucjonalne, czyli właściwie współczesne życie społeczne, pozbawione jest moralności. Dobrze jeśli na kształt instytucji i ich działalności wpływają jakieś wartości humanistyczne, a nie utylitarystyczne, czyli techniczne lub ekonomiczne.

Niestety okazuje się, że ludzie tworzą sobie różne wartości całkowicie dowolnie. Dla jednych sprawiedliwość ma służyć wszystkim ludziom, a dla innych ma być tylko po ich stronie. Tak samo dzieje się z mądrością lub wolnością. Współczesny indywidualizm doprowadził do tego, że każdy tworzy swój własny świat wartości. Natomiast w życiu społecznym trudno jest uzgodnić te rozbieżne propozycje. Ludzie są bowiem przywiązani najbardziej do swoich własnych poglądów i pomysłów. Na ogół łączą się w grupy wokół wyznawanych poglądów lub zainteresowań. Tak powstają różnorodne instytucje społeczne, stowarzyszenia i kluby, partie i związki zawodowe. Działalność tych wszystkich ugrupowań może się zgodnie rozwijać, jeśli będą one posiadały jakąś wspólną płaszczyznę porozumienia. Niemniej na gruncie poglądów i wartości nie sposób wypracować takiego porozumienia. Jeżeli takiej wspólnej płaszczyzny zabraknie, to działania instytucjonalne mogą okazać się sprzeczne lub przeciwstawne. Wówczas nieunikniony staje się konflikt społeczny. Jeśli dzisiaj neguje się takie wartości jak prymat osoby i życia osobowego (czyli rodzinnego), czyli podstawy życia społecznego, to nic dziwnego, że z człowiekiem można zrobić wszystko, skazując go na śmierć na wojnie albo w świetle prawa (do aborcji lub eutanazji). To pokazuje, że człowieka nie obronią żadne instytucje ani wartości, które przedstawiają i wyrażają tylko nasze myślenie o człowieku. Człowieka może obronić jedynie moralność, która stanowi realne działania na rzecz osobowego człowieczeństwa. Wartości mogą bowiem funkcjonować jako szczytne idee i puste hasła, które bardzo łatwo przywołujemy w naszym myśleniu i w naszych wypowiedziach, natomiast nie da się ich przełożyć na ludzką realność. Jedynie działania moralne stanowią realną ochronę osoby człowieka. Osoby, która jest naprawdę czymś realnym w przeciwieństwie do myślenia. Człowiek to brzmi dumnie w ideologicznej literaturze, lecz w politycznej praktyce łatwo dochodzi do poniżenia realnego człowieka. Te wszystkie wartościowe hasła polityczne (z prawa i lewa) miały ludziom przynieść szczęście, ale zawsze kończyło się wypaczeniem realności i tyle.

Człowieka zdoła uchronić tylko moralność. Człowieka mogą ochronić działania moralne, które stanowią osobową aktywność. Jednak działania osobowe są podejmowane wyłącznie na gruncie wspólnotowym, we wspólnocie osób a nie w instytucjach. Żadna działalność instytucjonalna nie będzie miała charakteru moralnego. Dlatego w życiu społecznym, które jest tak mocno zinstytucjonalizowane (chciałoby się powiedzieć znacjonalizowane, czyli upaństwowione) nie ma miejsca na moralność. Tam panują zasady posłuszeństwa i lojalności, wykonywania poleceń i rozkazów, kierowania się pożytkiem instytucji, a nie dobrem osobowym człowieka. Tylko moralność ma na celu dobro człowieka – jego osobowe dobro, a nie interes społeczny. Dlatego instytucja państwa jest w stanie poświęcić swoich obywateli dla zachowania trwałości własnego funkcjonowania, wszystko jedno czy dotyczy to stanu gospodarki, czy stanu wojennego, przecież chodzi o tzw. rację stanu.

Dlatego człowiek powinien przede wszystkim żyć życiem osobowym, czyli właśnie moralnością i religijnością, a dopiero w dalszej konsekwencji tworzyć przyjazne dla siebie życie społeczne z całym zapleczem instytucjonalnym. Ale jednocześnie musimy pamiętać, że żadne instytucje nie spełniają naszego człowieczeństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz